Czyżby naturalny wstyd?

„Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie

11Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego [są] wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazwać ich braćmi swymi, mówiąc:
12
Oznajmię imię Twoje braciom moim,
pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał

List do Hebrajczyków 2, 10-12

„Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

Ewangelia Łukasza 9, 26

WSTĘP (szkic)

Najważniejsza rzecz o jakiej mówi Biblia w sposób jawny jest to, że człowiek jest upadły ze względu na wstyd. Dlaczego jej nie wierzymy? Prawdopodobnie ze wstydu.

Dlaczego jej nie słuchamy? Dlaczego przeciętny czytelnik będzie się nie zgadzał, że motorem zła jest wstyd? Gdyż pewnie wstydzi się przyznać sam ze sobą, że jest stworzony tak prostym.

Sam także odczuwam strach przed wstydem jak zostanie odebrana dana praca. Czy się nie ośmiesze. Jednak zauważam, że nie jest to dobre, by kierować się takimi kategoriami, mimo tego, że są one powszechnie uważane za słuszne, głównie dzięki indoktrynacji związanej ze szkołą.

Większość ludzi powie sobie. To poniżające, że księga z epoki brązu ma dyktować życie dla osoby XXI wiecznej. Całkiem możliwe, że tak, ale w takim razie wstydzisz się wstydzić.

Tak mocno wstyd wkradł się w nasze dusze, tak bardzo podporządkowało mu się życie, by się nie wstydzić, że wstydzi się, że dana książka Cię zawstydzi. Nie. Ona ma na celu uświadomienie Tobie. Dlatego też Bóg objawił to prostaczkom, gdyż oni mogą skonfrontować się ze wstydem. Muszą. Gdyż całe życie muszą to robić.

W jaki sposób zazwyczaj opresor uzyskuje współprace z ofiarą? Są zasadniczo dwa sposoby. Zastraszanie, ale ono nie jest skuteczne, gdyż opresor wywołuje jedynie chwilową współpracę i musi czuć się cały czas gotowym do konfrontacji.

Drugim sposobem jest kontrolowanie poprzez zawstydzanie. Jest to najbardziej powszechny rodzaj władzy jednego człowieka nad drugim, jak także Szatana nad człowiekiem.

To jest właśnie duch Jezebel. Kontroli opresyjnej przez zawstydzanie.

Drugie ubrania, sceneria i inne atrybuty przynaleznosci mają zazwyczaj jeden jedyny cel. Zawstydzać ludzi, że gdzieś nie przynależą.

Wiele z zakazów nadanych przez Boga miało sprawić, że człowiek przestanie w końcu jeść z drzewa wstydu. Wiele zakazów sromoty ludzkiej jak padanie przed bałwanami, szukanie ulgi od wstydu w bezwstydzie seksualnej i zazdości, że ktoś się nie wstydzi. Wszystko to powodowało tylko chwilowe ulgi od wstydu, a tak naprawdę uzależniało od siebie i powodowało spirale wstydu i władzy człowieka nad człowiekiem.

Dlaczego istotny jest monogamizm. Zazwyczaj jest tak, że stosunek powoduje wstyd, chyba, że czuje się akceptowanie drugiej osoby. Drugiej innej osoby. Dlatego ważne jest żeby nacisk na inne było, że druga osoba ludzka jest faktycznie inna, czyli jak Adam powiedział krew z mojej krwi i kość z mojej kości. Ważne jest właśnie to. I kobieta i mężczyzna kobiety chce, by ona należała. By było tak jak w jednym ciele zrozumienie. Taki rodzaj nie powoduje wstydu.

Jaka jest symbolika Królestwa Bożego? Białe szaty bez skazy. Czyli brak wstydu.

Co powiedział Jezus. By się go nie wstydzić. Czy to przypadek, że użył tego właśnie słowa? Ani trochę. Świat rządzony przez wstyd ZARZĄDA od ciebie byś wstydził się bycia uczniem Chrystusa prędzej czy później. To nieuniknione.

Co było największą przewiną sodomy? Nie nie sodomia. Była to bezwstydność. Zaraz… To chyba dobrze, skoro mamy się nie wstydzić.

Otóż jak postaram się wykazać w pracy wstyd wcale nie musi być jawny. Można się wstydzić nie wiedząc o tym.

Dzisiejsze społeczeństwo byłoby opisane zdecydowanie jako Sodoma. Zbudowane jest w większości na wstydzie, zawstydzaniu, strachem przed wstydem i temu podobne.

Obiecuje ona pozbycie się wstydu poprzez uzależnianie od siebie. Od własnych ideologii. Powoduje ona jedynie to, że człowiek sam siebie zakłamuje. Najważniejsze w Sodomie jest by wstydziło się wstydu.

Niemożliwość odróżnienia dobra od zła jest samym wykroczeniem przeciwko temu co spowodowało ten stan. Czyli wstydowi. Bóg nie może tego tolerować. Zgodził się, by

człowiek przeżywał wstyd, mimo tego, że chciał mu go oszczędzić. Wstyd śmierci jest chyba jednym z największych poniżeń w ludzkim życiu, jednak Bóg mówi, że to

poniżenie nie jest końcem.

Święta pogańskie. W szczególności dwa główne. Przesilenia zimowego i wiosennego. Obfitowały one w zawstydzanie. Przykładowo oblewanie dziewczyn powodowało w nich olbrzymi wstyd. Wstyd powodował potrzebe jego niwelacji.

Tak samo się ma z podarkami dla dzieci. Zawstydza to je, a głównie ich znajomych i kolegów. Siadanie na kolanach obcego faceta także zawstydza. To nie przypadek, że tak właśnie jest. Jest to pokłosie zawstydzania w rzymie osób w przytułkach poprzez molestowanie.

Tak się wstydzimy wstydu, że nie przyznajemy się wzajemnie, że jednak molestujemy dzieci karząc im siadzać na kolana jakichś ludzi, słuchać kolęd obcych ludzi, być zawstydzanym przed kolegami i temu podobne.

Na podstawie pozornej ulgi przed wstydem wielu może nawet pokochać swoich zawstydzających oprawców. Tym bardziej jak oprawca jest wszechobecny jak ma to miejsce ze

świętami, a także jest wizualnie przyjemny, czyli przynajmniej nie trzeba się wstydzić z samego wstydu.

Jednak trzeba przyjrzeć się temu uczciwie – jest to syndrom Sztokholmski. Miłość do opresora. Należy się mu sprzeciwić i nie dać się sobą pomiatać mimo tego, że boi się, że wyda się ile wam on zabrał i jak bardzo oszukał.

1. Czym jest wstyd:

Wstydem można nazwać wszechogarniające somatyczne uczucie nieadekwatności. Jak jednak dane odczucie powstaje?

Człowiek czuje kompulsję do wielu rzeczy. Widać to na przykładach wszelkich społeczeństw niezależnie od kultury.

Oczywiście same warunki jego występowania zależne są od kultury, jednak sam fakt jego występowania jest od niej niezależny.

Przykładowo – są pewne plemiona gdzie chodzenie z obnażonym przyrodzeniem nie jest widziane jako nieadekwatne jeżeli nie jest zwisające ku dołowi. Poczują oni się nadzy, jak nie mają przywiązanego przyrodzenia do góry mimo tego, że obiektywnie rzecz biorąc są nadzy według standardów innych społeczności.

Bardzo często uczucie nagości jest widziane jako nieadekwatne mimo tego, że przykładowo na plaży jeżeli człowiek jest prawie rozebrany nie odbiera to jako

nieadekwatne.

Cały sekret wstydu polega na strachu przed tym, czy inna osoba uzna drugą za adekwatną. Jednak jak można zobaczyć na mapie uczuć. Somatyczne odczucia strachu i wstydu są inne. Odpływa krew z nóg i rąk, by pokazać oznakę wstydu na obliczu, głównie policzkach. Innymi słowy wstyd nastawiony jest na drugą osobę, a nie na własne działania. Reakcje organizmu wskazują na sparaliżowanie i oczekiwanie na ocenę przez drugą osobę przyznając się w najbardziej widocznej części ciała, że oczekuje się od drugiej osoby określonej reakcji. Jeżeli tak duży nacisk położony jest na drugiego człowieka, to jakie to typy reakcji mogą wystąpić.

Zasaniczo możemy podzielić je na dwa:

a) Akceptacja drugiej osoby.

b) Brak akceptacji drugiej osoby.

Akceptacje można podzielić na dodatkowe dwie kategorie:

a) Rozumienie własnej adekwatności tak samo i ukazanie tego

b) Brak adekwatnego zrozumienia drugiej osoby i jej odczucia nieadekwatności, jednak wskazanie na próbę zrozumienia.

Brak akceptacji można podzielić na dodatkowe dwie kategorie.

a) Ukaranie.

b) Ucieczka.

c) Odizolowanie.

Jest o wiele więcej możliwości reakcji. Jak postaram się wykazać w pracy, jest możliwe zbudowanie społeczeństwa na czynnościach społecznych jak je opisał Max Weber

opartych na wstydzie. Sens podzielenia

b) Nie jest to uczucie wyłącznie ludzkie

c) Jest to także fenomen społeczny

Nie jest to jedynie uczucie. Jest to także fenomen społeczny. Uczymy się kiedy się go spodziewać, kiedy go wymagać. Innymi słowy według terminologii Webera wstyd może być czynnością społeczną.

2. Główne obiekcje jakie mogą powstać:

a) Wstyd nie jest uchwytny

Faktycznie często wstyd jest skrywany przez osoby zainteresowane. Jednak postaram się w pracy zbudować argumentacje, że zachowanie osób wypierających wstyd jest w efektach takie same jak

b) Można opisać dane fenomeny inaczej

Tak. Jest to możliwe. Jednak współczesna socjologia nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czym jest władza. Niniejsza praca stawia sobie między innymi, by odpowiedzieć czym jest władza polegająca na mimowolnym oddaniu.

Rozdzielam władzę na władzę opartą na świadomym podążaniu, a władzą opartą na nieświadomym uciekaniu od czegoś do czegoś za pomocą wstydu.

c) Jak to zmierzyć

Praca zachowuje cechy socjologii jakościowej, a także pracy mającej na celu szukanie racjonalności – w sensie kto na czym korzysta i jakie są efekty.

d) Wstyd ma cechy pozytywne, jakże więc może być zły.

Wstyd ma cechy pozytywne jedynie dlatego, że wiąże się on z innymi rzeczami. Sam w sobie nie jest dobry. Przykładowo może wiązać się z wyrzutami sumienia. Jest możliwe posiadanie wyrzutów sumienie i nie wstydzenie się, albo na odwrót. Nie uznawanie czegoś za złe, a jednak się wstydzić.

Faryzeusze oceniali siebie ze względu na to, że inni wydawali się gorszymi od nich. Jest to tak zwane uczucie relatywnego uprzywilejowania. Owe odczucie jest wielce destruktywne. To uczucie wywołuje porównywanie się do innych. Jest zdecydowanie przeciwne przykazaniu Jezusa, by kochać siebie jak bliźniego.

Jest to dla mnie zdecydowanie nie zrozumiałe jak w kulturze mieniącej siebie za chrześcijańską można uważać za słowa Chrystusa za niemożliwe do spełnienia. Jest to dla mnie niesamowite kuriozum, że jest to uważane za stanowisko naukowe. Zdecydowanie się nie zgadzam, że uczucie relatywnego uprzywilejowania czy deprywacji jest inherentne ze społeczeństwem. Odrzucam dane stanowisko. Jednak nie jestem zupełnie odosobiony, gdyż twardy strukturalizm społeczny to jedynie jedna z wielu narracji w socjologii. Nie jest ona w żadnej mierze ustalonym faktem naukowym.

Tak więc dana praca z punktu widzenia socjologicznego jest zdania, że to relację społeczne są podstawą i materiałem budulcowym zasad jakie obowiązują w społeczeństwie i w jaki sposób należy go oceniać.

Oczywiście uważam, że istnieje coś takiego jak skostniałe makrostruktury, jednak jest to coś co chrześcijanie uznają i z czym powinni walczyć nazywając to „władzami i zwierzchnościami tego świata”. To, że tak się nie dzieje, jest oznaką, że nie żyjemy wcale w kulturze chrześcijańskiej, a antychrześcijańskiej.

Coś takiego jakie jest uczone na owych zajęciach z „makrostruktur” społecznych jest przykładowo norma. Czym jest coś takiego jak norma? Na to pytanie można odpowiedzieć twierdząc co normą nie jest. Jest to oczywiście konstrukt zbudowany historycznie. Bardzo trafnie udaje się opisać dany fenomen M Foucault’owi w książce „Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu”. Opisuje on w nim wciąż wzrastający wstyd przed ludźmi nieadekwatnymi. Zaczynając od najbardziej nieadekwatnych do jedynie „nierozumnych”. Ten wstyd jak opisuje autor nie był na równym poziomie. Wzrastał on na przestrzeni dziejów. Władza wstydu w naszym życiu opisana w książce jest wielokrotnie większa niż setki lat temu. W jaki więc sposób można traktować coś takiego jak norma jako obiektywny miernik czegokolwiek innego jak wytworzonych sposobów komunikacji opartych na wstydzie? Nie można. Dlatego tak należy ją potraktować.

Rola wstydu w skostniałych strukturach jest widoczna także w książce „Człowiek współczesny a cywilizacja przyszłości” F. Znanieckiego. Ta książka przedstawia niemożność zmiany społecznej pochodzącej od ze względu na pewną grupę osób wymykających się taktyce zawstydzania, co jednak także izoluje ich od reszty społeczeństwa opartej na tym, że wstyd i próba ucieczki przed byciem posądzonym o bycie „nienormalnym”. Niestety ponury obraz jaki wyłania się z tej książki jest taki, że do czasu aż ludzie mający alternatywne wizje na to jak powinny wyglądać relacje społeczne nie będą traktowane jako oddzielna kategoria osób tzn „zboczeńców” według klasyfikacji

Znanieckiego to zmiana społeczna będzie niemożliwa. Według niego jedyna możliwość wpłynięcia na społeczeństwo jest taka, że „zboczeńcy” przestaną być „zboczeńcami”, ale także w pełni poważanymi osobami.

Dlaczego o tym pisze. Dlatego, że wydaje się nam, że to jak wygląda świat pochodzi od człowieka. Otóż praca Znanieckiego przeczy takiemu stwierdzeniu. Człowiek nie jest sobą. Musi on wpierw stać się normalny poprzez instytucjonalizację, stracić siebie i wtedy może wpływać na świat, jednak jest to zamierzenie niczym podniesienie siebie za pasek. Tak samo jak niemożliwe, by będąc kimś innym być sobą. Oczywiście struktury społeczne nie są niezniszczalne. Nie o to chodzi w książce Znanieckiego. Znaniecki nie ma podejścia chrześcijańskiego. Uważa on, że to jedynie niefortunny przypadek, że sytuacja wygląda jak wygląda, zauważa on problem podziałów społecznych

uniemożliwiających porozumienie. Dostęp do władzy dla przeciętnego człowieka nad swoim życiem widzi on jako rezultat braku komunikacji. Uważa on, że jeżeli poprawi się daną komunikację to wszystko będzie cudowne. Największą krytyką Znanieckiego może być to, że jest to podejście bardzo naiwne. Dlaczego ktoś, kto ma swoją władzę zdobytą na taktyce dziel i rządź, na byciu mediatorem między podzielonymi grupami miałby chcieć oddać tą władzę?

Z punktu widzenia chrześcijańskiego wszelkie podziały są niemiłe Bogu więc powinny być zwalczane i w ten sposób jest się naturalnym wrogiem osób czerpiących swoją władzę z podziałów. Dlatego w swojej pracy jedynie nawiązałem do problematyki książki Znanieckiego, by zobaczyć, że te struktury wcale nie są dla człowieka, ale przeciwko niemu w końcowym rozrachunku.

Ktoś może się w tym miejscu nie zgodzić. Rzesza socjologów powie – przecież oczekiwania społeczne, socjalizacja, stratyfikacja i porównywanie się relatywne. Relatywna deprywacja i temu podobne, że tak ludzie zawsze patrzą.

Można odpowiedzieć na ten zarzut w ten sposób:

a) Natężenie się różniło w historii, więc logicznym jest stwierdzenie, że natężenie może się równać zero.

b) Można należeć do małej społeczności odizolowanej od makrostruktur, więc mogą one nie obowiązywać.

c) Oczekiwania społeczne mogą być niespełnialne.

Warto także tutaj nakreślić pracę Durkheima o samobójstwach. Pracę można najkrócej streścić tak – samobójstwa wynikały w większości z nieadekwatości osób do oczekiwań społecznych. Innymi słowy wymagane było coś przez ogólnie rzecz biorąc społeczeństwo na osobniku, a nie podane były instukcje jak tego dokonać, albo z drugiej strony instrukcje były bardzo jasne, jednak wymaganie było ambiwalentne, albo nie do końca znane. Takie społeczności które cechowała dana charakterystyka, a w szczególności osobnicy bardziej podatni na presje społeczną byli o wiele częstszymi ofiarami samobójstwa.

Tak więc chodzi tu o odczucie wstydu. To uczucie jest tak silne, że człowiek chciałby w większości przypadków skończyć ze sobą niż nie mieć możliwości ucieczki od danego uczucia. Jakby dane osoby miały ucieczkę to by z chęcią z niej skorzystały. Jak widać to uczucie nieadekwatności jest bardzo silne. By zilustrować jak silnym jest to uczucie podam określony przykład

Jak silne jest to uczucie widać na podstawie czegoś takiego jak konformizm. Ludzie są w stanie robić głupie rzeczy i traktować je jako coś mądrego o ile inni je za takie uważają. Robiono eksperymenty społeczne w których grupa kontrolna robiła rzeczy w windzie jakie są zwyczajnie niepoważne. Po jakimś czasie wszystkie osoby w windzie, które nie należały do grupy kontrolnej mimo odczuwania niepoważności sytuacji robiły tak samo.

Jest to analogiczna sytuacja tak zwanej anomii jak ją nazwał Durkheim. Według mnie można postawić znak równości między wstydem, a anomią. Przykład z windą odpowiada jasnym regułom, ale ambiwalentnemu celowi. Cel mógł być głupi, albo mądry. Ludzie w windzie nie chcieli, by ktoś uważał, że są głupi więc byli zmuszeni przez samych siebie, by uznać działania grupy kontrolnej za sensowne.

Odwrotną sytuacją gdzie przedstawiona jest jasna sytuacja jednak bardzo niejasne jest to co należy postąpić jest tak zwana ukryta kamera. Widać jak silne emocje wywoływane są wstydem/anomią.

Podobna sytuacja jednak już nie jest niewinnym eksperymentem, ale sytuacją z życia wziętą i mającą realne konsekwencje. Podobna sytuacja występuje kiedy dzieją się nieadekwatne/nieodpowiednie zachowania w autobusie i nikt nie reaguje. Ludzie jakby to najłagodniej ująć wstydzą się wstydzić, dlatego udają, że sytuacja nie ma miejsca. Zwyczajnie jeżeli mają konwencję – bo wszyscy tak robią kiedy sytuacja jest niejasna to użyją takiej możliwości.

Według Boga taka sytuacja jest niesamowicie nie w porządku. Gdyż by zło zatryumfowało potrzeba milczenia dobrych ludzi. Tak samo jak z Sodomą. Bóg powiedział, że nie ma tam sprawiedliwego. Powiedział on prawdę. Jedynie Lot był sprawiedliwy, gdyż sprzeciwił się złu. Nie musiał w Sodomie każdy być sodomistą, by nie było tam sprawiedliwego. Sprawiedliwy to ten, który nie wstydzi się strachu, nie boi się strachu, nie zazdrości zazdroszczącym. Taki człowiek jest wartościowy w oczach Boga. Miała miejsce olbrzyma zniewaga na reprezentantach Boga najwyższego i nie znalazł się ani jeden, który chciałby stanąć w obronie reprezentatów Boga – aniołów, albo pewnie nawet nie chciał sobie uświadomić własnej sromoty, by się z nią zmierzyć.

  1. Co jest celem pracy.

Celem nie jest przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek. Praca ma jedynie na celu rzucenie światła na to, jak bardzo współczesna nauka jest zgodna z literą Pisma Świętego, wbrew powszechnej opinii społecznej, która twierdzi inaczej.

  1. 1 Głównym odwołaniem jest Słowo Boże.

Jak dobrze jednak by było, gdybyśmy wzieli je na poważnie? Uważam osobiście z pozycji osoby wierzącej, że zastosowanie się do zaleceń Bożych mogłoby uleczyć wszystkie problemy jakie dręczą ludzkość.

Dla osób niewierzących niniejsza praca także powinna być wartościowa, gdyż może ukazać pewien sposób widzenia osoby wierzącej, która nie polega jedynie na

autorytatywności, jak popkultura stara się wmówić. Staram się pokazać sensowność i mądrość Słowa Bożego.

  1. 2 Dodatkowe odwołania

W swojej książce F. Lorenz „Tak zwane zło” opisuje popędy zwierząt wymieniając trzy najważniejsze agresję, strach i popęd płciowy. Nawet u najprymitywniejszych

zwierząt dane popędy są regulowane i regulują coś co można by nazwać wypracowanym sposobem komunikacji.

Jakże więc nie jest to także trafne spostrzeżenie, że taka sama sytuacja może, a nawet ma miejsce u ludzi. Można by je nazwać literkami z jakich może być zbudowana

komunikacja. Jednak język i zwroty językowe się wypracowuje. Jest to tak zwana komunikacja niewerbalna występująca nie tylko u ludzi. Szympansy czy delfiny mają bardzo

zaawansowaną komunikację niewerbalną. Literkami w tej komunikacji jest agresja, strach i popęd płciowy. Popęd płciowy można zauważyć przy popisywaniu się. Męski popęd

płciowy dodatkowo związany jest u delfinów i szympansów z ryzykownym popisywaniem się. Nie oznacza to wcale, że szympansy, delfiny, surykatki itp nie mają

wypracowanych subtelniejszych sposobów komunikacji.

Sposoby komunikacji niewerbalnej także są oczywiście wypracowane wśród ludzi. Niestety w większości na naszą zgubę nie jesteśmy tego w zupełności świadomi. Wydaje się

nam, że świadomym i wypracowanym może być jedynie sposób komunikacji werbalnej. Że to co jest niewerbalne oznacza, że tacy już jesteśmy, a jedyne na co mamy wpływ to

nasze słowa i czyny. Otóż tak nie jest. Zwierzęta nie mają tego typu komplikacji. Nie mogą one stwierdzić tak jak my, że nie będą się komunikowały niewerbalnie tylko

inaczej, gdyż nie mogą inaczej. Zresztą my także nie możemy. Możemy się oszukiwać, że tego nie robimy.

Jednak oszukiwanie się u ludzi też jest rodzajem komunikacji. Powiedziałbym, że to czwarty sposób komunikacji u ludzi obok wymienionego – werbalnego, niewerbalnego, w

czynach.

To co starałem się przekazać do tej pory, to fakt, że nie rodzimy się z językiem niewerbalnym. My się go uczymy. Nie ma tak zwanych naturalnych odruchów agresji,

strachu czy popędu płciowego. Same literki są naturalne, jednak wszystko pozostałe jest jakby to powiedzieć nienaturalne, kulturowe i wyuczone.

To co uznajemy za naturalne wcale takie nie jest. My uznaliśmy, że takie jest. Na jakiej podstawie?

  1. Zbrodnie – Popęd agresji.

Głównym zamysłem książki „Tak zwane zło” K. Lorenza nie było wyłącznie opisanie agresji wewnątrz gatunkowej. Celem jego pracy było udowodnienie, że nie ma czegoś takiego jak instynkt nawet u najbardziej prymitywnych ze zwierząt, co dopiero mówiąc o ludziach.

Widział on zło wojen na własne oczy, a konflikty, bójki i zabójstwa i wojny to jest właśnie „złem” w tytule „Tak zwane zło”. Pod tytuł to studium nad agresją wewnątrzgatunkową.

Zauważył on dwie główne rzeczy. Pierwszą z nich było to, że największą agresje zwierzęta głównie wykazywały do osobników tego samego gatunku. Drugą rzeczą jaką wykazał było to, że inicjacje agresji miały spowodać niwelacje nieporozumień. Innymi słowy jeżeli stworzona jest odpowiednia hierarchia, to zaburzanie tej hierarchii powodowała agresje. Innym przykładem spowodowania agresji było zwyczajne zagubienie. Jednak agresja nie była po to, że zwierze nie mogło się powstrzymać. Zwierze gryząc, albo o wiele częściej udając, że zamierza, chciało się komunikować, tak samo jak dziecko, które bierze jakikolwiek przedmiot do ust nie, chce go zjeść. Ono się komunikuje ze światem. Odpowiedzią na agresje tak samo u ludzi jak i zwierząt jest określonym tym zachowań wskazujące podległość bądź dominacje. Chęć kooperacji, bądź chęć rywalizacji.

Jakkolwiek by dziwnie miało to nie zabrzmieć powodowanie agresji w ogólnym obrazie wszelkiego rodzaju przeglądu zwierząt, miało niwelować, a nie eskalować komunikacje opartą na fizycznej agresji. Zwierzęta zawsze wybierały symboliczną agresję jeżeli mogły niż rzeczywistą agresję. Jednak czym jest symboliczna agresja wyrażona w gestach bądź tańcach możliwa jest jedynie wtedy kiedy fizyczna agresja miała miejsce wcześniej miejce. Symboliczna agresja tańców, gestów, czy dźwięków nie jest jednak symboliczna w pełni. Jest to jedynie agresja, by zniwelować agresje.

Słyszałem kiedyś takie stwierdzenie pewnego antropologa kultury. Mówił on, że nie jest ani troche ciekawe to, że ktoś używa agresji fizycznej, bardziej powinien ciekawić fakt dlaczego się jej nie używa.

Biologizacja spojrzenia na człowieka tworzyła pseudonaukowe spojrzenie, że natura jest okrutna, a człowiek należy do natury, więc owa pseudonauka dochodziła do dwóch wniosków:

a) Freudyzm który twierdził, że instynkty ludzkie trzeba dławić.

b) Prymitywizm jaki zaczął się od oświecenia od książek Roussou, poprzez hitlerowską i stalinowską naukę, do obecnych odłamów „odnajdywania siebie” w new age i tego typu podobnych ruchach.

Żadne z tych założeń nie może być prawdziwe jak starał się udowodnić K. Lorenz. Nie istnieje coś takiego jak instykt, nawet jeżeli staralibyśmy się użyć bardzo dużego uproszczenia. Zachowania zwierząt tego samego gatunku różnią się w zależności od zgrupowania osobników nie tylko w innym rodzaju środowiska, to nawet w tym samym rodzaju środowiska, ale będąc na tyle oddalonym geograficznie, że uniemożliwiona była komunikacja między osobnikami.

Jak to się wszystko ma do wstydu? Otóż celem agresji jest określony rodzaj wymuszenia komunikacji, jeżeli się dostosuje do skutków agresji(celem jest wycofanie się jednego z osobników) , to wywoływany jest określony rodzaj nieadekwatności do sytuacji. Ma to miejsce kiedy przykładowo samiec po przegranej walce okazuje, że czuje się nieadekwatny do bycia samcem odwracając się zadem. Powstrzymuje to zwykle agresje drugiego samca gdyż zawstydził on rywala.

Nieadekwatność bycia samcem innymi słowy to adekwatność nie bycia samcem. Podobna sytuacja występuje w większości społeczeństw ludzi. Też widocznie spowodowana jest skutkami agresji. Wmawia się młodym ludziom, że mężczyzna powinien spełniać warunki inaczej powinien czuć się nieadekwatnie sam ze sobą. Innymi słowy zawstydza się ludzi.

Jest to innymi słowy uczenie komunikacji określonej. Niewerbalny język. Nie twierdzę wcale, że jest w tym coś złego, że ludzie się komunikują na takim poziomie. Będą się komunikować. Co jednak chciałem wykazać, to że dana komunikacja nigdy nie jest naturalna, zawsze jest tworzona na czyjeś potrzeby. Warto zastanowić się czyje potrzeby są zaspokajane w określonym typie komunikacji międzyludzkiej.

W książce „Pierwsze 6 tys. lat długu” D. Greabera opisana jest prawdziwa historia długu. Według oficjalnego modelu wpierw istniał handel barterowej wymiany towarów, później zastąpiony w pieniądz, który zamienił się w dług.

Jak udowadania Greaber dług poprzedza inne sposoby handlu. Jest on oparty na zaufaniu i poczuciu zobowiązania wzajemnego. Dłużnik czuł się nieadekwatnie jeżeli nie starał się zadość uczynić osobie która mu pożyczała pieniądze. Innymi słowy czuł wstyd, który wiązał go uczuciem zobowiązania.

Jest duży nacisk kładziony w Biblii na wybaczanie dłużnikom. Od początku Starego Testamentu, poprzez prawo Mojżesza, aż do nakazania Chrystusa. Chodziło o to, by nie wzbudzać tendencji by relacje społeczne były niewygodne dla ludzi – to znaczy wstydliwe.

Innym rozwiązaniem to znaczy babilońskim było nieanulowanie długów i piętrzenie się zobowiązań

Dane piętrzące się długi doprowadzały do powstawania spisanych długów w pierwowzorach księgowości. Doprowadzało to do powstania dwóch rzeczy. Niewypłacalnych dłużników to znaczy niewolników i pieniędzy dłużniczych(czyli długów spisanych początkowo na tabliczkach, a później na kijach dłużniczych, a ostatecznie na papierze) jak także pieniędzy monetarnych.

Pieniądz jest więc brutalnym niewybaczającym stosunkiem między pożyczającym i dłużnikiem. Jest to brutalizacja społeczna. Jest to relacja wzajemnego niewybaczenia. Dlatego odruchem naturalnym w większości społeczeństw jest niechęć zarówno do dłużnika i osoby u której jest zadłużony co opisuje między innymi Greaber w swojej książce.

Dlatego Chrystus starał się przemówić do talmudycznych Żydów (będących pod wpływem kultury Babilonu/Persji) mówiąc do nich w przypowieściach o anulowaniu długów i wdzięczności jaką powinno się okazywać, a którą ukazuje Bóg grzesznikom.

W tym momencie w czytelniku powinien pojawić się zgrzyt. Ale jak to tak? Jak można by żyć bez pieniędzy? Masa nierobów by leżała na brzuchach i wszystko by upadło. Jeżeli takie ma się przeświadczenie, to czy właśnie nie udowodniłeś sam w sobie, że celem pieniądza jest zawstydzanie? Gdyż jak wyobraziłeś sobie jego brak rzesze ludzi przestałoby być zawstydzonymi więc odmalowałeś ich w swojej głowie jako godnych wstydu.

Wiele rzeczy jest dla nas niepojętych z tego co mówi Chrystus, gdyż wiele z naszej komunikacji wzajemnej nie oparliśmy na skale jaką jest Chrystus niestety.

W tym momencie jeżeli jesteś czytelniku ateistą to nastąpi prawdziwe oburzenie. Jak to? Przecież chrześcijaństwo rządziło światem? To ja odpowiem… w jakim stopniu papiestwo jest oparte na wybaczaniu innym i anulowaniu ich długów skoro ma w swoim prawie kanonicznym zapis, że wszystko należy do niego? W jaki sposób jest to kościół Chrystusowy, który brutalnie i tyranicznie uważa, że wszystko jest jego jednocześnie posługując się talmudycznymi Żydami, by stosowali lichwę na modłę starożytnego babilonu? Czy ma to coś wspólnego z wybaczaniem?

W jaki sposób łączy się to z mottem pracy, że:

„Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

Ewangelia Łukasza 9, 26

Jezus powiedział, że to uczynicie braciom mym najmniejszym, mnie uczyniliście. Więc jeżeli wstydzisz się bezdomnego, że nie umie zdobyć pieniędzy, to czy może przypadkiem nie zawstydziłeś się brata najmniejszego Chrystusa? Czy nie zawstydziłeś się jego słów, by dać to o co Cię ktoś prosi? Czy może chciałeś, aby ktoś się wstydził? Może chciałeś zawstydzać innych? Jaką miarą mierzycie będzie wam odmierzona.

Nie jest moją intencją potępianie ludzi. Wszyscy nie trafiliśmy w cel. Moim celem jest potępianie złych pomysłów i idei. Tym bardzo złym pomysłem jest zupełnie fałszywy idol naturalizmu mówiący – tacy są ludzie, taki jest świat.

Jest to zupełnie adekwatna sytuacja do Aarona, który tłumaczył się – co mogliśmy zrobić? Wylaliśmy jedynie złoto i cielec sam się zrobił.

Tak samo jest z naturalizmem jak inaczej nazywają się ateiści, a tak naprawdę, to ich ideologia pochodzi z filozoficznych idei Tomasza z Akwinu i jego teleologii, czyli użycia arystotelizmu, by udowodnić, że to jak jest musi takie być, gdyż takie jest. Przypominam, że Św. Tomasz z Akwinu jest głównym ideologiem i twórcą katechizmu katolickiego, obok innego jego autora Św. Augustyna. Mam nadzieje, że zbytnio nie uprościłem i rzesza teologów i filozofów wystąpi ze świętym oburzeniem. Z góry przepraszam. Nie piszę książki dla teologów i filozofów, ale staram się by była dostępna wszystkim.

Naturalizm jest bardzo niebezpieczny gdyż legityzmizuje wszelkie zło i wszelki występek w imię tego, że tak już jest – taka natura, takie instynkty.

Był on powodem olbrzymich cierpień ludzkich w XX wieku które zainspirowały między innymi książkę K. Lorenza przeciw pseudonakowym twierdzeniom. Zastanawiał się czy muszą powstawać wojny i czy jest nieuniknione, że ma czekać na kolejna? Jego odpowiedź brzmiała – nie.

Nie jesteśmy jedynie swoimi słabościami. Słabości są wynikiem zamętu komunikacyjnego. Bóg nie jest autorem zamętu. To, że jedna osoba zabija drugą jest wynikiem zamętu. Ten zamęt powstaje z serca, a widoczny jest on w sposobie komunikacji danego człowieka. Werbalnym- „z obfitości serca usta mówią”, w czynach czyli intencjonalnej komunikacji „po owocach ich poznacie”, czy w nieintencjonalnych gestach mówiąc o zabiciu, czy zdradzie we własnym umyśle/sercu.

W świetle tego, że pieniądz jest defacto narzędziem agresji można zrozumieć wiele społecznych faktów takich jak:

Gangsterzy epatują bogactwem, gdyż jest to symbol bycia agresywnym,

Ludzie bogaci gardzą ludźmi biednymi, gdyż sprawia im to satysfakcję.

5. Popęd płciowy

W Biblii bardzo silny nacisk kładzie się na ten aspekt życia, gdyż jest on jednym z bardziej wrażliwym i skłonnym do dysfunkcji czyli inaczej grzechu.

Dzieci Izraela padli ofiarą Balaama. Innymi słowy chciano ich zagubić za pomocą uwodzenia. Jak nie groźbą, nie śmianiem się z człowieka, to uwiedzeniem.

Przykładowo wmawia się ludziom, że kobieta chce tego i tamtego, a mężczyzna jest taki siaki i owaki i chce owego. Otóż drodzy państwo, w pewnym sensie tak, ale jest to

straszne nieporozumienie w większości wypadków. K. Lorenz odkrył zasadniczą różnicę jaka występuje wśród płci u wszystkich kręgowców. Ta różnica jest taka, że mając

trzy literki agresja, strach i popęd płciowy, to u samców strach wyłącza popęd płciowy, a u samic agresja. Jest to genialna prostota gwarantująca to, że w jakimkolwiek

języku jaki się wytworzy preferowany będzie język niewerbalny preferujący heteroseksualizm gdzie samica ma jednego partnera. To jest właśnie tą jedyną naturalnością

opisywaną także w Biblii, że nawet ich kobiety wybrały pociąg sprzeczny z naturą. Oczywiście owa sprzeczność z naturą obowiązuje także mężczyzn. Nie jest tak, że

poligamiczni mężczyźni są naturalni, czy homoseksualni mężczyźni są naturalni. Jest w tym fragmencie Biblii położony nacisk na kobiety, że nawet. To w oczach Boga,

tego jak skonstruował język niewerbalny jest wskaźnikiem, że ludzie którzy tak robią muszą być niesamowicie zakłamani w innych aspektach komunikacji wzajemnej, by w

ogóle było to fizycznie możliwe. W jaki sposób mogłoby to być fizycznie możliwe? W taki sposób, że agresja nie byłaby agresją, a jedynie udawaniem, a strach strachem.

Czy taka sytuacja zachodzi wśród zwierząt? I tak i nie. Zachodzi jedynie wśród bardzo lękliwych gatunków, które mają w określonych warunkach mylić tańce godowe z

tańcami koleżeńskimi. Ale to tyle. To jedyny jakikolwiek błąd komunikacji możliwy. Nawet nie ma mowy o jakimkolwiek aspekcie seksualnym. Taka sytuacja występuje u

gąsiorów. W sensie gąsiory czują, że razem są w stanie mieć bardziej doniosłe gęganie przez co czują się one bardziej adekwatne przebywać w swoim towarzystwie niż w

towarzystwie samic gąsiora. Oczywiście dana sytuacja zawsze kończy się tym, że samica przerywa krąg koleżeński i wybiera sobie jednego z nich przy pełnej aprobacie

kolegi. Nie określilibyśmy analogicznego zachowania sprzecznego z naturą u ludzi. Zwyczajnie niedorosłe osobniki ludzkie także wolą towarzystwo kolegów niż koleżanek,

tym bardziej jak muszą nauczyć się wyuczyć języka agresji nie polegającym na biciu innych ludzi, a przemawianiu do nich w inny sposób, by uzyskać posłuch.

W takim razie należy przeanalizować ten język jak on się przekłada na język czynów, słów i oszustw.

W jaki sposób społeczeństwo stworzyło w obecnych czasach język kontrolujący kontekst niewerbalnej komunikacji między płciami. Jak już wspomniałem popęd płciowy jest całkiem prosty. Jest włącznik on – agresja u samców i wyłącznik strach – off. U samic wyłącznikiem jest agresja, a włącznikiem strach. Tak więc jeżeli miałoby się wpływać na to, by u kogoś popęd był większy lub mniejszy trzeba kierować przekazy jedynie do jednej płci. Czy mamy takie przekazy? Oczywiście.

Ostatnio bardzo popularnym konceptem jest zhakowanie umysłu. Według mnie zhakowanie samego umysłu jest niemożliwe, jeżeli nie ma współpracy od tego umysłu. W jaki sposób umysł jest „zhakowany”? Zhakowanie to bardzo dobra analogia. Nie da się zhakować komputera jeżeli nie jest on otwarty na określone protokoły komunikacji. Tak samo jest u człowieka. Wymieniłem co najmniej cztery metody komunikacji. Werbalną, niewerbalną, racjonalna/intencjonalna, nieintencjonalna.

Co mam na myśli mówiąc o nieintencjonalnej komunikacji. Przykładowo:

Bardzo dobrym przykładem są Hary Krisznowcy przykładowo. Dają kwiatki, by sprawić dobre wrażenie (i zakłada się, że taka jest intencja), jednak wypracowali sobie na podstawie doświadczenia, że ludzie czują się zobowiązani odwzajemnić im pieniędzmi. Więc nieintencjonalna komunikacja tutaj polega na wyciągnięciu pieniędzy pod naciskiem wyrzutów sumienia.

Akurat w tej sytuacji wykorzystuje się manipulacje buta w dzrzwiach. Manipulacje oczywiście są robione celowo, jednak zakrywa się jej prawdziwe intencje, więc staje się to działaniem niby przypadkowym – w sensie ktoś się może wykpić: „ups, nie chciałem”.

Komunikacja nieintencjonalna wcale nie musi jednak być manipulacją. Osoba zmanipulowana może kontynuować komunikację przekazując informacje przekazane przez manipulanta nie będąc sama manipulantem.

Zachowanie kontrolowania metod i sposobu komunikacji nazywane jest w Biblii Duchem Jezebel.

Jest to władza oparta na w miarę dobrowolnej podległości komunikacyjnej, gdzie zasady komunikacji dotyczą jednej podległej strony, jednak strona manipulująca nie jest związana zasadami komunikacji.

Właściwie to nieintencjonalna komunikacja zawsze polega na wymuszaniu. Jeżeli przykładowo ogląda się telewizor ma się intencje, by się zrelaksować. Jednak zakładając intencję przykładowo telewizora wadliwie przyjmuje się jego protokół komunikacji, którą uważa się za nieintencjonalną.

Nie zakłada się przykładowo, że telewizor ma na celu zfrustrować ludzi. Albo, że ma na celu przepychanie instrukcji jak powinno się zachowywać i co uważać. Zazwyczaj ludzie nie włączają telewizora z intencją – chce zostać zfrustowany. Nie. Oczywiście, że nikt tak nie powie, ani się nie przyzna.

Tak więc zaznaczając czym jest pokrótce czym jest dany rodzaj komunikacji, opisze jak wygląda kompletny nieintencjonalny chaos jeżeli chodzi o komunikacje niewerbalno-seksualną.

Dlaczego mężczyźni boją się kobiet? Teoretycznie powinni się bać innych samców. I zasadniczo tak właśnie jest, ale jest to uczynione w sposób bardzo skomplikowany. Jak już stwierdziliśmy strach zatrzymuje popęd płciowy wśród samców. To byłoby sensownym rozwiązaniem, gdyby mężczyzna miał się bać męża kobiety, która odczuwa agresję w stosunku do obcego mężczyzny gdyż czuje się silna w dwójke. Ale niestety tak to nie wygląda. Faktycznie wygląda to tak, że mamy zamiast rzeczywistości masę obrazów, bałwanów i nieintencjonalnych założeń.

Ma to miejsce dlatego, że wmawia się w naszym społeczeństwie, że kobiety mają i powinny mieć obraz mężczyzny. Mężczyźni więc boją się obrazu. Mirażu, że nie są na miarę obrazu. Ten obraz jest oczywiście tworzony społecznie.

Z punktu widzenia kobiety to jest ona bombardowana tym, ze jest 11 cudem swiata i ze musi się „cenić”(sam język mówi wszystko za siebie), a z drugiej strony ma sprzeczny przekaz, by się obrażać kiedy intencje są odkryte, to być agresywną, i zaprzeczać, że nie jest towarem. Przecież jedynie towar się ceni. Ludzie są bezcenni. Innymi słowy uczy się od młodych lat, by kobiety były manipulantkami w stylu Jezebel – w sposób kontroli komunikacji. Jej wolno być sprzeczną, nikomu innemu nie można.

Nawet jeżeli nie jest to musi ona udawać, gdyż inaczej społeczeństwo tak mocno ją zawstydzi i zastraszy, że będzie udawać, że jest to prawda.

Zastraszanie głównie polega na ekonomicznym zastraszaniu. Wmawia się kobietom, że mają lecieć na pieniądze. Wcale nie jest to naturalne, gdyż jak wskazałem język jest uzgadniany, bądź narzucany przemocą, a nie dany raz na zawsze. Powiedziałbym, że dawno temu nazwane by to było prostytucją i wyrachowaniem, to jakie są standardy.

Tak więc jeżeli założy się taki język to powstaje tak zwane samospełniające się proroctwo. Mężczyźni zauważają, że słusznie się boją kobiet, a kobiety słusznie wybierają mężczyzn którzy się ich nie boją, bo nie znają żadnego innego.

Jedyni mężczyźni jacy wiążą się(na krótko zazwyczaj) z kobietami nieświadomie przepełnionych duchem manipulacji są manipulanccy mężczyźni, którzy wiedzą, że to wszystko gra. W pewnym sensie byłoby to sprawiedliwe, że obie strony ostatecznie siebie ranią, gdyby nie to, że obie strony zazwyczaj nie są tego świadome gdyż są oszukane.

By skomplikować jeszcze bardziej sytuacje, by ludzie byli jeszcze bardziej oszukańczymi, gdyż odbiera im się możliwość zdrowej relacji z płcią przeciwną jest wprowadzanie frustracji wszechobeną erotyką i pornografią, która ma sprawić w nich wrażenie, że każdy wszędzie kopuluje tylko nie oni.

A z drugiej strony istnieje feminizm przedstawia naturalne odruchy męskie jako trudno zdefiniowalny szowinizm. Skrzywdzone kobiety przez manipulanckich złych mężczyzn, jeżeli przyjmują do siebie przekaz feminizmu tym bardziej zioną agresją do mężczyzn, tym bardziej zmniejszając swoje libido i tworząc sobie życie oparte na agresji do wszystkiego i wszystkich, co jest w dużej mierze nienaturalne.

Jak widać manipulacja, zamieszaniem i babilonem pogania, a co w tym najgorsze, że traktujemy to nie tylko jako normalne, ale naturalne.

Jednak celem tego co się dzieje, gdyż nie uważam, było to bezcelowego nie jest spowodowanie chaosu dla samego chaosu. Celem tego chaosu jest spowodowanie, że ludzie będą zagubieni i będą się czuli nieadkwatni. Jak już stwierdziłem, jest to bardzo silne odczucie i większość ludzi pójdzie za tym, kto od uczucia nieadekwatności zdaje się, że ratuje, a naprawdę uratować może jedynie Bóg. Jednak wielu ludzi wybiera ziemską władzę jako tą dającą namacalną iluzję natychmiastowego odnalezienia się i poczucia bycia adekwatnym i „naturalnym.

W rozdziale 7 postaram się nakreślić sposoby w jakich budzi się i rozbudza odczucia nieadekwatności.

  1. Przynależność. Stratyfikacja. – Popęd Strachu.

Większość społeczeństwa w dzisiejszych czasach najbardziej boi się ośmieszenia i wstydu z niego wynikającego.

Poziom strachu przed nieadekwatnością widoczny jest w szczególności w bezczynności tłumu na zbrodnie. Mimo odczucia nieadekwatności zbrodni to boją się oni reakcji wyśmiania. Co chcę przez to powiedzieć. Chcę powiedzieć, że w dzisiejszym społeczeństwie dominuje ludźmi widocznie uczucie strachu, które przysłania im o ile to możliwe w miarę naturalne odczucie wstydu. Czy istnieje naturalne odczucie wstydu czy nie jest jednak nie istotne, w omawianym rozdziale. Co chciałem jednak wykazać, to że zwalczenie popędu, czy napędzenie popędu strachu w sposób oczywisty jest powiązany z obrazem sytuacji co jest adekwatne, a co nie jest adekwatne.

W społeczeństwie tchórzy, przejawy bohaterstwa będą odbierane jako godne śmiechu, więc i wstydu.

Oczywiście jak to już wspominałem wcześniej i jest to uniwersalne także w świecie zwierząt jak opisuje K. Lorenz, że strach powstaje także w wyniku agresji, który może być także powiązany z popędem płciowym. Dotyczy to dosłownie każdego człowieka, niezależnie od tego jakie otrzymał wychowanie.

Jednak jak sam K. Lorenz stwierdza popęd może być przekierowywany nawet u stosunkowo prymitywnych stworzeń. Jak także to, że popędliwość określonych gatunków jest jedynie potencjalna. Udowodnił to Lorenz wychowując gęś, która jest gatunkiem bardzo lękliwym. Przy odpowiednim wychowaniu jej lękliwość nie była tak widoczna. Tak więc sam popęd jest jedynie sposobem komunikacji, a nie czymś co naturalizm uważa za niezmienne.

Nazywa się to kondycjonalizacją. Pewna bardzo prowokacyjna książka „Nowy Lepszy Świat” A. Huxleya próbuje odpowiedzieć, na pytanie, jak daleko może się posunąć opis kondycjonalizacji umysłów ludzkich i wciąż będąć wiarygodnym opisem rzeczywistości. Według mnie i wielu ludzi jest to wiarygodny opis. Co jednak bardzo przerażające w tej książce jest to, że człowiek może się z danym opisem, w niej zawartym identyfikować. W szczególności osoba mogąca się identyfikować z postacią Barta, patrząc oczami owego bohatera tej powieści może czuć, że nie jest mowa o wymyślonym społeczeństwem, a społeczeństwem współczesnym.

Czy jeżeli dany opis jest dla nas wiarygodny, to czy nasze społeczeństwo nie osiągneło granic wymuszania popędliwości? Oczywiście nasze społeczeństwo różni się od społeczeństwa opisanego w „Nowym Lepszym Świecie”, lecz zmierza bardzo szybko w danym kierunku. Oczywiście nie dzieje się to bez problemów, sprzeciwu i zwyczajnie niepowodzeń związanych z tym, że są pewne granice. Postaram się odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób i w jaki sposób jesteśmy kondycjonowani w rozdziale 7.

Wracając jednak do popędu strachu. Strach jest często wywoływany agresją. Jeżeli człowiek jest tłamszony przez całe życie będzie bardziej skłonny do strachu. Jak już stwierdziłem w poprzednich rozdziałach agresja we współczesnym społeczeństwie jest w dużej mierze związana z tranzakcjami pieniężnymi, dostępem do dóbr materialnych, rynków, przedsiębiorstw i temu podobne.

Strach jest także związany oczywiście jak już wymieniliśmy z seksualnością człowieka. Społeczeństwo współczesne według mnie, w którym wymienione są zależności międzypłciowe i oczekiwania ludzkie, najlepiej opisane jest jako hierarchiczne społeczeństwo w którym jest oszukańczo przedstawiona walka między płciami, żeby zakryć fakt, że największym odniesieniem i polem walki nie są kontakty między przeciwnymi płciami, a kontakty z osobnikami tej samej płci. Feminizm i inne teorie genderowe mają zakryć ten fakt, że źródłem problemów jakie boryka ten świat jest odczucie nieadekwatności do samego siebie. Powoduje to wiele różnego rodzaju konsekwencji. Jedną z nich jest rywalizacja. Drugą jest wykluczenie. Największym tematem tabu współczesnego społeczeństwa nie jest wykluczenie jednej płci, czy drugiej jak usiłuje się wmówić ludziom, a wykluczenie głównie mężczyzn przez mężczyzn.

Sam język jakim się człowiek posługuje mówi bardzo wiele o stosunkach międzyludzkich. Przykładowo bardzo częstym pytaniem jakie się zadaje jest pytanie z czego się żyje. Niby jest to niewinne pytanie, ale jak wiele jest w nim zakryte. Wisi w tym pytaniu groźba. Zginie się jak się nie będzie robiło tego, czy owego. Innymi słowy to pytanie powinno brzmieć – czy powinienem się o ciebie obawiać. Bo jeżeli odpowie się źle to są dwie możliwości. Z tego da się wyżyć? Albo, a myślałem o przyszłości? Czy innym pytaniem, a co jeżeli…. Innymi słowy jest to publiczne straszenie się wzajemne. Większość ludzi wydaje się w takim razie bardzo przerażona i sieje daną panikę na innych.

Czy dany strach jest racjonalny? Jeżeli zadaje się pytanie o racjonalność warto zadać pytanie czy jest to intencjonalne, by straszyć innych, czy jest to nieintencjonalne. Jeżeli jest coś intencjonalne jak już wspomniałem wcześniej dla kogo jest intencjonalne, a dla kogo nieintencjonalne. Trzeba odpowiedzieć wtedy na pytanie – kto na tym korzysta.

Bardzo dobrze sytuacje obrazuje Panoptikon. Koncept opisywany przez autora omawianego przeze mnie wcześniej M. Foucaulta. Panoptikon jest rodzajem zamkniętego systemu, który jest domykany przez osoby się w nim znajdujące. Blokują one możliwość wyjścia poza system określonego typu kontroli. Więc jest to samoodnoszący się system oparty na obserwacji czy ktoś odbiega od normy. J

W podobny sposób opisana jest kolejna legendarna już obok „Nowego Lepszego Świata” dystopia pod tytułem „1984” G. Orwell’a. Książka Orwella podchodzi do tematyki poruszonej przez A. Huxleya z innej strony. G. Orwell nie zastanawiał się nad wychowaniem. Zastanawiał się od nad tematem cenzury i autocenzury, czyli na ile można ograniczyć swój punkt widzenia dla własnej wygody. Oczywiście obie książki zazębiają się w tematyce. Jedna widzi źródło problemu w manipulacji, druga widzi źródło w kondycjonowaniu człowieka. Uważam, że obie te rzeczy są prawdziwe.

Książka „Nowy lepszy świat” opisuje jednak bardziej adekwatny obraz społeczeństwa. Okazuje ono podzielone społeczeństwo. Można powiedzieć więcej. Owe społeczeństwo bazuje na tym, że jest ono podzielone. Bazuje ono na zarządzaniu różnicami, nonstop odwołuje się do różnic i władza jaka go spaja jest wynika z zarządzania różnicami.

Tym zasadniczo jest to co nazywamy statusem społecznym. Jest to władza oparta na zarządzaniu różnicami między ludźmi. Dlatego istotne jest dla ludzi będących wyżej by była jak największa przepaść. Nie chodzi wcale o bogactwo. Chodzi o kontrole. Chodzi o władzę nad ludzkim strachem, niepewnością, odczuciem nieadekwatności.

Dana sytuacja nie mogłaby powstać gdyby człowiek nie został wyrwany ze swoich wspólnot, by zostać umieszczony w stowarzyszeniach. Stowarzyszenia mają to do siebie, że oparte są na jakichś statutach czy zasadach, a status społeczny to właśnie szczebelki na których opierają się zasady. Są to stopnie jakie na zasadach stowarzyszeniowych

Zasadniczo jedynym celem powstania publicznej edukacji było przekonanie wychowanków, że społeczeństwo oparte jest na określonych zasad. Innymi słowy te zasady są narzucone z góry i wskazują w jaki sposób oczekiwać zdobycie określonego rodzaju szczebelków.

Jednym ze sposobów na zaprowadzenie nowego porządku i potrzeby spowodowania popłochu i agresji wśród jakiegokolwiek gatunku zwierząt jest zmiana ich środowiska. Wtedy nagle z zastałego popłochu powstaje potrzeba władzy, która wprowadzana jest zawsze agresją.

Jeżeli kondycjonuje się młode dziecko zmieniając co jakiś czas jego środowisko, to będzie on w dużej mierze popędliwe, czy to chodzi o agresje, czy strach, gdyż dziecko stara się skomunikować ze środowiskiem by być pewne czy jest do niego adekwatne, by się nie musieć wstydzić.

Tak więc uczy się w ten sposób zupełnie jak w Pantontikonie jak opisywał M. Foucault być jednocześnie więźniem i strażnikiem, a także jak opisywał to Orwell, nie znając nic innego będzie on powielał dane mu wzorce.

(Rozdział niedopracowany)

„Dlatego mówię wam: Nie troszczcie się o wasze życie, co będziecie jeść albo co będziecie pić, ani o wasze ciało, w co będziecie się ubierać. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż ubranie?”

Utowarowanie, fetyszyzm, a pieniądze:

Niestety tak to wygląda, a głównym miernikiem oczekiwań pozwalający na przezwyciężenie granic rodzinnych to pieniadze.

Oczywiscie pieniadze sa tym mniej wazne, o ile wazne sa poszczegolne oczekiwania rodzinne i vice versa. Naturalnie w takim społeczeństwie będą budowały się klasy, co

wcale nie oznacza, że istnienie klas jest czymś naturalnym. Jest naturalne w społeczeństwach podlegających zazdrości, chęci posiadania, pożądaniu, kradzieży,

bałwochwalstwu, braku miłosierdzia, nie kochania bliźniego jak siebie samego, braku pomocy, a przede wszystkim kiedy człowiek wstydzi się własnego wstydu przez co ma on nad nim pełnię władzy.

Uważają oni, że wszystko jest możliwe do naprawienia pieniędzmi i zwykle mają

racje, gdyż świat jest tak ułożony, by umożliwić zagubionym ludziom możliwość braku potrzeby odnalezienia jakiegokolwiek sensu.

Największą obelgą w takim świecie jest nazwanie kogoś biedakiem, to mniejsza obelga, a większą jest to, że jest się przez coś ograniczonym i nie można czegoś. Jeżeli

czegoś nie może to znaczy jedynie, że nie chce i jest mu niby tak wygodnie. Współczesny człowiek miast uważa, że może wszystko jeżeli tylko ma odpowiednią ilość

pieniędzy, każdy kto nie może mimo pieniędzy godzien jest według nich wstydu. Nie ma gorszego grzechu dla współczesnego babilończyka, jak według nich skłamanie, że

czegoś nie można. Znienawidzą Ciebie gdyż zmusza się ich do zakotwiczenia w czymś, a nie w mitach wszechmocy, jeżeli tylko by się chciało.

Bóg nie jest autorem zagubienia

Wstyd a zagubienie:

Gemeinshaft a wstyd:

Przyczyny do posiadania wstydu głównie budowane są one na rodzinie i oczekiwaniach rodzinnych. Buduje się tak jakby semi plemie, a uzywa instytucji do tego, by wszyscy

byli jedna wielką babilońską rodziną.

Otóż dla każdego socjologa warto zadać pytanie czy społeczeństwa gemeinshaft nie różnią w tym aspekcie od geselshaft? Różnią się prawda? Dlaczego więc zakładać, że

jest coś stałym elementem skoro we wspólnocie oczekiwania społeczne są o wiele mniej znaczące niż relacje. Dlaczego nie uznać, że oczekiwania społeczną są istotne ze

względu na to, że coś jest nie w porządku z relacjami.

Można śmiało powiedzieć, że świat jest w stanie sprawić, że czujemy się zagubieni. Powiedziałbym wręcz, że osoba niezagubiona czuje się zagubiona jeżeli widzi, że nie pasuje do zagubionych ludzi.

Zagubienie może być rzeczą względną, lecz taka rzecz jak zblazowanie nie jest względne. Jest to przebodźcowanie tak zwane – mentalne załamanie ze względu na

niemożliwość uporządkowania wszystkiego. Większość mieszkańców miast tak ułożyła swoją psychikę, że niemożliwe jest zblazowanie. Są bardzo płynni w swoim postrzeganiu.

Płyn nie jest uporządkowany. Nie ma porządku. Tak więc można powiedzieć, że większość mieszkańców miast de facto jest zagubionych, gdyż nie ma żadnego punktu

zaczepienia. Najbardziej czego nie lubią to wypominania im braku punktu zaczepienia.

7. Jak instytucje na to wpływają?

Ważne jest to co Biblia implikuje na temat wychowania.

Znajdujemy przynajmniej dwa fragmenty świadczące o tym, że zło wynika ze złego zachowania.

Wyobraźnia jest zla od mlodosci.

By podejsc do pisma jak dzieci.

Są to dwa kontrastujące podejścia. Tak samo jak skontrastowane jest ciało i duch.

Większość współczesnego tak zwanego chrześcijaństwa podchodzi do interpretacji pisma wyłożonej przez Pawła apostoła wydawałoby się na chłopski rozum. Skoro Paweł mówi

o ciele, to pewnie mówi o sensualności. Jest to jednak niesamowite uproszczenie pism Pawła. Dlaczego ma to miejsce. Jest tak ze względu na to, że prym nad światem

protestanckim wiedzie kultura angielska.

Kultura angielska wyrosła z dwóch tradycji. Wiktorianizmu i empiryzmu. Tak więc naturalnym, że będą wszędzie w sposób naturalny widzieć te dwa aspekty.

Ale to właśnie o ironio to kulture, czyli ślepe przyzwyczajenia miał na myśli Paweł pisząc o ciele.

Jest to jedna z największym ironii współczesnego świata, że manifest, by ślepo nie podążać za jakąkolwiek kulturą miał oznaczać, by ślepo podążać za kulturą angielską.

W sposób oczywisty jest to błąd. Oczywiście nie jest błąd dla osób w niego zamieszanymi.

Skąd wiadomo jaki jest prawidłowy przekaz Pawła w jego listach do zagadnienia skontrastowania ciała i ducha.

Po pierwsze, jeżeli uznać, że pisma Pawła to interpretacja Pisma. Wielu apostatycznych chrześcijan niestety tak nie uważa. Z tego powodu Pismo przedstawiane z ich

perspektywy nie ma absolutnie żadnego znaczenia, gdyż jest to jedynie rozczłonkowane, podzielone i wzajemnie niezależne zbiory literek jakichś przypowieści, obietnic,

nakazów itp.

Otóż wierzę, że prawidłowym odczytaniem Biblii jest potraktowaniem jej całościowo. Biblia ma najwięcej odniesień do siebie samej, dlatego uważam iż jest to sensowne

podejście, by tak uczynić.

Po drugie. Uznając, że Paweł interpretuje musimy wiedzieć co Paweł interpretuje.

Po trzecie. Musimy sprawdzić, czy jego interpretacja zgadza się z wymową odnośnie do tego co jest interpretowane.

Po czwarte, czy istnieją jakieś inne fragmenty w Piśmie świadczące, że tak jest.

Wydaje mi się, że sposób odczytywania w ten sposób jest zdrowy i prawidłowy.

Uważam, że uznanie, że Paweł interpretuje ciało jako wychowanie spełnia wymienione przeze mnie przesłanki. Odnosi się to interpretacji słów Chrystusa odnośnie bycia

jak dziecko. Dziecko nie ma grzesznego ciała gdyż nie przyjeło do siebie jeszcze zgubnych nawyków dorosłych. Świadkiem, który świadczy o tym samym z innej perspektywy

jest fragment z księgi rodzaju mówiący o tym, że wyobraźnia człowieka zła jest od młodości. Nie ma tam mowy o poczęciu. Czyli chodzi o to samo co powiedział Chrystus.

Wywnioskować z tego można, że mowa tu jest o procesie wychowania w którym następuje spaczenie. Tym bardziej, że inne słowa Chrystusa świadczą o tym, że większość winy

mają Ci, przez których następuje złe wychowanie.

Lepiej im uwiesić kamień młyński.

Tak więc jest to istotne, by przyjrzeć się instytucjom, przez które wychowywane są nasze dzieci w aspekcie nas interesującym, czyli w aspekcie wstydu. Gdzie jest on

widoczny, gdzie uwidaczniany, jak przekazywany, jakie są jego efekty i czy jest w tym jakakolwiek metodyczność jaką możnaby komukolwiek przypisać, czy jest to raczej

kompulsywna reprodukcja jak pisze w swojej pracy Bordieu.

a) W jaki sposób szkoła uczy wstydu.

b) w jaki sposób materializm uczy wstydu.

c) w jaki sposób rodzice uczą wstydu. Nie spelnianie oczekiwan

d) w jaki sposob media ucza wstydu.

e) uzależnienia dzieci od zakrywania wstydu.

Po wstępnym uwarunkowaniu zachowań w stosunku do wstydu ważne są automatyczne sposoby reakcji, tak by wynikały niby z samego człowieka. Nazywa się to

kondycjonalizacją. Bardzo to pasuje do spojrzenia na człowieka jako ciało – jego wyuczone reakcje.

Gdy wstyd zaczyna być zbyt dotkliwy zazwyczaj wyuczonym, bo działa sposobem jego eliminacji jest odwracanie uwagi. Niektóre osoby doszły do mistrzowstwa w tym.

Jakie są sposoby w skrócie.

a) nie zwracanie na siebie uwagi.

b) żartowanie.

c) Zwalenie winy na kogoś

Zazwyczaj społeczeństwo zaczyna zawiera w sobie głównie ostatnią opcję w innym wypadku nie jest de facto społecznością tzn inaczej stowarzyszeniem mówiąc językiem

socjologii, gdyż nie ma jakiś oczekiwań, a oczekiwania mają to do siebie, że ktoś je spełnia, a ktoś nie. Więc osoby nie spełniające pełnią dyscyplinarną rolę.

Właśnie tutaj możemy powiedzieć o czymś o czym chrześcijanie powinni wiedzieć, czego mają się strzec. Jest to kwas faryzeuszy, czyli inaczej hipokryzja. Nie powinni oni traktować kogoś inaczej niż siebie.

Chodzi o to, że muszą świecić przykładem czyli punkt punkt a) wymieniony wyżej nie powinien ich obowiązywać.

Nie powinien mieć także miejsca punkt b) czy też zakłamywanie rzeczywistości, by nie mówić tak na tak, nie na nie.

W szczególności powinni unikać zwalania własnych przewinień na kogoś innego czyli punkt c)

  1. Duchowe znieczulenia i uzależnienia.

„Święty Baldachim” P. Bergera w bardzo dobry sposób opisuje uczucia nieadekwatności nazywając je anomią. Mówi on o wstydzie innymi słowy nazywając go eufemicznie. Ludzie tworzą religijne systemy by właśnie zbudować sobie święty baldachim. Jednak dla wierzącego w Boga Biblii osobnika „święty baldachim” jest z oczywistych względów budowaniem sobie bałwana który zakrywa Boga Niebios.

Uważam, że zanim omówię książkę „Święty baldachim” warto wymienić inną perspektywę wymienioną przez M. Eliade. Stwierdzał on wyjątkowość judaizmu i wynikającego z niego chrześcijaństwa. Polegało ono na innym podejściu do przykrości, historii, sensowności itp. Zasadniczo różnica polega na tym, że według judaizmu nieadekwatność człowieka wynika z nieprzestrzegania bożych przykazań. Z punktu widzenia poganizmu nieadekwatność nie jest wynikowa. Jest ona wynikiem kaprysów, losów, przypadków na które rytualizm i ofiary są sposobem na poczucie się znowu kimś adekwatnym.

W jaki sposób ów „święty baldachim” jest rozwijany. Według P. Bergera dzieje się to w sposób naturalny. Biblia może się o tyle zgodzić z danym stwierdzeniem, że człowiek naturalny, nie z ducha podlega bałwochwalstwu. Tak więc owe bałwochwalstwo wynika z odczucia nieadekwatności po uczynieniu jakiegoś grzechu, bądź będąc wbitym we wstyd kpinami i drwinami. Mniejsza o to co spowodowało dane odczucie wstydu. Spróbuje odpowiedzieć na to pytanie w podsumowaniu. Jednak na chwile obecną ważne by odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób osoba podlegająca anomii(nieadekwatności/wstydowi) odzyskuje jakby to powiedzieć twarz.

Następuje to za pomocą jak to Berger nazywa alienacji. Jednostka zrzeka się siebie na cześć czegoś. Bardzo dobrym przykładem jaki przedstawia sam Berger, a który nie jest do końca związany z kontekstem religijnym, jest przykład przemysłowca i robotnika w którym robotnik zrzeka się swojej pracy, ciała i umysłu na korzyść pracodawcy.

Berger zauważa, że kwestie religijności wiążą się z kwestią komunikacji między ludzkiej. Uważa on, że słowa są pewnym typem alienacji, a religia jest sposobem wyrażenia rzeczy ostatecznych które są poza możliwością poprawnego wyrażenia, są jedynie obrazem jakichś.

Berger uważa, że duchowe doświadczenie ma w sobie pewnego rodzaju masochizm. Oczywiście wszystkie te kategorię się zgadzają, ale względem pogaństwa.

Czyż nie przypomina to modelu uzależnienia? Chodzi przecież o bardzo ważną kwestię, która powoduje negatywne, jak zarówno pozytywne skutki, jakie wiążą się z zależnością, bądź nawet poddaństwem jak ma to miejsce w przypadku robotnika i pracodawcy.

8. Alternatywa.

Inkluzywne społeczności jako sposób na zaradzenie sobie z problemami społecznymi opartymi na wstydzie i jego wywoływaniu.

Koniec Syzyfowi, czyli o kontrreformacji

Koniec Syzyfowi

Wstęp

Pragnąłbym bardzo aby czytelnik zrozumiał moje odczucia co do dzisiejszego świata. Takie zadanie może być wykonane przez pełna tragedii prozę. Zastanawiałem się jaki mógłby być temat przewodni tej powieści bez wątpienia science fiction jaki oddał by dystans jaki odczuwam do wszechogarniającej rzeczywistości. Po przemyśleniach doszedłem do wniosku, że nie stworzyłbym czegoś równie genialnego jak obraz dzisiejszego społeczeństwa w książce „Nowy lepszy świat” Aldousa Huxleya. Kto może bardziej się nadać do krytyki świata opartego na prawie chemicznym uzależnieniu „wiecznego powrotu” niż autor filozofii „wiecznej rewolucji” który uwielbiał używać o ironio chemicznych środków do wyjścia z tu i teraz. Kto mógłby bardziej nadawać się do przewartościowania pompatycznej wyższości opartej na bezmiarze ignorancji niż skromny erudyta jakim był Aldous Huxley.

Zapraszam więc wpierw do pełnej przemyśleń lektury, przed dalsza częścią mego wstępu w którym mógłbym zbytnio zdradzić szczegóły książki.

Czytelnik zostaje brutalnie wrzucony do świata opisanego losem swoich bohaterów. Problematyczność rozwiazań socjotechnicznych jest rażaca. Człowiek czytajac ta powieść nieustannie zaczyna się zastanawiać, jak to jest możliwe. Jak ludzie mogli się na to zgodzić. Dlaczego to jest możliwe.

Przerażenie i niezrozumienie wzrasta wraz z zauważaniem, że jest to społeczeństwo w którym ludzie i bohaterowie ksiażki nie widza problematyczności. Wręcz przeciwnie jest to społeczeństwo zupełnie bezproblemowe. Jeżeli drażnia Ciebie tak jak mnie ruchy afirmacyjne, mówiace o tym, że jeżeli będziesz miał pozytywne myślenie wszystko będzie pozytywne, to tym bardziej będa Cię drażnić wszeobecne przekazy afirmacyjne w świecie „Nowy lepszy świat”.

Modernizm jaki zauważał A. Huxley dzisiejszego świat, polegał w głównej mierzę na hołdowaniu idei sukcesu i osiąganiu go. Niedookreślenie tego terminu było znaczące, ale także i celowe. Niedookreślenie powoduje lęk, czy aby na pewno się go osiągnęło czy jeszcze nie. Co jest świetnego w tym autorze to, że zauważał on tendencję do przechodzenia ze społeczeństwa owładniętego mania sukcesu modernizmu, do społeczeństwa owładniętego własna tożsamością. Nie ma niczego złego w posiadaniu lęku. Ale według wierzącego człowieka, człowiek powinien się głównie lękać gniewu Bożego, czy przestrzega on prawa Bożego. Lęk egzystencjalny dzisiejszego człowieka wynika ze stanu anomicznego. Jest on zaprzątniemy nie Boskimi przykazaniami, a zastępującymi je maniami sukcesu i tożsamości. Dopóki goni on za nimi jego lęki egzystencjalne mogą być oddalone. Co innego się dzieje kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy osiągnąłem już sukces, czy moja tożsamość jest spójna. Wtedy zaczyna być on nieszczęśliwy. Można dane zjawisko zaobserwować w niektórych faktach:

Ludzie średnio zamożni wcale nie sa zadowoleni ze swojego życia i zamożności. Widać to w wywiadach przeprowadzonych przez znana Polska socjolożkę(znaleźć)

Ludzie nie goniacy za sukcesem musza gonić za czymś innym

Jeżeli za nim nie gonia, to musza dbać o swoja tożsamość

Największa zbrodnia, to czego boja sie dzisiejsi bezbożni to budzenie watpliwości co do ich tożsamości jaka sobie zbudowali.

Ów strach i owa tendencja społeczna nie ominęła także bardzo znaczących socjologów takich jak Weber i Eliade. Jako uczestnicy danego społeczeństwa popełnaili oni naznaczenie subiektywne w swoich hipotezach, które uważali za obiektywne. Weber wyprzedził swoje czasy w tym, że opisywał on swoja etykę protestancka przez pryzmat tendencji współczesnego mu społeczeństwa niemoeckiego owładniętego mania sukcesu i zafiksowanej na swojej tożssamości. śmiem twierdzić, że słusznie on ocenił niemców, jednak nie dał zadość prawdzie oceniajac ruch reformacyjny. Powiedziałbym więcej, to składanie hołdów sukcesowi jest wynikiem ruchu kotrreformacyjnego, którego czołowym przedstawicielem był Franklin na którym wzorował się M. Weber. Benjamin Franklin jako czołowy mason ameryki i uczestnik zbiorowych orgii, czy był tego świadomy czy nie był awangarda fałszywego proroctwa ewangelii dobrobytu i boskości człowieka jakie według mnie były podstawa na której stworzono bajke sukcesu i tożsamości.

O ile Weber stara się przypisać niesłusznie kulturowy kontekst protestantyzmu Beniaminowi Franklinowi jako jego najwierniejszemu przedstawicielowi , Eliade stara się znajdywać rozwiazanie na lęk niepewności egzystencjalnej w rytualizmach. Dlaczego przytaczam pracę danych autorów. Przytaczam je po to żeby zauważyć, że percepcja świata wpływa na to jaki świat się staje. Dlatego ważne jest zauważenie siebie na osi czasu. Czym jest racjonalność? W dzisiejszym świecie wydaje się nam, że racjonalność to coś, co istnieje w sposób rzeczywisty. Ratio oznacza, że istnieje jakaś miara jakiś stosunek między jednym a drugim. Ważna jest w niej inteligencja, inter ligaro, wybieranie pomiędzy czymś w stosunku. W dzisiejszym świecie ma się podana jedna opcje nie wymagajaca inteligencji i wyboru i nazywa się takie zachowanie racjonalnym. Jeżeli umiejscowi się Webera i Eliadego na osi czasu i wydarzeń, czytelnik może sam zdecydować i zorientować się w swietle pojęć jakie używaja. Sami Ci autorzy opisuja Biblie, porównuja się do niej, przedstawiaja się w określonym świetle, uważaja oni siebie za obiektywnych. Według mnie takimi oni nie sa więc trzeba ich postawić w świetle egzegezy Biblijnej.

Idac za tropem krytyków Eliadego, którzy niezgadzali się z jego uproszczona wizji mitów postaram się rozszerzyć znaczaco definicje mitów, na taka która uwzględnia mity które nie sa mitami o poczatkach czyli rytuałotwórczymi, a mitami uwierzytalniajacymi. Mimetyzm mitów kozła ofiarnego przypomina bardzo definicję bajki dokonanej przez samego Eliadego, a także przypomina dzisiejsze formy ideologii. W świetle kozła ofiarnego i jego społecznego kontekstu kryzysu porzadku społecznego, nasuwa się pytanie czy ów kryzys nie był obecny w historii i dlaczego stosuje się go jedynie do społeczeństw prymitywnych. Według mnie o wiele bardziej przekonujaca jest odpowiedź, że najważniejsze wydarzenie w historii nowożytnej europy- reformacja jest właśnie takim wydarzeniem, które powodowało kryzys porzadku społecznego na dodatek opartego na rytuałach pogańskich, saturnalii i święta ishtar.

Ofiary z protestantów zakrywane sa, nowym mimetyzmem. Ich osoby sa przedstawiane poprzez pryzmat ustalonego porzadku społecznego. Dodac dobry przypis odnosnie inkwizycji, czy tez katolickich masakr

W ksiażce A. Huxleya najbardziej rażaco rzuca się w oczy jest to, że istnieje tam inne społeczeństwo niż społeczeństwo stworzone przez Forda, które jest równie obce dla czytelnika jak te główne. Tak naprawdę jest to społeczeństwo które mimo rażacych sprzeczności wzajemnych jest bardzo podobne z reszta globalnego świata opisanego przez Huxleya.

Oba społeczeństwa sa ahistoryczne i bezproblematyczne. Jednostka ludzka, jej czas, jej działania jej myśli sa zupełnie nie istotne.

Sa to społeczeństwa niby bajki. Bajka właściwie charakteryzuje się tymi cechami. Ideologia jak udowodnie w ksiażce ma za zadanie mimetyzmu mitów dla większości populacji i zaprezentować mity jako ahistoryczne i bezproblematyczne.

Karykaturalność dzisiejszego społeczenstwa, który opisany jest w swojej alegorycznej formie nowego lepszego świwta, widać w tym, że to społeczeństwo wcale nie jest zainteresowane w społeczeństwie ahistorycznym, gdyż jedyne wydarzenie oznaczeniu historycznym jest życie dzikusa. Cały świat niby się interesuje dzikusem tak jak ludzie w dzisiejszym świecie sa niby zainteresowani historia. Jednak jak przyjrzymy się temu zainteresowaniu jest ono wielce płytkie, bajkowe, jak obecny pseudonacjonalizm. Patrzy się na historię przez pryzmat bezproblematyczności, pomija się to co chce się pominać a zostawia się to co jest przyjemne.

Osobiście ta pustka braku odpowiedzi dlaczego tak jest, była i wciaż jest dla mnie tak przerażajaca, że muszę szukać odpowiedzi jakie nikt dotad nie śmiał brać na poważnie by zatkać ta pustkę która zieje pytaniem dlaczego.

Jeżeli odczuwasz podobna pustkę znaczeniowa to życzę miłej lektury.

1. Weber o protestantyzmie

2. Wieczny powrót M. Eliade a eschatologia

3. Rene Girard. Kozioł ofiarny. Prorocy kontra kulty ofiarnicze. Izrael kontra babilon.

4. Protestantyzm jako powrót do eschatologii

5. 20 wiek. Teologia porwania jako wynaturzenie eschatologii. Koniec historii.

6. Falszywa eschatologia

1. Weber słusznie zauważył istotna różnicę między podejściem protestantów i katolików w stosunku do aspiracji życiowych, podejścia do pracy, porzadku społecznego, czy też stosunku protestantów do bogactwa.

Co dziwne Weber w przypadku analizowania religii zupełnie nie bierzę pod uwagę religii jako władzy. Oczywistym powinno być potraktowanie tego co mówia sami protestanci jako istotne. Protestanci oddaja się pod władzę zwierzchnia Boga. Weber powinien podporzadkować swoja analizę protestantyzmu jako sposobu sprawowania władzy. Mogę jedynie zgadywać dlaczego Weber tego nie zrobił. Według Webera wszelkie wierzenia religijne to władza tradycyjna. Jeżeli przyjmuje się taki poglad to rzeczywiście jedyny sposób w jaki można z analizować religię jest traktujac ja jako zwyczaje ludności. Analizował zwyczaje etyki pracy protestantów i katolików na przykładzie swoich modeli idealnych.

Według mnie kwestia wyglada zupełnie inaczej. Według mnie religia katolicka jest typowym sposobem sprawowania władzy tradycyjnej nad duszami. W przypadku protestantyzmu mamy do czynienia z władza charyzmatyczna. Różnica pomiędzy władza charyzmatyczna, a tradycyjna wyraża w poczuciu współodpowiedzialności

Metodologia modelu idealnego Webera zawiera olbrzymie błędy w analizie protestantyzmu, co jeżeli nie podważa zasadności danej metodologii, to napewno podważa wybór jego przedstawicieli idealnych. Na dodatek zwykła racjonalistyczna analiza historii dokonanywana przez samego autora etyki protestanckiej i ducha kapitalizmu byłaby o wiele bardziej owocna w podejściu do tematu.

O ile lepszym porównaniem historycznym jest porównanie rewolucji antykatolickiej we francji za czasów rewolucji francuskiej, rewolucji syndykalistów w hiszpanii i wojen religijnych w europie za czasu wojen stuletnich czyli rewolucji protestanckiej. Czyli inaczej, uważam za bardziej płodne podejście do historii jako określonego fenomenu odkrywajacego prawidłowości społeczne.

Nie można usprawiedliwić Webera za pominięcie znajomych mu faktów porównawczych w jego czasach. Co można jednak usprawiedliwić to brak prac w tym okresie, analizujacych powstanie kapitalizmu jako systemu który powstał na potrzeby militarne(przypis jedyna twórczościa krytyczna o kapitalizmie będaca oparta na historii była twórczość Karola Marksa. Twierdził on jednak,że kapitalizm polegał jedynie na procesie ulepszania się metod produkcji i zwiazany był z niedostatecznym rozwojem społecznym w stosunku do nich. Jakkolwiek by tego noe rozumieć nie wiazał on rozwoju pieniężnego i podporzadkowania się kapitałowi z wojnami) , ze względu na stale wzrastajace zapotrzebowanie zbrojeniowe oraz istotę bankowości i pożyczek potrzebnych do zrealizowania tego celu.

Protestancki mieszczanin wpisywał się idealnie w nowe typy taktyki wojennej w której większa rolę stanowiły bloki karnej i zdyscyplinowanej piechoty. Rola mieszczańskiej piechoty wzrosła zdecydowanie za czasów wojen husyckich w których to hakownice, berdysze i korbacze, a także taktyka używajaca wozów bojowych umożliwiała bardzo skuteczne pokonanie konnego przeciwnika, który dominował na ówczesnych polach bitewnych.

Znany teoretyk wojenny Karl von Claussewitz słusznie twierdził, że wojna jest rozszerzeniem polityki. Akurat w sytuacji husytów i protestantów wojna była przedłużeniem polityki watykanu. Klęski konnicy przeciwko wojskom miast były powodem osłabienia pozycji watykanu, co niektórzy władcy uznali za pretekst do prowadzenia samodzielnej polityki lub chociażby niezależnej od watykanu.

Rozwój techniki wojskowej nie wyjaśnia jednak dlaczego to właśnie protestanci nadawali się na nowy rodzaj piechoty.

Wymalowanie protestantów jako żadnych bogactw i ich pomnażania jest uczynieniem im potwarzy. Oczywiście wszystko jest relatywne, ale bardziej skupiałbym się na analizowaniu katolików i dlaczego ubóstwo było i jest bardziej powszechne.

Komentarz zdecydowanie napisac wiecej o katolikach.

Ruchy protestanckie maja wiele wspólnego z ruchami rewolucyjnymi w krajach formalnie katolickich. Rewolucja francuska i rewolucja syndykalistyczna uwolniła potencjał ekonomiczny kraju. Tak więc wypada mi się nie zgodzić z Maxem Weberem, że można poprzez określona socjotechnikę stworzyć idealnych robotów pracowników. Sadzę, że jest dokładnie na odwrót i można jedynie nie przeszkadzać poprzez uwolnienie potencjału gospodarczego i pozwolenie na posiadanie inicjatywy przez ludzi i jej nie dławienie.

Oczywiście inicjatywa ludności miała duże znaczenie. Jednak jednostki majacę inicjatywę tworza specyficzny rodzaj władzy. Istnieje mylne przekonanie o przywódcach. Mówi się o nich, że potrafia oni naginać ludzi do swojej woli. Badania różnego typu przywódców wykazały inna cechę, która jest o wielę istotniejsza. Ta cecha to wyczucie tego czego chca ludzie. Dobry przywódca jest nikim bez grona wykonawców, można by śmiało powiedzieć, że to przywódca jest kierowany przez ludzi i skupia ich dażenia w jedno a nie na odwrót. Osoby które nie posiadaja dażeń nie będa szukały przywódctwa i zmian. Każda władza charyzmatyczna i tak ja właśnie opisał Weber w najpóźniejszym etapie swojej twórczości, daży do zmian w relacjach społecznych.

Jakie to zmiany widać najbardziej wyraźnie na przykładzie amerykańskim gdzie protestantyzm mogł rozwinać się w niezaburzona formę.

Komentarz mozna tu zdecydowanie wiecej powiedziec o amerykanach

Władza charyzmatyczna czyli współuczestnictwo na co dzień, komunitaryzm i przywództwo

Co prawda dzisiejsze społeczeństwo amerykańskie różni się znacznie od społeczeństwa opisywanego przez Tocqivile. (Opisuje dane zmiany i potencjalne powody w ostatnim rozdziale o kotrreformacji i jej wplywowi na wspolczesne spoleczenstwo w tym glownie spoleczenstwo amerykanskie)

Według mnie najwazniejsze było podejscie do swiat a mianowicie z idea wiecznego powrotu. Idea wiecznego powrotu opisana była przez M. Eliadego jako:

Komentarz napisac to zdecydowanie inaczej.

Str 91

śmiem twierdzić, że owa idea nie była rozpowszechniona wśród ogólnie pojętych protestantów. Znane sa materiały historyczne w których święta bożego narodzenia sa uważane za haniebne i pogańskie. W danych czasach na wsi święcono co pare dni jakiegoś świętego ustanawiajac jakiś święty czas.

W danym okresie wiekszosc wydatkow zwiazana byla ze swiętami. W danych czasach pieniadz nie był wielce istotny, ale jeżeli już poddawano się władzy długu to ze względu na śluby, święta i pogrzeby. Na wsi katolickiej był to rodzaj podatku, tym bardziej, że gorzelnie należały zwykle do folwarku, a w czasie świat nie żałowano sobie spożycia alkoholu, głównie na koszt gospodarstwa domowego.

Do czasów obecnych widać różnicę w świętowaniu w miastach i na wsi. Jeżeli już się świętuje to stosunkowo skromnie, a cena alkoholu głównie ze względu na przemyt była zdecydowanie mniej łupieżcza.

Efekt tego był taki, że mieszczanin protestancki miał zdecydowanie więcej swobody ekonomicznej. Nie musiał spłacać długu, miał więcej powodów do własnej inicjatywy, oraz co jest najważniejsze nie podlegał tak często grabieży i niesprawiedliwości jak chłop.

Komtarz Nakreslic lopatologicznie jak dla tumanow.

Ważnym aspektem bycia protestantem, był brak zapewnienia w idei wiecznego powrotu. powodowało to probe odkrycia eschatologii. To co Mircea Eliade nazywa terrorem historii był dla protestanta czymś codziennym. Powodowało to w ludziach uczucie stresu. Jednak stres zmusza nas do wysiłku, o ile nie jest on zbyt długotrwały. Stres zmusza też do znajdowania pocieszenia. Biblia która była wykładana na zborach protestanckich nadawała sensu cierpieniu. O ile dla katolika czas święty dawał mu możliwość niepracowania, to dla protestanty brak pracy był związany z ponownym przyjściem chrystusa i wyczekiwaniem jego powrotu.

Oczywiście w danym czasie istotna wciaż była idea indywidualnego zbawienia. Ta idea łaczyła zdecydowanie oba ugrupowania religijne. Jednak nadawanie temu zbyt dużego znaczenia w protestantyzmie jest spowodowane jego niezrozumieniem według mnie.

Powiedziec wiecej

Napisac jak wszystkie te cechy czynia dobrego zolnierza zacieznego.

H. Nie oznacza to ze nie istnialy elementy tradycji. Jedyne co sie zmienilo to przyklady magiczno tradycji pseudo racjonalnej zostaly zniszczone przez rewolucje charyzmatyczna jak to czesto mialo miejsce, co Weber sam opisal ksiazce gospodarka a spoleczenstwo (sic).

Komentarz trzeba to napisac zdecydowanie inaczej. I nalezy opisac swoje przemyslanis dlaczego jako profesor akademicki mogl celowo badz niecelowo wprowadzac w blad. Mam tu w szczegolnosci na mysli jezuickie wplywy na edukacje wyzsza i mozliwe naciski recenzentow.

Bóg staro i nowotestamentowy jest specyficzny na tle przedstawienia innych bogow. Nie odpowiada on tylko jednemu zywiolu czy sile, nie jest przekupny, posiada wlasna wolę oraz posiada własny plan. Pozostale religie traktuja siweta i obrzedy jako swoistego rodzaju magię. W takiej perspektywie obrzędy opartę na katechezie sa jedynie przejawem czegoś co w świętych księgach biblijnych opisywane jest jako pogaństwo. Próba kontroli Boga poprzez kapłanów a już w szczególności świętych.

Komentarz co to kurwa!!! Zrob cos z tym brakiem plynnosci w przejsciu miedzy rozdzialami.

M. Weber przez pryzmat rewolucji Fryderyka Wielkiego
2. A zycie Eliade a stres nacjonalizmu. katharsis wiecznego powrotu.

Teorie Eliadego ewidentnie, co widać w jego autobiografii zostały wymyślone na osobisty użytek. Jak to często ma miejsce u nacjonalistów nie widza oni swojego stanowiska jako ukształtowane, lecz uważaja je za naturalne podejście. Dla prawdziwego nacjonalisty idea narodu jest jak najbardziej prawdziwa. Wynika to prawdopodobnie z braku wiedzy, że idea narodu powstała poprzez publiczna edukację i urzędy państwowe. Na terenie współczesnych państw istniały a często w niektórych państwach wciaż istnieja różne bardzo odmienne od siebie dialekty, często na tyle różniace się, że porozumienie się bywa bardzo trudne. W naturalnych warunkach nie stanowiło by to problemu gdyż dane grupy społeczne nie miałyby możliwości spotkania się. To szkoła ustanowiła jeden sposób wypowiadania się jako właściwy i zgodny z literatura.

Naturalnym wrogiem nacjonalisty sa wszelkie wpływy z zewnatrz. Co jest najbardziej widoczna ingerencja z zewnatrz? Oczywiście przynależność do organizacji większych niż samo państwo. Naturalnym bytem zazwyczaj większym niż państwo jest jakaś religia.

Religia jest dla nacjonalisty o tyle pożyteczna o ile służy usprawiedliwieniu ideologii nacjonalostycznej, tak jak ma to miejsce analogicznie wśród

Komentarz wyjasnic wspolprace bajkowych mitycznych stworow chumerycznych wzajmenie sprzecznych jak polak katolik.

Oczywiście narody sa dobre u Pana. I zróżnicowanie jest pożyteczne jak twierdzi przykład wieży Babilon oraz listy św. Pawła.

komentarz Cytaty sa niezbedne. I ich opis.

B pojecie chrystusa u eliadego

W pismach Eliadego chrystus występuje jako postać mitotwórcza.

Wyjasnic

Eliade próbuje z kontrargumentu do swojej tezy i wyjatku religii chrześcijańskiej jako mitu przedhistorycznego uczynić usprawiedliwienie, że nawet taki wyjatek zdaję się ostatecznie potrwierdzać jego model.

Wyjasnic

Cały problem polega na tym, że Chrystus nic nie mówił o jakichkolwiek obrzędach. Stwierdzał on o upamiętnieniu go w postaci niezakwaszonego chleba. Zakwas w przypowieściach Jezusa oznaczał faryzeuszy, a niezakwaszony chleb nie zepsute przez Faryzeuszy słowo. Na dodatek naistotniejsza kwestia wypowiedziana później przez Jezusa na krzyżu stało się. Nie oznaczało to bynajmnien niech się staje, ale ewidentnie jest to czas dokonany, który nie musi być odnawiany.

Wyjasnic dlaczego Eliade pomijal takiego chrystusa. Odpowiedź jest prosta. Eliade jako obywatel rumunii był katolikiem. Rozumial on chrzescijanstwo przez pryzmat katolicyzmu.

Poza tym jakby tego było mało i wciaż ktoś miał watpliwości to przypowieść o zburzeniu światyni i spełnienie proroctwa, a także listy św. Pawła do pogan powinny ostatecznie rozwiać dokonany tryb ofiary Chrystusa.

Cytaty

C niechrzescijanski chrzescijanizm eliadego

Mimo zapewnień Eliadego o brak antysemityzmu nie sposób zrozumieć jego pozycji teoretycznej bez założenia, że brak wyjaśnienia fenomenu podejścia w starym testamencie jako ewenementu. Traktuje on to jako fenomen czysto żydowskiego, przez co niezrozumiałego dla reszty ludzi. Wręcz Eliade zdaje się potwierdzać swój antysemityzm mimo, że byłby on jedynie kulturowy gdy zdaje się skłaniać do przekonania, że historyzm jako zdegenerowana forma judaizmu czyni ludzkość nieszczęśliwa poprzez uniemożliwienie pocieszenia wydarzeń w zapewnieniu wiecznego powrotu. Z tad już jedynie o krok od stwierdzenia, że powinno się pozbyć wpływów zdegenerowanego judaizmu.

Cytaty mowiace o historyzmie jako zdegenerowanym judaizmie.

D dlaczego historia nas przeraza. Historia przerazajaca dla jezuitow

Nie jest to żadna tajemnica, że edukacja była i wciaż jest zmonopolizowana. Wiedza to potęga, tak więc każda władza chcę mieć kontrolę i wiedzę o tych kto dzierży dana potęgę. Nie jest to zawsze powodowane zazdrościa czy strachem. O wiele bardziej istotna cecha kontroli edukacji jest konsolidacja władzy. W późniejszym czasie ośrodkami edukacji kierowali jezuici (wczesniej klasztory glownie dominikanow, od 16 wieku jezuitow, zreszta podobienstwo i walka o wplywy miedzy tymi zakonami, najbardziej widoczna w sporze o dominację nad inwizycje). Oczywiście działali oni na terenach nieprotestanckich(co zgodnie z postepem kontrreformacji zaczynalo sie zmieniac). Oprócz przekazywania określonej użytecznej wiedzy rola jezuitów było wykształcenie określonej postawy u wychowanka. Główna postawa w sposób oczywisty było przekonanie do wrogiej postawy względem „heretyków”. Właściwie to sprzeciw wobec edukacji jezuickiej był fenomenem jaki opisywał Weber w którym to protestanci wybierali stanowiska zwiazane z zawodem raczej niż z wiedza ogólna. Ponieważ to właśnie jezuicki model edukacji był zupełnym przeciwieństwem postawy protestantów względem edukacji. Tak więc była to racjonalna polityka dokonywana przez protestanckich rodziców by posyłać dzieci do nauczycieli, którzy mieli jak najmniejszy kontakt z propaganda jezuicka.

Dowodem na powagę konfliktu na płaszczyźnie edukacji jest lista postronnych ofiar które nieświadomie wybrały niewłaściwa stronę konfliktu.

Znakomitym przykładem tego jest postać L. A. Condorceta, który w katolickim kraju odebrał edukację z rak jezuitów w kraju formalnie katolickim, jednak w swoim modelu edukacji publicznej krytykuje on znaczaco model edukacji jaki odebrał. Proponuje on model oparty w dużej mierze na wolności osobistej co oczywiście było nie do przejęcia z punktu widzenia utraty znaczacego wpływu na władzę umysłów w walce o zniszczenie protestantyzmu. Nie dość, że projekt nie został rozpatrzony, to nieszczęśnika niedługo po publikacji jego projektu edukacji czekał los straceńca.

Napisac jaki wplyw jest wciaz jezuitow na edukacje wspolczesna tak aby byla spojnosc

Nie jest przypadkiem, że w naukach historycznych, które sa wykładane w szkołach i uniwersytetach brak jest jasno zaznaczonej spójności, sensu czy też charakteru. Nie powinno to nikogo dziwić skoro główni aktorzy działań politycznych ostatnich 2000 lat sa skryci w cieniu, a losy ich przeciwników sa zdawkowo wspominane, jeżeli już w ogóle. Polityczne wydarzenia skupiaja sie na pobocznych konfliktach, ekscesach dworskich rodzin i ich genealogii.

Najważniejsze wydarzenia z punktu widzenia chrześcijańskich przepowiedni zwiazanych z Apokalipsa świętego Jana i proroctwami Daniela nie sa a ogóle wspominane w curriculum nauki. Zniszczenie Izraelskiej światyni czy wczesne dzieje papiestwa odsunięte sa jako nic nie znaczace epizody quasilegend. Powiedziałbym wręcz, że przedstawia się te epizody w kontekście upadku rzymu jakby upadek rzymu miałby być wydarzeniem bliskiemu końca świata.

Na tym tle można rozpoznać całe tło historiozofii współczesnej która celowo miała zastapić eschatologię chrześcijańska nie w pełni uświadomiona eschatologia powrotu cesarstwa rzymskiego. Cokolowiek oddala od tak zwanej cywilizacji łacińskiej traktowane jest jak sam szatan. A cywilizacja łacińska traktowana jest jak Duch święty. (Jako przyklad podaje wypowiedź czolowego apologety cywilizacji Grzegorza Brauna)

komentarz Nalezało by także omówić absurdalny opis cywilizacji łacińskiej w typologii łysiaka, branej w Polszy jako słowo na niedzielę w każdym domu.

Dla każdej osoby która zna biblię, obcowała z biblia i ja rozumie sytuacja jest jasna, że ani rzym ani egipt ani Babilon nie były państwami godnymi naśladowania, ani państwami w których człowiek Boży mógł się czuć bezpieczny.

Komentarz w jaki cudowny sposob sie to zmienilo, pewnie maryja pokazala cycki.

Na świecie, głównie w krajach katolickich takich jak Polska czy Rumunia Eliadego duży nacisk kładzie się na cywilizację łacińska. Tworzy się niezliczone wzajemnie sprzeczne koncepcję czym jest, co jest w niej charamterystyczne sprzeciwia się ja jako czyste dobro czystemu złu azjatyzmu, relatywnemu złu protestantyzmu majac biblię umieszczona pomiędzy tym czystym złem.

Nie muszę chyba dodawać, że bycie przesiakniętym taka ideologia, raczej nie będzie się miało ochoty zgłebiać się w barbarzyńskość nierzymskiej biblii. Dlatego nie powinno dziwić względne niezrozumienie i relatywny wstręt do eschatologii i absolutna bojaźń do terminu apokalipsa i wszystkim co z nia zwiazane.

Komentarz lopatologia apropojezuitis

Napisac ze Eliade mial wielu krytyków nie należy jednak w zupełności dyskredytować jego dorobku pracy o mitach. Należy przyjać według mnie postawę taka że jego terminy powinne być wzbogacone i rozwinięte gdyż stanowia jedynie jeden punkt widzenia danego zjawiska. Rozwinięcie danej idei a także przedstawienie jej z innego punktu widzenia opiszę w kolejnym rozdziale.

E krytyka eliadego. Nie wszystkie mity ODNOSZĄ SIĘ do wiecznego powrotu. Sa tez mity KOZŁA ofiarnego.

Najczęstsza krytyka jaka się tyczyła idei wiecznego powrotu to mity które nie tworza rytuałów ani świat. Innymi słowy nie wszystkie mity tworza axis mundi, wieczne powracanie. Niektóre mity sa wyjaśniajace ogólna historie mityczna, jeszcze inne nadaja usprawiedliwienie tzw legitymacje poprzez konflikt i zwyciestwo jednej ze stron.

Trzeba się w tym momencie zastanowić nad rola jaka pełniły i wciaż pełnia mity. Mity maja usprawiedliwiać pewne zachowanie. Mity sa w dużej mierze zwiazane z kultura oralna, często kultura oralna łaczy się w jedno

komentarz Co?

. Co jest istotne w kulturze oralnej to jej specyficzny sposób weryfikacji wiedzy. Kultura oralna polega na zapamiętywaniu poprawnej wersji verbatim, wszystko co odbiega od modelu bardzo szybko jest weryfikowane. Niezgodność z oficjalnym modelem pamięci publicznej jest piętnowany, co powoduje konieczność skutecznego zapamiętywania, albo nie wypowiadania się publicznego. Bardzo często w kulturach prymitywnych wiadomości natury technicznej zwiazane sa z określonym kultem. W kulturach prymitywnych jest to według mnie podytkowane tym, że błędne wykonanie narzędzi przetrwania mogło się skończyć krytycznie względem użytkownika narzędzi.

Komentarz i tu jest istotna kwestia. Jezeli prymitywne ludy podchodza tak bojazliwie i pieczolowicie do prztrwania, to co dopiero wspolczesne plemienia osiedlowe przykladowo widzewskie kolko rozancowe, bedzie podchodzic do przetrwania wiecznego. Beda oni zadni zemsty na kazdym kto wykonuje zle ich lodke do hadesu.

Rola mitu i obrzędów jest kontrola sytuacji potencjalnie konfliktowej poprzez wykonywanie czynności, które daja pozory bezpieczeństwa. Takimi pozorami bez watpienia jest powtarzanie danej czynności w określonych odstępach czasowych, zwiazanie sytuacji z powszechnie znana i akceptowana historia, oraz wskazanie winnego, czy ofiary.

Zazwyczaj rytuały zwiazane sa z sezonami. Sezonowość powoduje w dużej mierze losowość. Susza, złe zbiory, mrozy itp. w bardzo łatwy sposób moga doprowadzić do frustracji lęku i konfliktu.

W biblii najczęściej powtarzanym motywem jest „nie lękajcie się”. Lęk w Biblii prpwadzi do złego, do niezrozumienia, a przede wszystkim idolatrii.

Mouss z drugiej strony zauważa że rytuały przypominaja obsesje kompulsywne.

Cytat

Tak więc jeżeli kompulsywność jest w stanie uspokoić najbardziej neurotyczna postać w grupie to można uznać przeciw lękowa właściwość rytuałów.

Jaka może być w takim razie wada podejścia rytualnego.

Czyni charakter społeczności skupiony na kulturze oralnej

Czyni społeczność sztywna

Lęk jest społecznie akceptowalny i rozpowszechniony nawet jeżeli nie ma powodu do lęku.

Sytuacje lękowe sa wywoływane by usprawiedliwić rytuały. Uzależnienie psychologiczne.

Uspokojenie jest sztuczne tak jak w każdym uzależnieniu. Powoduje to zmniejszenie motywacji do innych czynności życiowych.

Opisac to,szerzej niz jednozdaniowo.

Oponenci zarzucaja Eliademu, że idealizuje mity. Faktycznie jest to bardzo słuszny zarzut. Rzeczywistość nie jest często zgodna z jakimkolwiek wzorem, nawet jeżeli jest to wzór sztywno trzymanej się tradycji przekazywanej oralnie.

Często sytuacje konfliktowe i lęki prowadziły do rozlania krwi. Fenomen poświęcania kozła ofiarnego oparty jest na mechanizmie projekcji. Człowiek skłonny jest do przelewania swoich uczuć na kogoś innego. Moga to być pozytywne, a także negatywne uczucia. Jeżeli człowiek chcę się pozbyć uczuć to projektuje je na czymś i niszczy to coś razem ze swoimi uczuciami.

Przykladem „bezkrwawej ofiary” bedacej cieniem minionym jest marzanna.

Rytuały społeczne nadaja często porzadek społeczny, jednak porzadek społeczny ma to do siebie, że często jest poddawany w watpliwość. Jeżeli istnieja obiektywne przyczyny by watpić w skuteczność instytucji społecznych rośnie w ludziach frustracja i poczucie anomii. W takich sytuacjach, w szczególności jeżeli instytucje społeczne oduczaja od możliwości samodzielnego zrozumienia sytuacji, lub wzbudzaja lęk to uczucia bezsilności sa wszechogarniajacę. W takich sytuacjach szuka się powodu takich uczuć. śmiem twierdzić, że rytuały wywołuja psychiczne uzależnienie, a osoba uzależniona będzie bardzo skłonna odsuwać od siebie fakt uzależnienia. Pierwsza rzecza jaka uczy się osoby uzależnione to uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym, jest to najważniejsza i najtrudniejsza rzecz do wykonania. Duża część ludzi rezygnuje ze stwierdzenia tego faktu. Pozostałe osoby pozostaja w przeświadczeniu o swoim uzależnieniu jedynie kiedy nie dopuszcza się do nich alternatywnych wyjaśnień sytuacji w które najchętniej by uwierzyli.

Podobnie się ma z sytuacjami w której za niepowodzenia utrzymania porzadku można łatwo obarczyć jakiegoś winowajce. Każdy wtedy projektuje na niego swoje uczucia tego, że uważa się bezzasadność określonego porzadku jako sprawkę jakiegoś człowieka czy grupy osób. Różnica między mitami które tworza rytuały a mitami zbudowanymi na koźle ofiarnym jest skrycie ofiary, a nie próba powtarzania jej w tych samych odstępach czasowych jak ma to miejsce w mitach tworzacych rytuały. Mit kozła ofiarnego polega na ukryciu czyli mimetyczności faktycznego zdarzenia, nakładajac stosownie do potrzeb dodatkowe znaczenia całej hostorii. Ma to na celu ukrycie niewygodnego faktu o mitach danej społeczności, że były bliskie unicestwienia w pewnym fragmencie czasowym.

Odsuwa się przez to problematyczność porzadku społecznego. Opowiada się mity kozła ofiarnego, które polegaja zmianie wraz z wymiana pokoleń tak aby była łaczność pomiędzy osobami zwiazanymi ze wstydliwym faktem ofiarniczym, a ich potomstwem. To właśnie potomstwo ofiarników buduje historię tak jak oni to widza usprawiedliwiajac swoich rodziców, porzadek społeczny, a także co jest najdziwniejsze często także usprawiedliwiaja Bogu ducha winna ofiarę.

F prawda ginie jako pierwsza. Czy mircea eliade poswieca eschatologie dla idei woecznego powrotu. Czy zawsze tak jest

W fenomenie mitów ofiarniczych ginie poczatkowo nie człowiek a prawda. Ginie tak naprawdę wszystko co musi zginać by prawda zginęła wraz tym czymś.

Społeczności obchodzacę święta z jakiegoś powodu nie chca uznać, że każde święto miało swój poczatek i swoje burzliwe dzieje. Poznawanie historii świat badź problemów z nimi zwiazanych jest zakazane jako czynność noszczaca magię świat.

święta biblijne pragnę tutaj zaznaczyć, że stanowia wyjatek absolutny w stosunku reszty ustanowionych świat rytualnych. Sa one umieszczone historycznie i maja swoje znaczenie historyczne i przepowiadaja wydarzenia które maja nadejść.

Biblia ma tradycje profetyczne. Różni to zdecydowanie religię Biblii z wszystkimi innymi które w Biblii opisane sa jako Babilon.

Pragnę w tym momencie zaznaczyć, że święta katolickie w tym głównie, ale nie tylko nie maja tradycji profetycznych, raczej sa ahistoryczne w swej naturze wiec należa do tradycji Babilonu. Eliade czyni bład jeżeli nie zauważa różnicy między świętami opisanymi w księdze kapłańskiej Mojżesza, a świętami rytualnymi społeczności opartych na kulcie solarnym axis mundi.

3. A historia biblijnych prorokow zdaje sie potwierdzac ze ryty ofiarnicze odsuwaja terror historii

Terrorem historii można by nazwać stan anomii w społeczeństwie.

B idea catharsis

Mity greckie sa specyficzne gdyż były podstawa do określonego patosu greckiego. Można więc przypuszczać, że tragedię greckie, a w szczególności te które wykorzystywane były do swoistego oczyszczenia miały swój poczatek w mitach zapoczatkowanych poświęceniem kozła ofiarnego.

C mity jako dowody zbrodni

D nonkomforizm wzgledem wiecznego powrotu

E omerta mafijna wczesnych spolecznosci

Czy mity oparte na koźle ofiarnym maja swój odpowiednik we współczesności? Tak maja. Jest to zjawisko omerty. Jest to zbiorowe milczenie w jakiejś sprawie która konsoliduje grupę społeczna, która poddana jest temu zjawisku. Zjawisko omerty głównie pochodzi od środowisk mafijnych, jednak nie jest to jedyne miejsce gdzie omerta jest istotna. Jest ona często spotykana w organizacjach religijnych i tajnych stowarzyszeniach. Jest to tak jakby tabu środowiskowe. O pewnych rzeczach się poprostu nie mówi, a jak się o nich by powiedziało to tak jakby przestało się należeć do społeczności. Często przestanie bycia należnym do wspólnoty w takim środowiskach łaczyło się ze zdrada, a ta karana jest na zasadach omerty śmiercia.

F spoleczenstwo mafijne a spolecznosci ludow prymitywnych. Czy to przypadek, ze kraje latynoskie sa owladniete zorganizowana przestepczoscia.

Czy społeczności prymitywne w takim razie były zorganizowane w sposób mafijny? Zburzyło by to całkowicie obraz dobrego dzikusa. Po pierwsze musimy się zastanowić czym była banicja dla przeciętnego osobnika indiańskiej amazońskiej wioski. Zazwyczaj banicja czyli pozostanie samopas w dżungli kończyło się tragiczna śmiercia czy to z rak wyczerpania, dzikich zwierzat, czy osobników obcego plemienia. Przynależność do zwyczajów tajemnic i tabu nie było w takim razie czymś co można było traktować lekko. Groźba ostracyzmu i banicji wisiała zawsze w powietrzu.

Według mnie to raczej mafię zbudowane sa na wzór plemienny niż na odwrót. Jest to sztuczny twór który jest raczej fenomenem niż racjonalna emanacja dzisiejszego społeczeństwa twór patologiczny w pewnym sensie. Ta patologia według mnie wynika z pewnego niedostosowania się osobników tworzacych zręby plemienia wśród miejskiej dżungli. Cechy jakie mogłyby predestynować do przynależności do mafii to

Przynależność do kultury oralnej

Zamknięcie na świat zewnętrzny

Brak identyfikacji z historia regionu

życie przesiaknięte lękiem

Według mnie to nie jest przypadek, że kraje takie jak meksyk maja olbrzymie problemy z mafiami skoro katolicyzm nie skłania tamtejszej populacji do czytania, gdzie istnieja podziały rasowe powodujace zamknięcie się we własnych mikrospołecznościach, a także nie istnieje ciagłość historyczna danych ludzi i 8ch identyfikacja ze zmianami ekonomicznymi czy społecznymi.

Powoduje to że życie przesiaknietę jest lękiem. A lęk powoduje chęć czy lozory stabilizacji. Ciagłość jest reprezentowana w cyklicznych świętach które w meksyku sa istotnie mocno i bardzo hucznie celebrowane.

4.

żeby dobrze zrozumieć na czym polega eschatologia chrześcijańska i do czego zmierzali protestanci, należało by wpierw oduczyć się wielu kwestii jakie zostały niestety zwycięsko przedstawione dla większości świata protestanckiego.

Istnieje wiele prawidłowości które udowadniaja, że nie można pominać Boga mówiac o historii:

Większość cywilizacji współczesnych wyznaczanych jest granicami religii

Nie byłoby współczesnych narodów jako autonomicznych jednostek politycznych gdyby nie reformacja

Nauka powstała poprzez inspirację myślicieli pochodzacych badź jawnie popierajacych reformacje

Większość polityki historycznej, jeżeli nie całość podyktowana jest polityka watykanu

Te i wiele innych kwestii czyni niezmiernie wzbogacajaca intelektualnie wizje rozpatrzenia historii jako zmagania się proroctw i sprzeciwu wobec nich ludzkiej i szatańskiej pychy.

Nikogo nie zmuszam do własnej wizji dziejów świata, jednak rozpatrujac historię przez pryzmat narracji sięgajacej tysiace lat, mianowicie historii Biblijnej i jej przypowieści alegorii i nawiazań do tak zwanej historii świeckiej.

Największa doniosłość ruchu reformacji było zobaczenie alegoryczności rzymu jako Babilonu. świadomie badź nieświadomie zakopali przez to podział na historię świecka i duchowa. Właśnie podział na świeckość i duchowość, kierowanie się dwojakimi hipokrytycznymi zasadami magicznego myślenia jest starożytnymi nimrodycznymi tajemnicami babilońskimi.

Protestanci powrócili Chrystusa z powrotem do historii. Czy byli tego świadomi wypełnionych przepowiedni w księdze apokalipsy św. pozostaje kwestia sporna. Napewno w niektórych kręgach była świadomość tego rodzaju. Co jest pewne, ze względu na wojny, inflirtracje, potęge militarna i posiadanie władzy nad szkolnictwem, ta wiedza nawet pośród najbardziej światłej części społeczności sprotestantyzowanej jest wielce znikoma, a wręcz celowo zakryta poprzez rozpowszechnione doktryny czasowego zawieszenia eschatologii. Można powiedzieć śmiało, a większość protestanckich pastorów się do tego przyznaje, że ruch protestancki przestał istnieć, że nie maja oni większych powodów by buntować się przeciwko watykanowi.

Oczywiście nie wszyscy protestanci się z tym zgodza, a już tym bardziej ten 10% odłam, który wciaż postępuje zgodnie z duchem pierwotnej idei, ponieważ tak samo jak ich dziadowie nie godzi się na świętowanie czysto pogańskiego kultu słonecznego o mylacej nazwie Boże narodzenie.

Dlaczego jest to istotne, aby nie świętować wiecznego powrotu. Powodów jest wiele. Po pierwsze fundamentem chrześcijaństwa powinien być poglad, że świat ma swój poczatek i koniec. Chrześcijanin nie powinien obawiać się końca. Z drugiej strony lęk boży jest pożadana właściwościa, która zbliża do Boga. Cokolwiek oddala od naturalnego lęku przed sadem ostatecznym jest złem w oczach Pana, a tak jest zdecydowanie oddalajac tak zwany terror historii.

Z drugiej strony jak zauważyliśmy rytuały zwiazane sa z porzadkiem ziemskim. O ile w biblii porzadek ziemski jest wykorzystywany przez Boga, ale o ile nie zakrywa prawd bożych. W przypadku lęku o słuszność legitymizacji porzadku społecznego jedynym sposobem na przezwyciężenie go w sposób chrześcijański jest dokładnym przeciwieństwem kozła ofiarnego. Co jest podobne i co siła rzeczy musi być podobne w obu przypadkach jest kondycja człowieka, który jest w stanie wyprojektować na kimś swoje własne odczucia. Chrześcijańskim rozwiazaniem jest wyprojektowanie swoich uczuć, dażeń i pragnień na osobie przywódcy. Zamiast niwelacji uczuć, posiadanie ich zostaje usprawiedliwione w działaniu zmierzajacym na zmianie społecznej. W przypadku kozła ofiarnego uczucia potraktowane sa jako bezzasadne i szkodliwe, wywołane okolicznościami zewnętrznymi, a racjonalnymi pobudkami wewnatrz społecznymi.

Poza tym, w biblii czynność składania uwielbienia wobec Boga jest czynnościa,która porównana jest do aktu seksualnego. Akt seksualny nie występuje jedynie jako myślenie o nim, ale także jako działanie. Daje to do rozumienia, że jest nie jest to usprawiedliwione, gdy myśli się o Bogu i uprawia nierzad z saturnaliami. Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Co powiedziałbyś na takie usprawiedliwienie, że owszem spałem/spałam z kimś, ale myślałem o Tobie w trakcie.

Całe zjawisko tego, że pomijamy oczywiste fakty. Tzn. mówię o 90% świata protestanckiego. Jest dlatego, że niestety Chrystusa identyfikuje się z Platonem. Platon oczywiście należał do świata pogańskiego i twierdzenie, że mógł on podać prawidłowa wykładnie czegoś co było w jawnej sprzeczności ze światem greckim jest conajmniej dziwnym. Po pierwsze koncepcja rozdzielności myśli i działania, miłości platonicznej i idealizowanie zła mogłoby wytłumaczyć to zupełne pominięcie prawdy i zakrycie oczu przed nia.

Z tego też powodu prawdopodobnie, jezuici którzy stoja na straży curriculum wykształcenia tak chętnie promuja tego człowieka i jego pomysły. Historia udowodniła, że idealizowanie rzeczywistości jest bardzo dobrym sposobem utrzymania porzadku społecznego.

Lecz czym tak naprawdę jest idealizowanie rzeczywistości w kontekście mitów. żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie trzeba znać stanowisko Platona odnośnie mitów. Uważał on je za niedostatecznie zidealizowane. W świetle tego co powiedziałem wcześniej o mimetyczności mitów kozła ofiarnego, można przypuszczać, że Platon mógł mieć na myśli to, że mity i święta powinny podlegać krytyce na tyle długo, żeby przedstawiały to co ten co je ocenia miały oznaczać, a nie to co oznaczały w rzeczywistości.

Rozumiejac święta na sposób zidealizowany, to właśnie to robi większość ludzi i na tym skupia swoja krytykę. Jedynie ze względu na to, że chcemy wierzyć, że edukacja ma wielki prestiż nie nazywamy tego sposobu zachowania jako szminkowanie świni. Platon przecież nie mógłby być tak łatwo oceniony i zdyskredytowany stoi za nim wszakże olbrzymi autorytet uczelni. Oczywiście krytykowanie filozofii ma sens jedynie wtedy kiedy aksjomaty na jakich jest oparta uzna się za nie będace aksjomatami, jak ma to się rzecz z mitami. Platon uważał mity za jedynie pedagogiczne przypowiastki. Należy się w tym momencie zgodzić, że mity jak wszystko inne może i często maja znaczenie pedagogiczne. Jednak jak to zauważyła M. Mead pedagogika czyli nabywanie postaw i wiedzy przez młodych ma różne formy. Nie zawsze jest tak, że to starsze pokolenie narzuca zasady młodszemu pokoleniu. Sa możliwe inne formy pedagogiki. Jak ma to miejsce w mitach kozła ofiarnego mity w sposób mimetyczny dostosowuja swój charakter i znaczenie do późniejszej interpretacji, czyli w tym przypadku późniejszy element, dzieci narzucaja poprzez ryzyko konfliktu znaczenie wcześniejszemu elementowi, rodzicom. Tak samo mity które Platon uważa za spoiwo sa zarzewiem konfliktu( mity kozła ofiarnego) badź sa one podstawa porzadku społecznego w postaci powtarzalnych uspakajajcych czynności zwiazanych z działaniami pseudomagicznymi (przykładowo palenie fajki pokoju) czy sezonowymi (axis mundi). Tak więc Platon twierdzac o tym, że można dane mu w jego czasach mity zmienić i zidealizować stwierdza jednocześnie (według mnie niezbyt świadomie), że usunięcie porzadku społecznego jest stosunkowo proste i bezpieczne, co niestety historia udowadnia inaczej. Stwierdza on także, że możliwe jest aby późniejszy element czyli w przypadku mitu kozła ofiarnego dzieci na które oddziaływuje klatwa zbrodni na niewinnym koźle ofiarnym. Prawdopodobnie takie stwierdzenia popularnego celebryty Platona wzbudzały duża dozę zdziwienia, z tego też powodu powstało prawdopodobnie jego opus magnum Państwo, w którym to wyjaśnia jak łatwo można dokonać owego kroku(oczywiście historia udowadnia inaczej ). Należy wprowadzić tyranie na która się zgodza wszyscy, bo będzie ona idealna tyrania.

Ta praca jakby ktoś jeszcze nie zauważył jest właśnie pisana na cześć podejścia idealistycznego na rzecz podejścia, że ideałem jest Bóg i udowadnia to, że człowiek powinien przestać się z nim zmagać podstawiajac w jego miejsce inne ideały, bożki, które ideałami wcale nie sa.

Poczatkowo stwierdziłem, z całym szacunkiem dla M. Webera, wadliwość jego typu idealnego w stosunku do reformacji. Uważam dorobek M. Webera w analizowaniu stosunków władzy i ekonomii za wielce udany i rozwijajacy. Stwierdziłem także bład Eliadego idealizujacy rytuały. Nie widzi on problemów społecznych, moralnych, hisotrycznych, a nawet merytorycznych jak zauważaja jego liczni krytycy. Za co bardzo szanuje Eliadego to jego wkład w rozróżnienie na mity i ich przestarzała zdziecinniała formę w kastowych społecznościach jest nie do przecenienia.

Właściwie to można by przyjać, założenie bazujac na podziale jaki stwierdzał Eliade, że dzisiejsze społeczeństwo jest społeczeństwem kastowym, gdzie najliczniejsza kasta jest zepchnięta do wierzeń w formię bajek, przestarzałych mitów elity, która już w nie nie wierzy.

Nie trudno zauważyć infantylności świat bożego narodzenia. Wydaje mi się i tu muszę z przykrościa stwierdzić, że dany infantylizm brał się z odrzucenia chrześcijaństwa przez kościół katolicki na poczatku dziejów chrześcijaństwa. Tak samo jak ma to miejsce w późniejszych dziejach z nacjonalizmem.

Rozmawianie o religii zawsze budzi kontrowersję, tak więc jeżeli nakreśle problem tłumaczac dzisiejsze społeczeństwo odwołujac się do nacjonalizmu. Zrzuci to z bark czytelnika jego święte oburzenie, gdyż madrzejsze ode mnie głowy uznały już, że nacjonalizm należy do świata tak zwanego sekularnego. W dzisiejszym zglobalizowanyk społeczeństwie w żadnym znaczacym się kręgu nie jest na miejscu bycie dumnym ze swojego kraju. O wiele bardziej korzystne jest aby przedstawiać się jako człowieka obytego w świecie. Co dziwniejsze te same osoby przemiajac do w ich mniemaniu prostego ludu operuja symbolami narodowymi, mówia o wielkości narodu, o narodowych cechach. Celebruja oni a nawet otwieraja święta narodowe. Jednak jeżeli chodzi o politykę Ci sami ludzie oddelegowaja sprawy na wyższe kręgi, do wyższych instancji ponadnarodowych. Stoi to w zupełnej sprzeczności w jedynym znaczeniu narodu jaki może istnieć. Znaczenie narodu i narodowości polega na niepodległości, która podlega na nie podleganiu nakazom żadnemu innemu typu organizacji politycznej. W dzisiejszym świecie taki sposób myslenia stał się problematyczny z powodu drugiej wojny światowej. Dlatego właśnie nacjonalizm i naród jako wartość pozostał wartościa o tyle o ile jest on przedstawiony w wersji nieproblematycznej i bezkonfliktowej.

Narodowość jako taka z niezależnościa podmiotów politycznych mogła się jedynie przejawić w braku nadrzędnej hegemonii organizacji ponad narodowej. Taka hegemonia jednak istniała w Europie za czasu sredniowiecza. Czy ludziom się to podoba czy nie, Papież sprawował zwierzchnia władzę nad każdym monarcha w Europie. Papież nadawał monarsze tytuł królewski badź ksiażecy, a on z kolei rzadził pomniejszymi wasalami. Taka sytuacja miała miejsce aż do czasu reformacji w której to niektórzy wladcy popierajacy „herezje” de facto zrzucali zwierzchność papiestwa nad soba. W ten sposób w europie mógł zaczać kiełkować ruch narodowy.

Musimy zauważyć w tym momencie, że właściwie poprzez ubajkowanie i odsunięcie od władzy większości umożliwiono zbudowanie Państwa opisanego u Platona. Tylko, że to państwo jest jedynie fasada jakiejś międzynarodowej organizacji. To państwo to twór który z konieczności jest faszystowski i ma dominacje nad światem. Mimo porażki niemców w budowie new world order strach przed niezależnościa i samodzierzawiem jest tak wielki, że to nie udało się siła, która stanowi miejsce w piramidzie platona przed władza spisku filozofów, uda się poprzez właśnie dażenia monopolu filozoficznego na rzeczywistośc.

Oczywiście nie jest to tak naprawdę nowy porzadek świata. Jest to stara jak świat tyrania i ucisk sekretnych spiskowców Babilońskich.

Dany problem który był już w znaczacej fazie rozwoju w protestanckim świecie zauważył już w 19 wieku duński filozof Kierkegaard.

Jeżeli mówi się o historii w której to Bóg jest jak najbardziej widoczny nie sposób nie zauważyć wielu przepowiedzianych wydarzeń historycznych. Zaczynajac od:

Zburzenia światyni w Jerozolimie

Trzęsieniach ziemi w antiochii

Ujawnieniu Antychryst

Zapowiadanemu upadku rzymu

O wielkiej apostazji

Upadku watykanu i jego wskrzeszeniu mimo śmiertelnej rany

Fakty które sa mniej znane lecz istotne

Posłużenie się poganami przeciwko obrzędom kanaanejskim

Rzym zgładził kartagine posadzana o zabijanie rytualne niemowlat.

4 a nie wiadomo czy jest to celowe, ale ruchy rewolucyjne sa opisane stosunkowo slabo w podrecznikach historii. Najslabiej opisanym ruchem rewolucyjnym sa purytanie

B purytanie sa opisani w kontekscie powstania kapitalizmu

C jest to stosunkowo dziwne poniewaz kapitalizm powstawal tak naprawde poprzez kampanie wojenne. A to wlasciwie kapmanie wojenne przeciwko zbuntpwanym miastom protestanckim przyczynily sie do zwiekszenia zapotrzebowania na pieniadz, banki i ogolnie pojete najemnictwo, a w szczegolnosci profesjonalne najemnictwo w tym w szczegolnosci inzynierie wojenna.

D

5. A znajomosc antychrysta w apokalipsie i ogolna znajomosc biblii mowi nam ze wydarzenia jakie przewiduja nam w przyszlosci juz sie wydarzyly

B czy ma to na celu trzymanie ludzi w idei wiecznego powrotu

C pearl harbor i hiroshima jako ryty ofiarnicxe

D mity enisteina i bomby atomowej

E mity 6 milionow zydow w xx wieku

F

Kotrreformacja

Nagroda Boża – czym jest?

Każdy człowiek czuje potrzebę oceny jego poczynań.

Większość ludzi czuje się nieszczęśliwymi, gdyż oczekiwania innych ludzi bardzo często przerastają ich możliwości. Właściwie to można powiedzieć, że jest to uniwersalne, że nie spełni się oczekiwań innych ludzi w ich ocenach, gdyż zadowalając jedną osobę, zapragnie się aby kto inny Cię także dobrze oceniał. 

 

Jeżeli przyjmie się, że jedynie Bóg może oceniać i szczerze się to zaakceptuje, to nie będzie się czuło wiecznego niezaspokojenia na ludzkiej drabinie tak zwanego sukcesu. Zawsze będzie ktoś inny, kogo będzie się chciało zaspokoić.

Bóg powiedział człowiekowi, który uważał, że jest bogaty i syty i nic mu więcej nie potrzeba, że nie wie on, że jest biedny, nagi i nędzny. 

Nie można połączyć oczekiwań względem ludzi i Boga. Z tego też powodu nie można służyć dwóm Panom, jak mawia Biblia. 

Drabina ludzkiej stratyfikacji niestety w dużej mierze oparta jest na grzechu. Głównie jest to grzech zazdrości. Gdy ludzie oceniają się pod tym względem, to nigdy nie osiągną zadowolenia. Bóg nie popiera tego i nigdy w jego oczach nie będzie to wymagane, by porównywać jednego człowieka względem posiadanych przez niego dóbr.

Bóg stwierdził, że to on wszystko stworzył i że wszystko należy do niego.

Kolejnym grzechem na jakim oparte jest ocenianie przez drugiego człowieka to pożądanie i chęć bycia pożądanym. W dzisiejszych czasach odczuwa się presje potrzeby bycia podziwianym. Ma to odbicie w braku zadowolenia w tym, że odczucie miłości do Boga przekierowuje się na ludzi.

W dzisiejszych czasach jest powodem do wstydu, odczuwanie wstydu w jak najbardziej naturalnych warunkach w jakich wstyd powinien powstawać – mianowicie w kontakcie z płcią przeciwną. Czy też w momencie zażenowania własnym zachowaniem. Naturalne odczucia zostały ocenione przez ludzi za rzecz godną pożałowania. 

Jest to kompletnie na odwrót z tym jak Bóg to widzi. Najstraszniejszą zbrodnią sodomy było wyniosłe czoło – pycha i bezwstydność w czynieniu rzeczy, które powinny zawstydzać. 

Miasto symbolizuje wieże Babilon. Wieża Babilon powstała jako chęć podążania za innymi ludźmi, w przeciwieństwie do podążania za Bogiem. Dlatego też powstał tam wielki bunt Nimroda przeciwko Bogu. Udowadnia to, że nie można służyć temu co chcą ludzie, jednoczęsnie służyć Bogu. Jest to wzajemnie wykluczające się.

Mamy wpisaną w serca chęć obdarowywania innych ludzi. Wtedy jak obdarowuje się innych Bóg się cieszy, jak powiedział Jezus Chrystus. Jest to naturalna tendencja człowieka podążającego za Bogiem i chcącego być ocenianym dobrze przez Boga. Ocenianie przez ludzi jest zupełnie przeciwne tej tendencji. Ludzie oceniają innych dobrze, o tyle o ile wykluczają oni innych z tego co posiadają. Bo czymże jest posiadanie rzeczy na własność, jak nie odebraniem możliwości posiadania tego innym. 

Najbardziej jaskrawo ten przykład czym jest własność, widać na przykładzie pieniędzy. Pieniądze symbolizują obdarowanie czymś, czego się jeszcze nie ma, a jako że własność jest czymś przeciwnym to jest to, tak jakby prawo i przywilej do obebrania czegoś, komuś w przyszłości. 

Mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia – bo jak już udowodniłem jest, że jest to przeciwne woli boskiej – obdarowywania. Przez to im więcej się ma pieniędzy, ty większą ma się potrzebę posiadania. Jest tak ponieważ im większe oddalenie się od oceny Boga, tym większą człowiek odczuwa potrzebe oceniania przez innych ludzi, tym większa liczba musi się kłaniać wobec danego człowieka by dać iluzję satysfakcji. 

Bardzo często w słowach Jezusa Chrystusa występuje motyw zapłaty. Chciałbym przedstawić tutaj pare przykładów, które mogą być bardzo ciekawe w świetle tego co już napisałem.

Chrystus przedstawia zapłate kiedy:

– Przeciwstawia zapłatę od ludzi, przeciwstwawiając ją zapłatą od Boga. Jedno jest często wzajemnie wykluczające się.

– Chrytus odpierając zarzuty faryzeuszy mówił o sposobie płatności. Mówił on, że Bogowi nie płaci się tym czego nie oczekuje, jednak można mu dać jedynie to czego oczekuje. Czego Bóg oczekuje doczytując się z pism Starego Testamentu, to miłosierdzia, a nie ofiar, obrzezania serca, a nie oznak zewnętrznych wiary.

– Kolejną sytuacją związaną z pieniędzmi jest wtedy, kiedy Jezus mówi młodemu człowiekowi o potrzebie rozdania swego majątku. 

Dlaczego w Biblii używa się symboliki pieniężnej? Bóg w Biblii używa zazwyczaj pojęć najlepiej oznajomionych wśród osób będących celem wypowiedzi. Oznaczałoby to, że Bóg był świadomy, że pieniądze zaprzątają większość myśli osób do których się zwracał. To główny powód dlaczego użyta jest analogia do pieniędzy i bogactwa. 

Są także inne powody dla których użyte są pieniądze i alegoria zapłaty. Pieniądze często zachęcają ludzi do robienia rzeczy jakich by nie zrobili w przeciwnym wypadku. Dlatego Bóg mówi o zapłacie – wie on, że wielu ludzi nie zrobiłoby zgodnie z wolą Bożą, nie będąc do tego zachęconym. Pieniądze są używane do sprzedawania, jak i do kupowania. Co do tej cechy jest powiedziane w Biblii, by kupować prawdę, ale jej nie sprzedawać. Tak więc pieniądze są użyte w tej alegorii niejako wskazując na prawdę, jako coś poza ludzkiego, jako skarb większy niż ludzie mogą docenić. 

Ludzie chcący więcej pieniędzy chcą nieustannie sprzedawać, bo oceny innych ludzi są skupione na tym, jak wiele pieniędzy się posiada. Jest to przeciwstawione z prawdą. Posiadanie prawdy jest wynagradzane przez Boga. Taka interpretacja jest poparta stwierdzeniem Jezusa Chrystusa, by wielbić Boga w Duchu i prawdzie. Duch bardzo często w Biblii przeciwstawiony jest ciału. Czyli chodzi o to, by czcić Boga w rzeczach nieoczywistych, nienamacalnych, w tym, że wie się o jego istnieniu, jest się o nim przekonanym, a także, że jest się przekonanym w miłości o jego przymiotach, mimo tego, że jak Hiob można w danym momencie nie być o tym zapewnionym cieleśnie.

Prawda oczywiście przeciwstawiona jest fałszowi, a w powiązaniu z niesprzedawaniem prawdy, można się domyślić znaczeniu, że sprzedając prawdę oddalamy się od Boga, przez co potrzebujemy więcej zapewnienia od innych ludzi. 

Można w ten sposób nawet ocenić cenę człowieka według człowieka. Według Boga człowiek jest bezcenny, jednak człowiek ocenia swoją cenę na podstawie postrzeganej przez siebie straty. Jeżeli człowiek odczuwa stratę miłości bożej odczuwa pustkę. W jaki sposób ludzie mogą zapełnić pustkę po Bogu? Jedynie, tak jak im się wydaje – poważaniem w oczach innych, a zwykle tak bywa, że poważa się bogactwo, jako oznakę sukcesu, co powiększa jedynie oddalenie się od Boga w tragicznym losie bezbożników.

 

Nigdy nie rozumiałem potrzeby budowania olbrzymich budynków, czy posiadania ostentacyjnego bogactwa, a także pieniędzy, jakich nie można wykorzystać w wielu żywotach. Jedyne jak można to zrozumieć, to poprzez zrozumienie, że Ci ludzie niemal desperacko muszą być podziwiani. Ta potrzeba jest tak ekstremalnie silna, że staje się kompletnie groteskowa. 
Gdy człowiek przyjrzy się jednak życiu tych ludzi, którzy mają manię gromadzenia – to ich życie jest kompletnym zaprzeczeniem cnot biblijnych, przez co niemalże matematycznie można obliczyć jak bardzo są oddaleni od Boga.
Jeżeli zauważy się, że mając bogactwo, człowiek nie zostanie zostawiony w spokoju, tylko przyłączą się do niego osoby, chcące wykorzystać ludzkie słabości, gdyż same są bardzo ainteresowane w byciu podziwianym ze względu na bogactwo.
Ludzie, a w szczególności katolicy interpretują przypowieść o bogatym młodym człowieku, który pyta się Jezusa – co ma jeszcze zrobić, by przybliżyć się do Królestwa Bożego. Odpowiedź była, by młody człowiek podzielił się własnym bogactem, bądź go wręcz porzucił. Większość ludzi uważa, że Jezus chce niesamowicie jak wielkiej ofiary i poświęcenia od tego człowieka. W szczególności katolicy uważają, że uczynkami charytatywnymi, gdy oddadzą pare złotówek zbliżają się do czegoś. Tak charytatywność nie jest złą rzeczą, jednak katolicy nie rozumieją nakazu o tym, żeby twoja lewa ręka nie wiedziała co robi prawa, gdy obdarowujesz innych. 
Królestwo Boże wymaga, abyśmy chcieli być dobrze oceniani przez Boga. Bóg wcale nie chce poświęcenia, a jedynie nie poczucia się uprzywilejowanym i lepszym bez przyczyny. Posiadając wielki majątek i rodząc się w nim zmienia człowieka. Uwielbienie w oczach drugiego człowieka może prowadzić do uzależnienia od niego, co może oddalić od Boga. Dlatego Jezus powiedział według mnie w takim kontekście o majątku. Ludzie zapominają, że Jezus w swoim nauczaniu często nawiązywał do siebie jako proroka. Widział on przyszłość. Czy widział coś związku z tym człowiekiem i jego majątkiem? Według mnie jest to właśnie prawidłową intepretacją jego słów.
Według mnie chciał mu dać do zrozumienia – nie czuj się uprzywilejowany, bo jesteś bogaty. Bądż jak my wszyscy – jak bracia i siostry. Jesteś dobry i robisz wszystko dobrze, jednak martwie się o Ciebie – jesteś zagrożony swoim majątkiem – będziesz przyciągał złych ludzi do siebie. Wydaje mi się, że to chciał powiedzieć Chrystus do młodego człowieka. 
Patrząc na to w tym świetle – Królestwo Boże jest niedaleko. Jak powiedział Jezus – dusza człowieka znajduje się w oku. Tak jak on wszystko widzi. Jeżeli twoja percepcja jest zaburzona, nie zauważysz świata duchowego.
Można być blisko czegokolwiek, jednak nie widząc tego, nigdy się tego nie znajdzie. Można być daleko czegoś tak i w czasie jak i zdarzeniach dzielących do urzeczywistnienia tego, to jednak mając mape i plan działania, być o wiele bliżej, niż osoba stojąca przed czymś, lecz nie będącej tego świadomym. Jest to niczym szklana góra, na której nawet się nie wie, że się znalazło.
Dlaczego Jezus przeciwstawia zapłatę ludzi zapłacie Boga? Czy jest to faktyczna zapłata w niebie jak widzi to większość ludzi, nazywających siebie chrześcijanami? Całkiem możliwe, że tak może być, jednak są możliwe także inne odpowiedzi oprócz tego. Czym jest pieniądz? 
Jak już sobie wyjaśniliśmy – jest to notka, że dzieła kogoś innego będą należeć do tego co posiada notke. Tak samo posiadając notkę od Boga, możemy być zapewnieni, że jego działalność będzie czyniona na naszą korzyść. 
Wszystko co robi Bóg, możemy traktować jako swoje o ile mamy notkę aprobaty Boga. Im więcej notek mamy, wtedy tak jak Jezus powiedział – pokorni odziedziczą ziemie. Przecież ziemia należy do Boga. Bóg płaci nam notkami korzyści z tego kim jest – kiedy jesteśmy pokorni wobec niego. Różnica między notkami Boga, a notkami ludzi jest taka, że notek Boga nie możesz sprzedać dla Boga, gdyż Bóg Ci je łaskawie daje darem łaski, a nie twoich uczynków. 
Tak więc mając taką wizje tego, nie chodzi tu o nagrodę jakąkolwiek jaką możemy uzyskać w zamian za notkę Boga. Nie jest to coś takiego jak pieniądz, tak jak większość ludzi nazywających siebie za chrześcijan myśli o nagrodzie Bożej. Notka nie ginie, nie jest oddana, można ją jedynie sprzedać za marność. Za to co ludzie mogą Ci dać, w zamian za wyrzeczenie się tego, co łączy się z posiadaniem „notki zapłaty”, która zapłatą nie jest, a jest darem. Tak jak on nas obdarowywuje, tak też Bóg chce byśmy traktowali swoich bliżnich. Bóg nie chce sprzedawania, kupowania, kalkulowania, tylko obdarowywania, miłosierdzia i braku hipokryzji. Ten który ma najwięcej niech usługuje – nie bądżcie jak poganie – słowami Chrystusa. 
Kolejnym przykładem nawiązania do pieniędzy jest moment, kiedy odpowiedź Chrystusa jest niejako wymuszona. Było to wtedy kiedy odpowiedział Faryzeuszom, by oddali Cezarowi co należy do Cezara, a Bogowi to co Boskie. Czyli by nie wiązali tak zwanej Ewangelii sukcesu, tego co oczekują ludzie z tym co oczekuje Bóg. 
Jednak napisze o tym szerzej w drugiej części.

Dlaczego chrześcijanie oceniani są jako osoby irracjonalne.

W dzisiejszych czasach budowany jest określony wizerunek chrześcijaństwa. Nie był on nigdy taki sam w historii świata, zmieniał się on na łamach jej kart. Trudno jednoznacznie stwierdzić kiedy powstał dany obraz chrześcijanina, który wierzy na przekór wszystkiemu, wbrew życiu, wbrew rozumowi z jakim możemy spotkać się coraz częściej.

Osobiście bardzo sprzeciwiam się temu krzywdzącemu obrazowi chrześcijanina, za jakiego siebie uważam. Jestem dokładnie przeciwieństwem osoby mającej wiarę na przekór wszystkiemu co doświadczam, wbrew temu jakie jest życie, mimo jego ewidentnemu zepsuciu to widzę w przejawach życia wolę Bożą na każdym kroku. Bycie chrześcijaninem nie jest absolutnie podejściem anty rozumowym. Biblia często mówi o mądrej wierze, o zapewnieniu, o upewnianiu się. Człowiek ze swym rozumem napisane jest, że może mieć dane przeniknąć nawet samą głębie Boga. Duch Święty daje dar odróżniania. Jest to niemalże definicja inteligencji, inter legere, dobry wybór dosłownie, czyli zdolność odróżnienia.

Skoro można zostać obdarowanym darem inteligencji i powiedziane jest o chrześcijanach, że to ich najważniejsza cnota jaką powinni posiadać, to jak to się stało, że chrześcijanin traktowany jest z pobłażaniem w stosunku do jego zdolności rozumowych?

Prawdopodobnie jest tak dlatego, że przemilcza się dany fakt, gdyż chrześcijanin powinien być także pokorny, a w dzisiejszych czasach zachodzi bardzo duże nieporozumienie na temat zdolności poznawczych. Te nieporozumienia to:

Osoby określone jako przebojowe są określane jako zdolne, a zdolne osoby uważa się za bardziej rozumowo rozwinięte.

Jest to zdecydowanie błąd ekwiwokacji. Co może nas nakierować, na to jacy ludzie mogą stać za używaniem nieuprawnionych sylogizmów, rozprowadzając i rozpowszechniając owe błędy w rozumowaniu. By odpowiedzieć na pytanie dlaczego nieprawidłowe sylogizmy nie są napiętnowane, jako takie należałoby szukać w tym, że sylogizmy są popularne w dzisiejszych czasach. Kto wymyślił i rozpowszechnił idee sylogizmów? Arystoteles. Jest on bardzo popularnym myślicielem za sprawą tego, że znajduje się w obowiązkowym nauczaniu na wielu kierunkach studiów.

Powrócę później do tego zagadnienia w omówieniu szkolnictwa, jako głównej przyczynie, tego w jaki sposób traktowane jest chrześcijaństwo. W szczególności w Polsce.

Jest takie powszechne przekonanie, że wiara to jedno i nie ma niczego wspólnego z rozumem. Takie stanowisko bardzo często jest wymawiane przez katolickich księży, którzy zajmują się także zagadnieniami filozoficznymi czy też naukowymi.

Jeżeli zagadnienia się w pewnej mierze zazębiają, nie ma żadnego powodu, by oddzielać jedno od drugiego. Po tym można poznać katolika, że odróżnia on i dzieli analitycznie Boga na małe kawałeczki.

Dlaczego tak jest? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie później, kiedy już wymienię wszelkie poszlaki, by odpowiedź była jak najbardziej zgodna z dostępnymi faktami. Następnym przekonaniem odnośnie chrześcijaństwa jest to:
Że chrześcijaństwo jest przeciwne nauce, a wiara chrześcijańska jest rodzajem kulturowo przekazywanych wartości, które muszą wyginąć, gdy bogactwo kulturowe je wyprze.
To przekonanie jest coraz bardziej powszechne w dzisiejszych czasach i dominuje na arenie pop-kultury. Wojownicy o kulturę, sztuka, filmy i temu podobne trendy, uznają za swój sukces walkę z chrześcijaństwem i wszystkimi wartościami, jakie stoją związane z imieniem Jezusa Chrystusa i jego Ojca w Niebie. Podobne stanowisko występuje w niektórych odłamach świata akademickiego. Przykładowo patriarchat jest atakowany przez feminizm, całkiem możliwe dlatego, że ma bardzo pozytywne konotacje w wierze Abrahamicznej, gdyż Abraham był mianowany patriarchą. Bóg Abrahama jest opresyjny w stosunku do tak zwanej eufemistycznie wolnej miłości, czy innych tego typu rzeczach. W pop-kulturze i popularno-naukowej pseudonauce czasów obecnych wydawałoby się sukcesem samym w sobie jest przedstawienie biblijnego przekazu jak to się mawia – przestarzałych nieadekwatnych idei z epoki brązu.
Oczywiście takie stanowisko nie ma żadnej merytorycznej wartości. Jest to oznaka infantylności naszego społeczeństwa. Takie stanowiska feminizmu, ewolucjonizmu, genderyzmu i innych tego typu pseudonauk nie zdobyłyby sobie poważania, gdyby nie infantylne nastawienie współczesnej populacji Uważa ona zupełnie jak dzieci, że rzeczy są dobre i smaczne, gdyż są dobrze znane. Nie ma w nich jakiegoś wysublimowania, czy standardów oceny, czy umiejętności poszukiwania prawdy. Są to ludzie których popyt, to czego chcą sterowana jest tym, im coś jest bardziej powszechne – im większy tego popyt. Dzieci zazwyczaj lubią to co dostają, tak samo jest ze współczesnymi dorosłymi. Nie umieją oni szukać. Lubią oni to co dostają, a dostają to co lubią, mimo tego, że ewidetnie widzą, że to coś im nawet szkodzi.
Skąd pochodzi ten infantylizm. Wyjaśnię w następnej części.
Wspomniałem już ogólny kulturowy koncept w jakim przedstawione jest chrześcijaństwo w dzisiejszych czasach. Nie ma ten obraz nic wspólnego z tym w jaki sposób chrześcijaństwo było przedstawiane w historii wieków.
Ludzie podchodzili kiedyś ze stanowiska, że posiada się jakąś wiarę. Podejście ateistyczne było bardzo rzadkie. Nie było to w żadnym mierze akademickie, czy też nawet filozoficzne stanowisko. Jedyne jakie było rozróżnienie to na czym opiera się daną wiarę. Można było opierać ją na biblii, kościele, przekazach ludowych czy też tradycji.
Pominę tutaj opisanie katolicyzmu jako odrębnego modelu opartego w założeniach na 3 modelach usprawiedliwienia wierzeń. Dla każdej osoby studiującej granice cywilizacji i imperiów może uwidocznić się oczywisty fakt, że wierzenia są najsilniejszą cechą określającą typy rządów czy władzy. Max Weber dzielił sprawowane typy władzy na władzę tradycjonalistyczną – pasującą do wierzeń ludowo-pogańskich opartych na mistycyzmie. Władzę charyzmatyczną – opartą na wartościach wyznawanych przez określonego przywódce, czy określonego „ojca założyciela” kościoła, albo też władzy racjonalistycznej, która oparta jest na kodeksie. Jedyne społeczności jakie można było i wciąż można określić jako racjonalne to społeczności oparte na Biblii. Jak to się więc stało, że synonim racjonalności określony jest jako jego zupełne przeciwieństwo?
Tak więc tak właśnie wyglądało podejście ludzi do własnych wierzeń. Gdzie w tym modelu mieścili się ateiści? O ile tradycjonaliści uważali, że nie było potrzeby zmieniać niczego skoro jest im dobrze, to charyzmatycy zmieniali poglądy w zależności od sytuacji. Społeczeństwa biblijne oparte były na twardych zasadach – czyli według metodologii Webera można by ich przyporządkować do wierzeń przed biurokratycznych czyli racjonalnych w zależności do celu jakim jest zbawienie, jakimi zasadami należy się kierować.
Kwintesencją wierzeń biblijnych jest nowy testament w szczególności słowa Chrystusa, które miały dać wieczną sprawiedliwość. Twarde zasady prawne i etos chrześcijański zdecydowanie jest czymś co Weber nazwałby władzą o typie racjonalistycznym.
Kwintesencje podejścia racjonalistycznego jest bardzo racjonalistyczna propozycja słów Chrystusa – by ukazywać nauczanie w świetle owoców jakie dana nauka rodzi.
Idealnym przedstawieniem owoców racjonalnego podejścia było wytworzenie się nowoczesnej metodologii naukowej wśród odrzucających misteria, mistycyzm i katechizm społeczności purytańskiej Anglii wyrosłej na tradycjach nauczań biblijnych Wyccliffa.
Gdzie wtedy byli ateiści? Podejście ateistyczne, zdecydowanie nie było racjonalne. Nie twierdziło ono o żadnej powinności, o żadnym celowości, usprawiedliwiało ono jedynie status quo. Ateista tamtych czasów wierzył w rzeczy jakie nazwalibyśmy błędnymi w dzisiejszych czasach. Wierzyli oni w to, że materia była wieczna, że życie istniało od zawsze i wszystko było niezmienne i takie samo, więc nie potrzeba zasad, praw, czy dążeń. Można powiedzieć, że takie stanowisko jest antyracjonalne jeżeli przyjąć źródłosłów danego pojęcia.
Tak więc co się takiego wydarzyło, że nazwano czarne – białym, a białe – czarnym?
Trzeba zauważyć jakie zmiany powstały w czasie oświecenia. Przede wszystkim powstała nowoczesna biurokracja która umożliwiła stworzenie dla ateizmu sztucznej protezy imitującej społeczności biblijne. Nakaz państwa zmienił się w nakaz litery i prawa. W oświeceniu zaczęły także powstawać ateistyczne naśladownictwa idei sprawiedliwości. Dążenie biblijnych chrześcijan do naśladowania poczynań ich mistrza, by być chociaż po części tak sprawiedliwy jak on zostało kompletnie imitowane przez powstające ideologie lewicowe.
Trzeba niestety także powiedzieć, że o ile proces imitacji bardzo skutecznego i prężnie działającego purytanizmu nie byłby w pełni możliwy bez współpracy niestety środowiska mieniącego siebie za biblijne. Najważniejszym krokiem w procesie irracjonalizacji został poczyniony przez uznanie dyspensacjonalizmu. Ten zupełnie fałszywy nurt myślowy odsuwa ważność postaci Chrystusa w przeszłość i przyszłość. Ten nurt twierdzi, że słowa Chrystusa kierowane były do Żydów jako narodowego Izraela, a także kierowane są do ludzi w przyszłości po przyjściu antychrysta.
Największym przewinieniem i największą zadaną sobie raną jest pomijanie słów Chrystusa. Bardzo rzadko można usłyszeć wypowiedziane słowo przez Chrystusa. Według mnie jeżeli największy mędrzec w historii wszech czasów, traktowany jest umyślnie jako postać mimo tego, że dobra to jednak nie do końca mądra, to takie działanie musi doprowadzić do umyślnego spotwarzenia kościoła Chrystusa. Chrystus jest skałą na której należy budować swój fundament. Jak można pominąć jego słowa mając słuszne i racjonalne fundamenty?
Zbrodnie dyspensacjonalizmu to jednak nie wszystko, co uczyniło wizerunek chrześcijaństwa ,jako ruchu irracjonalnego.
W drugiej części odpowiem o swoich hipotezach dlaczego czarne mieni się białym, a biały czarnym i dlaczego:
Wrodzony irracjonalizm ateizmu mieni się w dzisiejszych czasach jako racjonalna kontrpropozycja względem samo pokonującego się świata chrześcijańskiego.