Dlaczego chrześcijanie oceniani są jako osoby irracjonalne.

W dzisiejszych czasach budowany jest określony wizerunek chrześcijaństwa. Nie był on nigdy taki sam w historii świata, zmieniał się on na łamach jej kart. Trudno jednoznacznie stwierdzić kiedy powstał dany obraz chrześcijanina, który wierzy na przekór wszystkiemu, wbrew życiu, wbrew rozumowi z jakim możemy spotkać się coraz częściej.

Osobiście bardzo sprzeciwiam się temu krzywdzącemu obrazowi chrześcijanina, za jakiego siebie uważam. Jestem dokładnie przeciwieństwem osoby mającej wiarę na przekór wszystkiemu co doświadczam, wbrew temu jakie jest życie, mimo jego ewidentnemu zepsuciu to widzę w przejawach życia wolę Bożą na każdym kroku. Bycie chrześcijaninem nie jest absolutnie podejściem anty rozumowym. Biblia często mówi o mądrej wierze, o zapewnieniu, o upewnianiu się. Człowiek ze swym rozumem napisane jest, że może mieć dane przeniknąć nawet samą głębie Boga. Duch Święty daje dar odróżniania. Jest to niemalże definicja inteligencji, inter legere, dobry wybór dosłownie, czyli zdolność odróżnienia.

Skoro można zostać obdarowanym darem inteligencji i powiedziane jest o chrześcijanach, że to ich najważniejsza cnota jaką powinni posiadać, to jak to się stało, że chrześcijanin traktowany jest z pobłażaniem w stosunku do jego zdolności rozumowych?

Prawdopodobnie jest tak dlatego, że przemilcza się dany fakt, gdyż chrześcijanin powinien być także pokorny, a w dzisiejszych czasach zachodzi bardzo duże nieporozumienie na temat zdolności poznawczych. Te nieporozumienia to:

Osoby określone jako przebojowe są określane jako zdolne, a zdolne osoby uważa się za bardziej rozumowo rozwinięte.

Jest to zdecydowanie błąd ekwiwokacji. Co może nas nakierować, na to jacy ludzie mogą stać za używaniem nieuprawnionych sylogizmów, rozprowadzając i rozpowszechniając owe błędy w rozumowaniu. By odpowiedzieć na pytanie dlaczego nieprawidłowe sylogizmy nie są napiętnowane, jako takie należałoby szukać w tym, że sylogizmy są popularne w dzisiejszych czasach. Kto wymyślił i rozpowszechnił idee sylogizmów? Arystoteles. Jest on bardzo popularnym myślicielem za sprawą tego, że znajduje się w obowiązkowym nauczaniu na wielu kierunkach studiów.

Powrócę później do tego zagadnienia w omówieniu szkolnictwa, jako głównej przyczynie, tego w jaki sposób traktowane jest chrześcijaństwo. W szczególności w Polsce.

Jest takie powszechne przekonanie, że wiara to jedno i nie ma niczego wspólnego z rozumem. Takie stanowisko bardzo często jest wymawiane przez katolickich księży, którzy zajmują się także zagadnieniami filozoficznymi czy też naukowymi.

Jeżeli zagadnienia się w pewnej mierze zazębiają, nie ma żadnego powodu, by oddzielać jedno od drugiego. Po tym można poznać katolika, że odróżnia on i dzieli analitycznie Boga na małe kawałeczki.

Dlaczego tak jest? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie później, kiedy już wymienię wszelkie poszlaki, by odpowiedź była jak najbardziej zgodna z dostępnymi faktami. Następnym przekonaniem odnośnie chrześcijaństwa jest to:
Że chrześcijaństwo jest przeciwne nauce, a wiara chrześcijańska jest rodzajem kulturowo przekazywanych wartości, które muszą wyginąć, gdy bogactwo kulturowe je wyprze.
To przekonanie jest coraz bardziej powszechne w dzisiejszych czasach i dominuje na arenie pop-kultury. Wojownicy o kulturę, sztuka, filmy i temu podobne trendy, uznają za swój sukces walkę z chrześcijaństwem i wszystkimi wartościami, jakie stoją związane z imieniem Jezusa Chrystusa i jego Ojca w Niebie. Podobne stanowisko występuje w niektórych odłamach świata akademickiego. Przykładowo patriarchat jest atakowany przez feminizm, całkiem możliwe dlatego, że ma bardzo pozytywne konotacje w wierze Abrahamicznej, gdyż Abraham był mianowany patriarchą. Bóg Abrahama jest opresyjny w stosunku do tak zwanej eufemistycznie wolnej miłości, czy innych tego typu rzeczach. W pop-kulturze i popularno-naukowej pseudonauce czasów obecnych wydawałoby się sukcesem samym w sobie jest przedstawienie biblijnego przekazu jak to się mawia – przestarzałych nieadekwatnych idei z epoki brązu.
Oczywiście takie stanowisko nie ma żadnej merytorycznej wartości. Jest to oznaka infantylności naszego społeczeństwa. Takie stanowiska feminizmu, ewolucjonizmu, genderyzmu i innych tego typu pseudonauk nie zdobyłyby sobie poważania, gdyby nie infantylne nastawienie współczesnej populacji Uważa ona zupełnie jak dzieci, że rzeczy są dobre i smaczne, gdyż są dobrze znane. Nie ma w nich jakiegoś wysublimowania, czy standardów oceny, czy umiejętności poszukiwania prawdy. Są to ludzie których popyt, to czego chcą sterowana jest tym, im coś jest bardziej powszechne – im większy tego popyt. Dzieci zazwyczaj lubią to co dostają, tak samo jest ze współczesnymi dorosłymi. Nie umieją oni szukać. Lubią oni to co dostają, a dostają to co lubią, mimo tego, że ewidetnie widzą, że to coś im nawet szkodzi.
Skąd pochodzi ten infantylizm. Wyjaśnię w następnej części.
Wspomniałem już ogólny kulturowy koncept w jakim przedstawione jest chrześcijaństwo w dzisiejszych czasach. Nie ma ten obraz nic wspólnego z tym w jaki sposób chrześcijaństwo było przedstawiane w historii wieków.
Ludzie podchodzili kiedyś ze stanowiska, że posiada się jakąś wiarę. Podejście ateistyczne było bardzo rzadkie. Nie było to w żadnym mierze akademickie, czy też nawet filozoficzne stanowisko. Jedyne jakie było rozróżnienie to na czym opiera się daną wiarę. Można było opierać ją na biblii, kościele, przekazach ludowych czy też tradycji.
Pominę tutaj opisanie katolicyzmu jako odrębnego modelu opartego w założeniach na 3 modelach usprawiedliwienia wierzeń. Dla każdej osoby studiującej granice cywilizacji i imperiów może uwidocznić się oczywisty fakt, że wierzenia są najsilniejszą cechą określającą typy rządów czy władzy. Max Weber dzielił sprawowane typy władzy na władzę tradycjonalistyczną – pasującą do wierzeń ludowo-pogańskich opartych na mistycyzmie. Władzę charyzmatyczną – opartą na wartościach wyznawanych przez określonego przywódce, czy określonego „ojca założyciela” kościoła, albo też władzy racjonalistycznej, która oparta jest na kodeksie. Jedyne społeczności jakie można było i wciąż można określić jako racjonalne to społeczności oparte na Biblii. Jak to się więc stało, że synonim racjonalności określony jest jako jego zupełne przeciwieństwo?
Tak więc tak właśnie wyglądało podejście ludzi do własnych wierzeń. Gdzie w tym modelu mieścili się ateiści? O ile tradycjonaliści uważali, że nie było potrzeby zmieniać niczego skoro jest im dobrze, to charyzmatycy zmieniali poglądy w zależności od sytuacji. Społeczeństwa biblijne oparte były na twardych zasadach – czyli według metodologii Webera można by ich przyporządkować do wierzeń przed biurokratycznych czyli racjonalnych w zależności do celu jakim jest zbawienie, jakimi zasadami należy się kierować.
Kwintesencją wierzeń biblijnych jest nowy testament w szczególności słowa Chrystusa, które miały dać wieczną sprawiedliwość. Twarde zasady prawne i etos chrześcijański zdecydowanie jest czymś co Weber nazwałby władzą o typie racjonalistycznym.
Kwintesencje podejścia racjonalistycznego jest bardzo racjonalistyczna propozycja słów Chrystusa – by ukazywać nauczanie w świetle owoców jakie dana nauka rodzi.
Idealnym przedstawieniem owoców racjonalnego podejścia było wytworzenie się nowoczesnej metodologii naukowej wśród odrzucających misteria, mistycyzm i katechizm społeczności purytańskiej Anglii wyrosłej na tradycjach nauczań biblijnych Wyccliffa.
Gdzie wtedy byli ateiści? Podejście ateistyczne, zdecydowanie nie było racjonalne. Nie twierdziło ono o żadnej powinności, o żadnym celowości, usprawiedliwiało ono jedynie status quo. Ateista tamtych czasów wierzył w rzeczy jakie nazwalibyśmy błędnymi w dzisiejszych czasach. Wierzyli oni w to, że materia była wieczna, że życie istniało od zawsze i wszystko było niezmienne i takie samo, więc nie potrzeba zasad, praw, czy dążeń. Można powiedzieć, że takie stanowisko jest antyracjonalne jeżeli przyjąć źródłosłów danego pojęcia.
Tak więc co się takiego wydarzyło, że nazwano czarne – białym, a białe – czarnym?
Trzeba zauważyć jakie zmiany powstały w czasie oświecenia. Przede wszystkim powstała nowoczesna biurokracja która umożliwiła stworzenie dla ateizmu sztucznej protezy imitującej społeczności biblijne. Nakaz państwa zmienił się w nakaz litery i prawa. W oświeceniu zaczęły także powstawać ateistyczne naśladownictwa idei sprawiedliwości. Dążenie biblijnych chrześcijan do naśladowania poczynań ich mistrza, by być chociaż po części tak sprawiedliwy jak on zostało kompletnie imitowane przez powstające ideologie lewicowe.
Trzeba niestety także powiedzieć, że o ile proces imitacji bardzo skutecznego i prężnie działającego purytanizmu nie byłby w pełni możliwy bez współpracy niestety środowiska mieniącego siebie za biblijne. Najważniejszym krokiem w procesie irracjonalizacji został poczyniony przez uznanie dyspensacjonalizmu. Ten zupełnie fałszywy nurt myślowy odsuwa ważność postaci Chrystusa w przeszłość i przyszłość. Ten nurt twierdzi, że słowa Chrystusa kierowane były do Żydów jako narodowego Izraela, a także kierowane są do ludzi w przyszłości po przyjściu antychrysta.
Największym przewinieniem i największą zadaną sobie raną jest pomijanie słów Chrystusa. Bardzo rzadko można usłyszeć wypowiedziane słowo przez Chrystusa. Według mnie jeżeli największy mędrzec w historii wszech czasów, traktowany jest umyślnie jako postać mimo tego, że dobra to jednak nie do końca mądra, to takie działanie musi doprowadzić do umyślnego spotwarzenia kościoła Chrystusa. Chrystus jest skałą na której należy budować swój fundament. Jak można pominąć jego słowa mając słuszne i racjonalne fundamenty?
Zbrodnie dyspensacjonalizmu to jednak nie wszystko, co uczyniło wizerunek chrześcijaństwa ,jako ruchu irracjonalnego.
W drugiej części odpowiem o swoich hipotezach dlaczego czarne mieni się białym, a biały czarnym i dlaczego:
Wrodzony irracjonalizm ateizmu mieni się w dzisiejszych czasach jako racjonalna kontrpropozycja względem samo pokonującego się świata chrześcijańskiego.