Czyżby naturalny wstyd?

„Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie

11Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego [są] wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazwać ich braćmi swymi, mówiąc:
12
Oznajmię imię Twoje braciom moim,
pośrodku zgromadzenia będę Cię wychwalał

List do Hebrajczyków 2, 10-12

„Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

Ewangelia Łukasza 9, 26

WSTĘP (szkic)

Najważniejsza rzecz o jakiej mówi Biblia w sposób jawny jest to, że człowiek jest upadły ze względu na wstyd. Dlaczego jej nie wierzymy? Prawdopodobnie ze wstydu.

Dlaczego jej nie słuchamy? Dlaczego przeciętny czytelnik będzie się nie zgadzał, że motorem zła jest wstyd? Gdyż pewnie wstydzi się przyznać sam ze sobą, że jest stworzony tak prostym.

Sam także odczuwam strach przed wstydem jak zostanie odebrana dana praca. Czy się nie ośmiesze. Jednak zauważam, że nie jest to dobre, by kierować się takimi kategoriami, mimo tego, że są one powszechnie uważane za słuszne, głównie dzięki indoktrynacji związanej ze szkołą.

Większość ludzi powie sobie. To poniżające, że księga z epoki brązu ma dyktować życie dla osoby XXI wiecznej. Całkiem możliwe, że tak, ale w takim razie wstydzisz się wstydzić.

Tak mocno wstyd wkradł się w nasze dusze, tak bardzo podporządkowało mu się życie, by się nie wstydzić, że wstydzi się, że dana książka Cię zawstydzi. Nie. Ona ma na celu uświadomienie Tobie. Dlatego też Bóg objawił to prostaczkom, gdyż oni mogą skonfrontować się ze wstydem. Muszą. Gdyż całe życie muszą to robić.

W jaki sposób zazwyczaj opresor uzyskuje współprace z ofiarą? Są zasadniczo dwa sposoby. Zastraszanie, ale ono nie jest skuteczne, gdyż opresor wywołuje jedynie chwilową współpracę i musi czuć się cały czas gotowym do konfrontacji.

Drugim sposobem jest kontrolowanie poprzez zawstydzanie. Jest to najbardziej powszechny rodzaj władzy jednego człowieka nad drugim, jak także Szatana nad człowiekiem.

To jest właśnie duch Jezebel. Kontroli opresyjnej przez zawstydzanie.

Drugie ubrania, sceneria i inne atrybuty przynaleznosci mają zazwyczaj jeden jedyny cel. Zawstydzać ludzi, że gdzieś nie przynależą.

Wiele z zakazów nadanych przez Boga miało sprawić, że człowiek przestanie w końcu jeść z drzewa wstydu. Wiele zakazów sromoty ludzkiej jak padanie przed bałwanami, szukanie ulgi od wstydu w bezwstydzie seksualnej i zazdości, że ktoś się nie wstydzi. Wszystko to powodowało tylko chwilowe ulgi od wstydu, a tak naprawdę uzależniało od siebie i powodowało spirale wstydu i władzy człowieka nad człowiekiem.

Dlaczego istotny jest monogamizm. Zazwyczaj jest tak, że stosunek powoduje wstyd, chyba, że czuje się akceptowanie drugiej osoby. Drugiej innej osoby. Dlatego ważne jest żeby nacisk na inne było, że druga osoba ludzka jest faktycznie inna, czyli jak Adam powiedział krew z mojej krwi i kość z mojej kości. Ważne jest właśnie to. I kobieta i mężczyzna kobiety chce, by ona należała. By było tak jak w jednym ciele zrozumienie. Taki rodzaj nie powoduje wstydu.

Jaka jest symbolika Królestwa Bożego? Białe szaty bez skazy. Czyli brak wstydu.

Co powiedział Jezus. By się go nie wstydzić. Czy to przypadek, że użył tego właśnie słowa? Ani trochę. Świat rządzony przez wstyd ZARZĄDA od ciebie byś wstydził się bycia uczniem Chrystusa prędzej czy później. To nieuniknione.

Co było największą przewiną sodomy? Nie nie sodomia. Była to bezwstydność. Zaraz… To chyba dobrze, skoro mamy się nie wstydzić.

Otóż jak postaram się wykazać w pracy wstyd wcale nie musi być jawny. Można się wstydzić nie wiedząc o tym.

Dzisiejsze społeczeństwo byłoby opisane zdecydowanie jako Sodoma. Zbudowane jest w większości na wstydzie, zawstydzaniu, strachem przed wstydem i temu podobne.

Obiecuje ona pozbycie się wstydu poprzez uzależnianie od siebie. Od własnych ideologii. Powoduje ona jedynie to, że człowiek sam siebie zakłamuje. Najważniejsze w Sodomie jest by wstydziło się wstydu.

Niemożliwość odróżnienia dobra od zła jest samym wykroczeniem przeciwko temu co spowodowało ten stan. Czyli wstydowi. Bóg nie może tego tolerować. Zgodził się, by

człowiek przeżywał wstyd, mimo tego, że chciał mu go oszczędzić. Wstyd śmierci jest chyba jednym z największych poniżeń w ludzkim życiu, jednak Bóg mówi, że to

poniżenie nie jest końcem.

Święta pogańskie. W szczególności dwa główne. Przesilenia zimowego i wiosennego. Obfitowały one w zawstydzanie. Przykładowo oblewanie dziewczyn powodowało w nich olbrzymi wstyd. Wstyd powodował potrzebe jego niwelacji.

Tak samo się ma z podarkami dla dzieci. Zawstydza to je, a głównie ich znajomych i kolegów. Siadanie na kolanach obcego faceta także zawstydza. To nie przypadek, że tak właśnie jest. Jest to pokłosie zawstydzania w rzymie osób w przytułkach poprzez molestowanie.

Tak się wstydzimy wstydu, że nie przyznajemy się wzajemnie, że jednak molestujemy dzieci karząc im siadzać na kolana jakichś ludzi, słuchać kolęd obcych ludzi, być zawstydzanym przed kolegami i temu podobne.

Na podstawie pozornej ulgi przed wstydem wielu może nawet pokochać swoich zawstydzających oprawców. Tym bardziej jak oprawca jest wszechobecny jak ma to miejsce ze

świętami, a także jest wizualnie przyjemny, czyli przynajmniej nie trzeba się wstydzić z samego wstydu.

Jednak trzeba przyjrzeć się temu uczciwie – jest to syndrom Sztokholmski. Miłość do opresora. Należy się mu sprzeciwić i nie dać się sobą pomiatać mimo tego, że boi się, że wyda się ile wam on zabrał i jak bardzo oszukał.

1. Czym jest wstyd:

Wstydem można nazwać wszechogarniające somatyczne uczucie nieadekwatności. Jak jednak dane odczucie powstaje?

Człowiek czuje kompulsję do wielu rzeczy. Widać to na przykładach wszelkich społeczeństw niezależnie od kultury.

Oczywiście same warunki jego występowania zależne są od kultury, jednak sam fakt jego występowania jest od niej niezależny.

Przykładowo – są pewne plemiona gdzie chodzenie z obnażonym przyrodzeniem nie jest widziane jako nieadekwatne jeżeli nie jest zwisające ku dołowi. Poczują oni się nadzy, jak nie mają przywiązanego przyrodzenia do góry mimo tego, że obiektywnie rzecz biorąc są nadzy według standardów innych społeczności.

Bardzo często uczucie nagości jest widziane jako nieadekwatne mimo tego, że przykładowo na plaży jeżeli człowiek jest prawie rozebrany nie odbiera to jako

nieadekwatne.

Cały sekret wstydu polega na strachu przed tym, czy inna osoba uzna drugą za adekwatną. Jednak jak można zobaczyć na mapie uczuć. Somatyczne odczucia strachu i wstydu są inne. Odpływa krew z nóg i rąk, by pokazać oznakę wstydu na obliczu, głównie policzkach. Innymi słowy wstyd nastawiony jest na drugą osobę, a nie na własne działania. Reakcje organizmu wskazują na sparaliżowanie i oczekiwanie na ocenę przez drugą osobę przyznając się w najbardziej widocznej części ciała, że oczekuje się od drugiej osoby określonej reakcji. Jeżeli tak duży nacisk położony jest na drugiego człowieka, to jakie to typy reakcji mogą wystąpić.

Zasaniczo możemy podzielić je na dwa:

a) Akceptacja drugiej osoby.

b) Brak akceptacji drugiej osoby.

Akceptacje można podzielić na dodatkowe dwie kategorie:

a) Rozumienie własnej adekwatności tak samo i ukazanie tego

b) Brak adekwatnego zrozumienia drugiej osoby i jej odczucia nieadekwatności, jednak wskazanie na próbę zrozumienia.

Brak akceptacji można podzielić na dodatkowe dwie kategorie.

a) Ukaranie.

b) Ucieczka.

c) Odizolowanie.

Jest o wiele więcej możliwości reakcji. Jak postaram się wykazać w pracy, jest możliwe zbudowanie społeczeństwa na czynnościach społecznych jak je opisał Max Weber

opartych na wstydzie. Sens podzielenia

b) Nie jest to uczucie wyłącznie ludzkie

c) Jest to także fenomen społeczny

Nie jest to jedynie uczucie. Jest to także fenomen społeczny. Uczymy się kiedy się go spodziewać, kiedy go wymagać. Innymi słowy według terminologii Webera wstyd może być czynnością społeczną.

2. Główne obiekcje jakie mogą powstać:

a) Wstyd nie jest uchwytny

Faktycznie często wstyd jest skrywany przez osoby zainteresowane. Jednak postaram się w pracy zbudować argumentacje, że zachowanie osób wypierających wstyd jest w efektach takie same jak

b) Można opisać dane fenomeny inaczej

Tak. Jest to możliwe. Jednak współczesna socjologia nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czym jest władza. Niniejsza praca stawia sobie między innymi, by odpowiedzieć czym jest władza polegająca na mimowolnym oddaniu.

Rozdzielam władzę na władzę opartą na świadomym podążaniu, a władzą opartą na nieświadomym uciekaniu od czegoś do czegoś za pomocą wstydu.

c) Jak to zmierzyć

Praca zachowuje cechy socjologii jakościowej, a także pracy mającej na celu szukanie racjonalności – w sensie kto na czym korzysta i jakie są efekty.

d) Wstyd ma cechy pozytywne, jakże więc może być zły.

Wstyd ma cechy pozytywne jedynie dlatego, że wiąże się on z innymi rzeczami. Sam w sobie nie jest dobry. Przykładowo może wiązać się z wyrzutami sumienia. Jest możliwe posiadanie wyrzutów sumienie i nie wstydzenie się, albo na odwrót. Nie uznawanie czegoś za złe, a jednak się wstydzić.

Faryzeusze oceniali siebie ze względu na to, że inni wydawali się gorszymi od nich. Jest to tak zwane uczucie relatywnego uprzywilejowania. Owe odczucie jest wielce destruktywne. To uczucie wywołuje porównywanie się do innych. Jest zdecydowanie przeciwne przykazaniu Jezusa, by kochać siebie jak bliźniego.

Jest to dla mnie zdecydowanie nie zrozumiałe jak w kulturze mieniącej siebie za chrześcijańską można uważać za słowa Chrystusa za niemożliwe do spełnienia. Jest to dla mnie niesamowite kuriozum, że jest to uważane za stanowisko naukowe. Zdecydowanie się nie zgadzam, że uczucie relatywnego uprzywilejowania czy deprywacji jest inherentne ze społeczeństwem. Odrzucam dane stanowisko. Jednak nie jestem zupełnie odosobiony, gdyż twardy strukturalizm społeczny to jedynie jedna z wielu narracji w socjologii. Nie jest ona w żadnej mierze ustalonym faktem naukowym.

Tak więc dana praca z punktu widzenia socjologicznego jest zdania, że to relację społeczne są podstawą i materiałem budulcowym zasad jakie obowiązują w społeczeństwie i w jaki sposób należy go oceniać.

Oczywiście uważam, że istnieje coś takiego jak skostniałe makrostruktury, jednak jest to coś co chrześcijanie uznają i z czym powinni walczyć nazywając to „władzami i zwierzchnościami tego świata”. To, że tak się nie dzieje, jest oznaką, że nie żyjemy wcale w kulturze chrześcijańskiej, a antychrześcijańskiej.

Coś takiego jakie jest uczone na owych zajęciach z „makrostruktur” społecznych jest przykładowo norma. Czym jest coś takiego jak norma? Na to pytanie można odpowiedzieć twierdząc co normą nie jest. Jest to oczywiście konstrukt zbudowany historycznie. Bardzo trafnie udaje się opisać dany fenomen M Foucault’owi w książce „Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu”. Opisuje on w nim wciąż wzrastający wstyd przed ludźmi nieadekwatnymi. Zaczynając od najbardziej nieadekwatnych do jedynie „nierozumnych”. Ten wstyd jak opisuje autor nie był na równym poziomie. Wzrastał on na przestrzeni dziejów. Władza wstydu w naszym życiu opisana w książce jest wielokrotnie większa niż setki lat temu. W jaki więc sposób można traktować coś takiego jak norma jako obiektywny miernik czegokolwiek innego jak wytworzonych sposobów komunikacji opartych na wstydzie? Nie można. Dlatego tak należy ją potraktować.

Rola wstydu w skostniałych strukturach jest widoczna także w książce „Człowiek współczesny a cywilizacja przyszłości” F. Znanieckiego. Ta książka przedstawia niemożność zmiany społecznej pochodzącej od ze względu na pewną grupę osób wymykających się taktyce zawstydzania, co jednak także izoluje ich od reszty społeczeństwa opartej na tym, że wstyd i próba ucieczki przed byciem posądzonym o bycie „nienormalnym”. Niestety ponury obraz jaki wyłania się z tej książki jest taki, że do czasu aż ludzie mający alternatywne wizje na to jak powinny wyglądać relacje społeczne nie będą traktowane jako oddzielna kategoria osób tzn „zboczeńców” według klasyfikacji

Znanieckiego to zmiana społeczna będzie niemożliwa. Według niego jedyna możliwość wpłynięcia na społeczeństwo jest taka, że „zboczeńcy” przestaną być „zboczeńcami”, ale także w pełni poważanymi osobami.

Dlaczego o tym pisze. Dlatego, że wydaje się nam, że to jak wygląda świat pochodzi od człowieka. Otóż praca Znanieckiego przeczy takiemu stwierdzeniu. Człowiek nie jest sobą. Musi on wpierw stać się normalny poprzez instytucjonalizację, stracić siebie i wtedy może wpływać na świat, jednak jest to zamierzenie niczym podniesienie siebie za pasek. Tak samo jak niemożliwe, by będąc kimś innym być sobą. Oczywiście struktury społeczne nie są niezniszczalne. Nie o to chodzi w książce Znanieckiego. Znaniecki nie ma podejścia chrześcijańskiego. Uważa on, że to jedynie niefortunny przypadek, że sytuacja wygląda jak wygląda, zauważa on problem podziałów społecznych

uniemożliwiających porozumienie. Dostęp do władzy dla przeciętnego człowieka nad swoim życiem widzi on jako rezultat braku komunikacji. Uważa on, że jeżeli poprawi się daną komunikację to wszystko będzie cudowne. Największą krytyką Znanieckiego może być to, że jest to podejście bardzo naiwne. Dlaczego ktoś, kto ma swoją władzę zdobytą na taktyce dziel i rządź, na byciu mediatorem między podzielonymi grupami miałby chcieć oddać tą władzę?

Z punktu widzenia chrześcijańskiego wszelkie podziały są niemiłe Bogu więc powinny być zwalczane i w ten sposób jest się naturalnym wrogiem osób czerpiących swoją władzę z podziałów. Dlatego w swojej pracy jedynie nawiązałem do problematyki książki Znanieckiego, by zobaczyć, że te struktury wcale nie są dla człowieka, ale przeciwko niemu w końcowym rozrachunku.

Ktoś może się w tym miejscu nie zgodzić. Rzesza socjologów powie – przecież oczekiwania społeczne, socjalizacja, stratyfikacja i porównywanie się relatywne. Relatywna deprywacja i temu podobne, że tak ludzie zawsze patrzą.

Można odpowiedzieć na ten zarzut w ten sposób:

a) Natężenie się różniło w historii, więc logicznym jest stwierdzenie, że natężenie może się równać zero.

b) Można należeć do małej społeczności odizolowanej od makrostruktur, więc mogą one nie obowiązywać.

c) Oczekiwania społeczne mogą być niespełnialne.

Warto także tutaj nakreślić pracę Durkheima o samobójstwach. Pracę można najkrócej streścić tak – samobójstwa wynikały w większości z nieadekwatości osób do oczekiwań społecznych. Innymi słowy wymagane było coś przez ogólnie rzecz biorąc społeczeństwo na osobniku, a nie podane były instukcje jak tego dokonać, albo z drugiej strony instrukcje były bardzo jasne, jednak wymaganie było ambiwalentne, albo nie do końca znane. Takie społeczności które cechowała dana charakterystyka, a w szczególności osobnicy bardziej podatni na presje społeczną byli o wiele częstszymi ofiarami samobójstwa.

Tak więc chodzi tu o odczucie wstydu. To uczucie jest tak silne, że człowiek chciałby w większości przypadków skończyć ze sobą niż nie mieć możliwości ucieczki od danego uczucia. Jakby dane osoby miały ucieczkę to by z chęcią z niej skorzystały. Jak widać to uczucie nieadekwatności jest bardzo silne. By zilustrować jak silnym jest to uczucie podam określony przykład

Jak silne jest to uczucie widać na podstawie czegoś takiego jak konformizm. Ludzie są w stanie robić głupie rzeczy i traktować je jako coś mądrego o ile inni je za takie uważają. Robiono eksperymenty społeczne w których grupa kontrolna robiła rzeczy w windzie jakie są zwyczajnie niepoważne. Po jakimś czasie wszystkie osoby w windzie, które nie należały do grupy kontrolnej mimo odczuwania niepoważności sytuacji robiły tak samo.

Jest to analogiczna sytuacja tak zwanej anomii jak ją nazwał Durkheim. Według mnie można postawić znak równości między wstydem, a anomią. Przykład z windą odpowiada jasnym regułom, ale ambiwalentnemu celowi. Cel mógł być głupi, albo mądry. Ludzie w windzie nie chcieli, by ktoś uważał, że są głupi więc byli zmuszeni przez samych siebie, by uznać działania grupy kontrolnej za sensowne.

Odwrotną sytuacją gdzie przedstawiona jest jasna sytuacja jednak bardzo niejasne jest to co należy postąpić jest tak zwana ukryta kamera. Widać jak silne emocje wywoływane są wstydem/anomią.

Podobna sytuacja jednak już nie jest niewinnym eksperymentem, ale sytuacją z życia wziętą i mającą realne konsekwencje. Podobna sytuacja występuje kiedy dzieją się nieadekwatne/nieodpowiednie zachowania w autobusie i nikt nie reaguje. Ludzie jakby to najłagodniej ująć wstydzą się wstydzić, dlatego udają, że sytuacja nie ma miejsca. Zwyczajnie jeżeli mają konwencję – bo wszyscy tak robią kiedy sytuacja jest niejasna to użyją takiej możliwości.

Według Boga taka sytuacja jest niesamowicie nie w porządku. Gdyż by zło zatryumfowało potrzeba milczenia dobrych ludzi. Tak samo jak z Sodomą. Bóg powiedział, że nie ma tam sprawiedliwego. Powiedział on prawdę. Jedynie Lot był sprawiedliwy, gdyż sprzeciwił się złu. Nie musiał w Sodomie każdy być sodomistą, by nie było tam sprawiedliwego. Sprawiedliwy to ten, który nie wstydzi się strachu, nie boi się strachu, nie zazdrości zazdroszczącym. Taki człowiek jest wartościowy w oczach Boga. Miała miejsce olbrzyma zniewaga na reprezentantach Boga najwyższego i nie znalazł się ani jeden, który chciałby stanąć w obronie reprezentatów Boga – aniołów, albo pewnie nawet nie chciał sobie uświadomić własnej sromoty, by się z nią zmierzyć.

  1. Co jest celem pracy.

Celem nie jest przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek. Praca ma jedynie na celu rzucenie światła na to, jak bardzo współczesna nauka jest zgodna z literą Pisma Świętego, wbrew powszechnej opinii społecznej, która twierdzi inaczej.

  1. 1 Głównym odwołaniem jest Słowo Boże.

Jak dobrze jednak by było, gdybyśmy wzieli je na poważnie? Uważam osobiście z pozycji osoby wierzącej, że zastosowanie się do zaleceń Bożych mogłoby uleczyć wszystkie problemy jakie dręczą ludzkość.

Dla osób niewierzących niniejsza praca także powinna być wartościowa, gdyż może ukazać pewien sposób widzenia osoby wierzącej, która nie polega jedynie na

autorytatywności, jak popkultura stara się wmówić. Staram się pokazać sensowność i mądrość Słowa Bożego.

  1. 2 Dodatkowe odwołania

W swojej książce F. Lorenz „Tak zwane zło” opisuje popędy zwierząt wymieniając trzy najważniejsze agresję, strach i popęd płciowy. Nawet u najprymitywniejszych

zwierząt dane popędy są regulowane i regulują coś co można by nazwać wypracowanym sposobem komunikacji.

Jakże więc nie jest to także trafne spostrzeżenie, że taka sama sytuacja może, a nawet ma miejsce u ludzi. Można by je nazwać literkami z jakich może być zbudowana

komunikacja. Jednak język i zwroty językowe się wypracowuje. Jest to tak zwana komunikacja niewerbalna występująca nie tylko u ludzi. Szympansy czy delfiny mają bardzo

zaawansowaną komunikację niewerbalną. Literkami w tej komunikacji jest agresja, strach i popęd płciowy. Popęd płciowy można zauważyć przy popisywaniu się. Męski popęd

płciowy dodatkowo związany jest u delfinów i szympansów z ryzykownym popisywaniem się. Nie oznacza to wcale, że szympansy, delfiny, surykatki itp nie mają

wypracowanych subtelniejszych sposobów komunikacji.

Sposoby komunikacji niewerbalnej także są oczywiście wypracowane wśród ludzi. Niestety w większości na naszą zgubę nie jesteśmy tego w zupełności świadomi. Wydaje się

nam, że świadomym i wypracowanym może być jedynie sposób komunikacji werbalnej. Że to co jest niewerbalne oznacza, że tacy już jesteśmy, a jedyne na co mamy wpływ to

nasze słowa i czyny. Otóż tak nie jest. Zwierzęta nie mają tego typu komplikacji. Nie mogą one stwierdzić tak jak my, że nie będą się komunikowały niewerbalnie tylko

inaczej, gdyż nie mogą inaczej. Zresztą my także nie możemy. Możemy się oszukiwać, że tego nie robimy.

Jednak oszukiwanie się u ludzi też jest rodzajem komunikacji. Powiedziałbym, że to czwarty sposób komunikacji u ludzi obok wymienionego – werbalnego, niewerbalnego, w

czynach.

To co starałem się przekazać do tej pory, to fakt, że nie rodzimy się z językiem niewerbalnym. My się go uczymy. Nie ma tak zwanych naturalnych odruchów agresji,

strachu czy popędu płciowego. Same literki są naturalne, jednak wszystko pozostałe jest jakby to powiedzieć nienaturalne, kulturowe i wyuczone.

To co uznajemy za naturalne wcale takie nie jest. My uznaliśmy, że takie jest. Na jakiej podstawie?

  1. Zbrodnie – Popęd agresji.

Głównym zamysłem książki „Tak zwane zło” K. Lorenza nie było wyłącznie opisanie agresji wewnątrz gatunkowej. Celem jego pracy było udowodnienie, że nie ma czegoś takiego jak instynkt nawet u najbardziej prymitywnych ze zwierząt, co dopiero mówiąc o ludziach.

Widział on zło wojen na własne oczy, a konflikty, bójki i zabójstwa i wojny to jest właśnie „złem” w tytule „Tak zwane zło”. Pod tytuł to studium nad agresją wewnątrzgatunkową.

Zauważył on dwie główne rzeczy. Pierwszą z nich było to, że największą agresje zwierzęta głównie wykazywały do osobników tego samego gatunku. Drugą rzeczą jaką wykazał było to, że inicjacje agresji miały spowodać niwelacje nieporozumień. Innymi słowy jeżeli stworzona jest odpowiednia hierarchia, to zaburzanie tej hierarchii powodowała agresje. Innym przykładem spowodowania agresji było zwyczajne zagubienie. Jednak agresja nie była po to, że zwierze nie mogło się powstrzymać. Zwierze gryząc, albo o wiele częściej udając, że zamierza, chciało się komunikować, tak samo jak dziecko, które bierze jakikolwiek przedmiot do ust nie, chce go zjeść. Ono się komunikuje ze światem. Odpowiedzią na agresje tak samo u ludzi jak i zwierząt jest określonym tym zachowań wskazujące podległość bądź dominacje. Chęć kooperacji, bądź chęć rywalizacji.

Jakkolwiek by dziwnie miało to nie zabrzmieć powodowanie agresji w ogólnym obrazie wszelkiego rodzaju przeglądu zwierząt, miało niwelować, a nie eskalować komunikacje opartą na fizycznej agresji. Zwierzęta zawsze wybierały symboliczną agresję jeżeli mogły niż rzeczywistą agresję. Jednak czym jest symboliczna agresja wyrażona w gestach bądź tańcach możliwa jest jedynie wtedy kiedy fizyczna agresja miała miejsce wcześniej miejce. Symboliczna agresja tańców, gestów, czy dźwięków nie jest jednak symboliczna w pełni. Jest to jedynie agresja, by zniwelować agresje.

Słyszałem kiedyś takie stwierdzenie pewnego antropologa kultury. Mówił on, że nie jest ani troche ciekawe to, że ktoś używa agresji fizycznej, bardziej powinien ciekawić fakt dlaczego się jej nie używa.

Biologizacja spojrzenia na człowieka tworzyła pseudonaukowe spojrzenie, że natura jest okrutna, a człowiek należy do natury, więc owa pseudonauka dochodziła do dwóch wniosków:

a) Freudyzm który twierdził, że instynkty ludzkie trzeba dławić.

b) Prymitywizm jaki zaczął się od oświecenia od książek Roussou, poprzez hitlerowską i stalinowską naukę, do obecnych odłamów „odnajdywania siebie” w new age i tego typu podobnych ruchach.

Żadne z tych założeń nie może być prawdziwe jak starał się udowodnić K. Lorenz. Nie istnieje coś takiego jak instykt, nawet jeżeli staralibyśmy się użyć bardzo dużego uproszczenia. Zachowania zwierząt tego samego gatunku różnią się w zależności od zgrupowania osobników nie tylko w innym rodzaju środowiska, to nawet w tym samym rodzaju środowiska, ale będąc na tyle oddalonym geograficznie, że uniemożliwiona była komunikacja między osobnikami.

Jak to się wszystko ma do wstydu? Otóż celem agresji jest określony rodzaj wymuszenia komunikacji, jeżeli się dostosuje do skutków agresji(celem jest wycofanie się jednego z osobników) , to wywoływany jest określony rodzaj nieadekwatności do sytuacji. Ma to miejsce kiedy przykładowo samiec po przegranej walce okazuje, że czuje się nieadekwatny do bycia samcem odwracając się zadem. Powstrzymuje to zwykle agresje drugiego samca gdyż zawstydził on rywala.

Nieadekwatność bycia samcem innymi słowy to adekwatność nie bycia samcem. Podobna sytuacja występuje w większości społeczeństw ludzi. Też widocznie spowodowana jest skutkami agresji. Wmawia się młodym ludziom, że mężczyzna powinien spełniać warunki inaczej powinien czuć się nieadekwatnie sam ze sobą. Innymi słowy zawstydza się ludzi.

Jest to innymi słowy uczenie komunikacji określonej. Niewerbalny język. Nie twierdzę wcale, że jest w tym coś złego, że ludzie się komunikują na takim poziomie. Będą się komunikować. Co jednak chciałem wykazać, to że dana komunikacja nigdy nie jest naturalna, zawsze jest tworzona na czyjeś potrzeby. Warto zastanowić się czyje potrzeby są zaspokajane w określonym typie komunikacji międzyludzkiej.

W książce „Pierwsze 6 tys. lat długu” D. Greabera opisana jest prawdziwa historia długu. Według oficjalnego modelu wpierw istniał handel barterowej wymiany towarów, później zastąpiony w pieniądz, który zamienił się w dług.

Jak udowadania Greaber dług poprzedza inne sposoby handlu. Jest on oparty na zaufaniu i poczuciu zobowiązania wzajemnego. Dłużnik czuł się nieadekwatnie jeżeli nie starał się zadość uczynić osobie która mu pożyczała pieniądze. Innymi słowy czuł wstyd, który wiązał go uczuciem zobowiązania.

Jest duży nacisk kładziony w Biblii na wybaczanie dłużnikom. Od początku Starego Testamentu, poprzez prawo Mojżesza, aż do nakazania Chrystusa. Chodziło o to, by nie wzbudzać tendencji by relacje społeczne były niewygodne dla ludzi – to znaczy wstydliwe.

Innym rozwiązaniem to znaczy babilońskim było nieanulowanie długów i piętrzenie się zobowiązań

Dane piętrzące się długi doprowadzały do powstawania spisanych długów w pierwowzorach księgowości. Doprowadzało to do powstania dwóch rzeczy. Niewypłacalnych dłużników to znaczy niewolników i pieniędzy dłużniczych(czyli długów spisanych początkowo na tabliczkach, a później na kijach dłużniczych, a ostatecznie na papierze) jak także pieniędzy monetarnych.

Pieniądz jest więc brutalnym niewybaczającym stosunkiem między pożyczającym i dłużnikiem. Jest to brutalizacja społeczna. Jest to relacja wzajemnego niewybaczenia. Dlatego odruchem naturalnym w większości społeczeństw jest niechęć zarówno do dłużnika i osoby u której jest zadłużony co opisuje między innymi Greaber w swojej książce.

Dlatego Chrystus starał się przemówić do talmudycznych Żydów (będących pod wpływem kultury Babilonu/Persji) mówiąc do nich w przypowieściach o anulowaniu długów i wdzięczności jaką powinno się okazywać, a którą ukazuje Bóg grzesznikom.

W tym momencie w czytelniku powinien pojawić się zgrzyt. Ale jak to tak? Jak można by żyć bez pieniędzy? Masa nierobów by leżała na brzuchach i wszystko by upadło. Jeżeli takie ma się przeświadczenie, to czy właśnie nie udowodniłeś sam w sobie, że celem pieniądza jest zawstydzanie? Gdyż jak wyobraziłeś sobie jego brak rzesze ludzi przestałoby być zawstydzonymi więc odmalowałeś ich w swojej głowie jako godnych wstydu.

Wiele rzeczy jest dla nas niepojętych z tego co mówi Chrystus, gdyż wiele z naszej komunikacji wzajemnej nie oparliśmy na skale jaką jest Chrystus niestety.

W tym momencie jeżeli jesteś czytelniku ateistą to nastąpi prawdziwe oburzenie. Jak to? Przecież chrześcijaństwo rządziło światem? To ja odpowiem… w jakim stopniu papiestwo jest oparte na wybaczaniu innym i anulowaniu ich długów skoro ma w swoim prawie kanonicznym zapis, że wszystko należy do niego? W jaki sposób jest to kościół Chrystusowy, który brutalnie i tyranicznie uważa, że wszystko jest jego jednocześnie posługując się talmudycznymi Żydami, by stosowali lichwę na modłę starożytnego babilonu? Czy ma to coś wspólnego z wybaczaniem?

W jaki sposób łączy się to z mottem pracy, że:

„Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

Ewangelia Łukasza 9, 26

Jezus powiedział, że to uczynicie braciom mym najmniejszym, mnie uczyniliście. Więc jeżeli wstydzisz się bezdomnego, że nie umie zdobyć pieniędzy, to czy może przypadkiem nie zawstydziłeś się brata najmniejszego Chrystusa? Czy nie zawstydziłeś się jego słów, by dać to o co Cię ktoś prosi? Czy może chciałeś, aby ktoś się wstydził? Może chciałeś zawstydzać innych? Jaką miarą mierzycie będzie wam odmierzona.

Nie jest moją intencją potępianie ludzi. Wszyscy nie trafiliśmy w cel. Moim celem jest potępianie złych pomysłów i idei. Tym bardzo złym pomysłem jest zupełnie fałszywy idol naturalizmu mówiący – tacy są ludzie, taki jest świat.

Jest to zupełnie adekwatna sytuacja do Aarona, który tłumaczył się – co mogliśmy zrobić? Wylaliśmy jedynie złoto i cielec sam się zrobił.

Tak samo jest z naturalizmem jak inaczej nazywają się ateiści, a tak naprawdę, to ich ideologia pochodzi z filozoficznych idei Tomasza z Akwinu i jego teleologii, czyli użycia arystotelizmu, by udowodnić, że to jak jest musi takie być, gdyż takie jest. Przypominam, że Św. Tomasz z Akwinu jest głównym ideologiem i twórcą katechizmu katolickiego, obok innego jego autora Św. Augustyna. Mam nadzieje, że zbytnio nie uprościłem i rzesza teologów i filozofów wystąpi ze świętym oburzeniem. Z góry przepraszam. Nie piszę książki dla teologów i filozofów, ale staram się by była dostępna wszystkim.

Naturalizm jest bardzo niebezpieczny gdyż legityzmizuje wszelkie zło i wszelki występek w imię tego, że tak już jest – taka natura, takie instynkty.

Był on powodem olbrzymich cierpień ludzkich w XX wieku które zainspirowały między innymi książkę K. Lorenza przeciw pseudonakowym twierdzeniom. Zastanawiał się czy muszą powstawać wojny i czy jest nieuniknione, że ma czekać na kolejna? Jego odpowiedź brzmiała – nie.

Nie jesteśmy jedynie swoimi słabościami. Słabości są wynikiem zamętu komunikacyjnego. Bóg nie jest autorem zamętu. To, że jedna osoba zabija drugą jest wynikiem zamętu. Ten zamęt powstaje z serca, a widoczny jest on w sposobie komunikacji danego człowieka. Werbalnym- „z obfitości serca usta mówią”, w czynach czyli intencjonalnej komunikacji „po owocach ich poznacie”, czy w nieintencjonalnych gestach mówiąc o zabiciu, czy zdradzie we własnym umyśle/sercu.

W świetle tego, że pieniądz jest defacto narzędziem agresji można zrozumieć wiele społecznych faktów takich jak:

Gangsterzy epatują bogactwem, gdyż jest to symbol bycia agresywnym,

Ludzie bogaci gardzą ludźmi biednymi, gdyż sprawia im to satysfakcję.

5. Popęd płciowy

W Biblii bardzo silny nacisk kładzie się na ten aspekt życia, gdyż jest on jednym z bardziej wrażliwym i skłonnym do dysfunkcji czyli inaczej grzechu.

Dzieci Izraela padli ofiarą Balaama. Innymi słowy chciano ich zagubić za pomocą uwodzenia. Jak nie groźbą, nie śmianiem się z człowieka, to uwiedzeniem.

Przykładowo wmawia się ludziom, że kobieta chce tego i tamtego, a mężczyzna jest taki siaki i owaki i chce owego. Otóż drodzy państwo, w pewnym sensie tak, ale jest to

straszne nieporozumienie w większości wypadków. K. Lorenz odkrył zasadniczą różnicę jaka występuje wśród płci u wszystkich kręgowców. Ta różnica jest taka, że mając

trzy literki agresja, strach i popęd płciowy, to u samców strach wyłącza popęd płciowy, a u samic agresja. Jest to genialna prostota gwarantująca to, że w jakimkolwiek

języku jaki się wytworzy preferowany będzie język niewerbalny preferujący heteroseksualizm gdzie samica ma jednego partnera. To jest właśnie tą jedyną naturalnością

opisywaną także w Biblii, że nawet ich kobiety wybrały pociąg sprzeczny z naturą. Oczywiście owa sprzeczność z naturą obowiązuje także mężczyzn. Nie jest tak, że

poligamiczni mężczyźni są naturalni, czy homoseksualni mężczyźni są naturalni. Jest w tym fragmencie Biblii położony nacisk na kobiety, że nawet. To w oczach Boga,

tego jak skonstruował język niewerbalny jest wskaźnikiem, że ludzie którzy tak robią muszą być niesamowicie zakłamani w innych aspektach komunikacji wzajemnej, by w

ogóle było to fizycznie możliwe. W jaki sposób mogłoby to być fizycznie możliwe? W taki sposób, że agresja nie byłaby agresją, a jedynie udawaniem, a strach strachem.

Czy taka sytuacja zachodzi wśród zwierząt? I tak i nie. Zachodzi jedynie wśród bardzo lękliwych gatunków, które mają w określonych warunkach mylić tańce godowe z

tańcami koleżeńskimi. Ale to tyle. To jedyny jakikolwiek błąd komunikacji możliwy. Nawet nie ma mowy o jakimkolwiek aspekcie seksualnym. Taka sytuacja występuje u

gąsiorów. W sensie gąsiory czują, że razem są w stanie mieć bardziej doniosłe gęganie przez co czują się one bardziej adekwatne przebywać w swoim towarzystwie niż w

towarzystwie samic gąsiora. Oczywiście dana sytuacja zawsze kończy się tym, że samica przerywa krąg koleżeński i wybiera sobie jednego z nich przy pełnej aprobacie

kolegi. Nie określilibyśmy analogicznego zachowania sprzecznego z naturą u ludzi. Zwyczajnie niedorosłe osobniki ludzkie także wolą towarzystwo kolegów niż koleżanek,

tym bardziej jak muszą nauczyć się wyuczyć języka agresji nie polegającym na biciu innych ludzi, a przemawianiu do nich w inny sposób, by uzyskać posłuch.

W takim razie należy przeanalizować ten język jak on się przekłada na język czynów, słów i oszustw.

W jaki sposób społeczeństwo stworzyło w obecnych czasach język kontrolujący kontekst niewerbalnej komunikacji między płciami. Jak już wspomniałem popęd płciowy jest całkiem prosty. Jest włącznik on – agresja u samców i wyłącznik strach – off. U samic wyłącznikiem jest agresja, a włącznikiem strach. Tak więc jeżeli miałoby się wpływać na to, by u kogoś popęd był większy lub mniejszy trzeba kierować przekazy jedynie do jednej płci. Czy mamy takie przekazy? Oczywiście.

Ostatnio bardzo popularnym konceptem jest zhakowanie umysłu. Według mnie zhakowanie samego umysłu jest niemożliwe, jeżeli nie ma współpracy od tego umysłu. W jaki sposób umysł jest „zhakowany”? Zhakowanie to bardzo dobra analogia. Nie da się zhakować komputera jeżeli nie jest on otwarty na określone protokoły komunikacji. Tak samo jest u człowieka. Wymieniłem co najmniej cztery metody komunikacji. Werbalną, niewerbalną, racjonalna/intencjonalna, nieintencjonalna.

Co mam na myśli mówiąc o nieintencjonalnej komunikacji. Przykładowo:

Bardzo dobrym przykładem są Hary Krisznowcy przykładowo. Dają kwiatki, by sprawić dobre wrażenie (i zakłada się, że taka jest intencja), jednak wypracowali sobie na podstawie doświadczenia, że ludzie czują się zobowiązani odwzajemnić im pieniędzmi. Więc nieintencjonalna komunikacja tutaj polega na wyciągnięciu pieniędzy pod naciskiem wyrzutów sumienia.

Akurat w tej sytuacji wykorzystuje się manipulacje buta w dzrzwiach. Manipulacje oczywiście są robione celowo, jednak zakrywa się jej prawdziwe intencje, więc staje się to działaniem niby przypadkowym – w sensie ktoś się może wykpić: „ups, nie chciałem”.

Komunikacja nieintencjonalna wcale nie musi jednak być manipulacją. Osoba zmanipulowana może kontynuować komunikację przekazując informacje przekazane przez manipulanta nie będąc sama manipulantem.

Zachowanie kontrolowania metod i sposobu komunikacji nazywane jest w Biblii Duchem Jezebel.

Jest to władza oparta na w miarę dobrowolnej podległości komunikacyjnej, gdzie zasady komunikacji dotyczą jednej podległej strony, jednak strona manipulująca nie jest związana zasadami komunikacji.

Właściwie to nieintencjonalna komunikacja zawsze polega na wymuszaniu. Jeżeli przykładowo ogląda się telewizor ma się intencje, by się zrelaksować. Jednak zakładając intencję przykładowo telewizora wadliwie przyjmuje się jego protokół komunikacji, którą uważa się za nieintencjonalną.

Nie zakłada się przykładowo, że telewizor ma na celu zfrustrować ludzi. Albo, że ma na celu przepychanie instrukcji jak powinno się zachowywać i co uważać. Zazwyczaj ludzie nie włączają telewizora z intencją – chce zostać zfrustowany. Nie. Oczywiście, że nikt tak nie powie, ani się nie przyzna.

Tak więc zaznaczając czym jest pokrótce czym jest dany rodzaj komunikacji, opisze jak wygląda kompletny nieintencjonalny chaos jeżeli chodzi o komunikacje niewerbalno-seksualną.

Dlaczego mężczyźni boją się kobiet? Teoretycznie powinni się bać innych samców. I zasadniczo tak właśnie jest, ale jest to uczynione w sposób bardzo skomplikowany. Jak już stwierdziliśmy strach zatrzymuje popęd płciowy wśród samców. To byłoby sensownym rozwiązaniem, gdyby mężczyzna miał się bać męża kobiety, która odczuwa agresję w stosunku do obcego mężczyzny gdyż czuje się silna w dwójke. Ale niestety tak to nie wygląda. Faktycznie wygląda to tak, że mamy zamiast rzeczywistości masę obrazów, bałwanów i nieintencjonalnych założeń.

Ma to miejsce dlatego, że wmawia się w naszym społeczeństwie, że kobiety mają i powinny mieć obraz mężczyzny. Mężczyźni więc boją się obrazu. Mirażu, że nie są na miarę obrazu. Ten obraz jest oczywiście tworzony społecznie.

Z punktu widzenia kobiety to jest ona bombardowana tym, ze jest 11 cudem swiata i ze musi się „cenić”(sam język mówi wszystko za siebie), a z drugiej strony ma sprzeczny przekaz, by się obrażać kiedy intencje są odkryte, to być agresywną, i zaprzeczać, że nie jest towarem. Przecież jedynie towar się ceni. Ludzie są bezcenni. Innymi słowy uczy się od młodych lat, by kobiety były manipulantkami w stylu Jezebel – w sposób kontroli komunikacji. Jej wolno być sprzeczną, nikomu innemu nie można.

Nawet jeżeli nie jest to musi ona udawać, gdyż inaczej społeczeństwo tak mocno ją zawstydzi i zastraszy, że będzie udawać, że jest to prawda.

Zastraszanie głównie polega na ekonomicznym zastraszaniu. Wmawia się kobietom, że mają lecieć na pieniądze. Wcale nie jest to naturalne, gdyż jak wskazałem język jest uzgadniany, bądź narzucany przemocą, a nie dany raz na zawsze. Powiedziałbym, że dawno temu nazwane by to było prostytucją i wyrachowaniem, to jakie są standardy.

Tak więc jeżeli założy się taki język to powstaje tak zwane samospełniające się proroctwo. Mężczyźni zauważają, że słusznie się boją kobiet, a kobiety słusznie wybierają mężczyzn którzy się ich nie boją, bo nie znają żadnego innego.

Jedyni mężczyźni jacy wiążą się(na krótko zazwyczaj) z kobietami nieświadomie przepełnionych duchem manipulacji są manipulanccy mężczyźni, którzy wiedzą, że to wszystko gra. W pewnym sensie byłoby to sprawiedliwe, że obie strony ostatecznie siebie ranią, gdyby nie to, że obie strony zazwyczaj nie są tego świadome gdyż są oszukane.

By skomplikować jeszcze bardziej sytuacje, by ludzie byli jeszcze bardziej oszukańczymi, gdyż odbiera im się możliwość zdrowej relacji z płcią przeciwną jest wprowadzanie frustracji wszechobeną erotyką i pornografią, która ma sprawić w nich wrażenie, że każdy wszędzie kopuluje tylko nie oni.

A z drugiej strony istnieje feminizm przedstawia naturalne odruchy męskie jako trudno zdefiniowalny szowinizm. Skrzywdzone kobiety przez manipulanckich złych mężczyzn, jeżeli przyjmują do siebie przekaz feminizmu tym bardziej zioną agresją do mężczyzn, tym bardziej zmniejszając swoje libido i tworząc sobie życie oparte na agresji do wszystkiego i wszystkich, co jest w dużej mierze nienaturalne.

Jak widać manipulacja, zamieszaniem i babilonem pogania, a co w tym najgorsze, że traktujemy to nie tylko jako normalne, ale naturalne.

Jednak celem tego co się dzieje, gdyż nie uważam, było to bezcelowego nie jest spowodowanie chaosu dla samego chaosu. Celem tego chaosu jest spowodowanie, że ludzie będą zagubieni i będą się czuli nieadkwatni. Jak już stwierdziłem, jest to bardzo silne odczucie i większość ludzi pójdzie za tym, kto od uczucia nieadekwatności zdaje się, że ratuje, a naprawdę uratować może jedynie Bóg. Jednak wielu ludzi wybiera ziemską władzę jako tą dającą namacalną iluzję natychmiastowego odnalezienia się i poczucia bycia adekwatnym i „naturalnym.

W rozdziale 7 postaram się nakreślić sposoby w jakich budzi się i rozbudza odczucia nieadekwatności.

  1. Przynależność. Stratyfikacja. – Popęd Strachu.

Większość społeczeństwa w dzisiejszych czasach najbardziej boi się ośmieszenia i wstydu z niego wynikającego.

Poziom strachu przed nieadekwatnością widoczny jest w szczególności w bezczynności tłumu na zbrodnie. Mimo odczucia nieadekwatności zbrodni to boją się oni reakcji wyśmiania. Co chcę przez to powiedzieć. Chcę powiedzieć, że w dzisiejszym społeczeństwie dominuje ludźmi widocznie uczucie strachu, które przysłania im o ile to możliwe w miarę naturalne odczucie wstydu. Czy istnieje naturalne odczucie wstydu czy nie jest jednak nie istotne, w omawianym rozdziale. Co chciałem jednak wykazać, to że zwalczenie popędu, czy napędzenie popędu strachu w sposób oczywisty jest powiązany z obrazem sytuacji co jest adekwatne, a co nie jest adekwatne.

W społeczeństwie tchórzy, przejawy bohaterstwa będą odbierane jako godne śmiechu, więc i wstydu.

Oczywiście jak to już wspominałem wcześniej i jest to uniwersalne także w świecie zwierząt jak opisuje K. Lorenz, że strach powstaje także w wyniku agresji, który może być także powiązany z popędem płciowym. Dotyczy to dosłownie każdego człowieka, niezależnie od tego jakie otrzymał wychowanie.

Jednak jak sam K. Lorenz stwierdza popęd może być przekierowywany nawet u stosunkowo prymitywnych stworzeń. Jak także to, że popędliwość określonych gatunków jest jedynie potencjalna. Udowodnił to Lorenz wychowując gęś, która jest gatunkiem bardzo lękliwym. Przy odpowiednim wychowaniu jej lękliwość nie była tak widoczna. Tak więc sam popęd jest jedynie sposobem komunikacji, a nie czymś co naturalizm uważa za niezmienne.

Nazywa się to kondycjonalizacją. Pewna bardzo prowokacyjna książka „Nowy Lepszy Świat” A. Huxleya próbuje odpowiedzieć, na pytanie, jak daleko może się posunąć opis kondycjonalizacji umysłów ludzkich i wciąż będąć wiarygodnym opisem rzeczywistości. Według mnie i wielu ludzi jest to wiarygodny opis. Co jednak bardzo przerażające w tej książce jest to, że człowiek może się z danym opisem, w niej zawartym identyfikować. W szczególności osoba mogąca się identyfikować z postacią Barta, patrząc oczami owego bohatera tej powieści może czuć, że nie jest mowa o wymyślonym społeczeństwem, a społeczeństwem współczesnym.

Czy jeżeli dany opis jest dla nas wiarygodny, to czy nasze społeczeństwo nie osiągneło granic wymuszania popędliwości? Oczywiście nasze społeczeństwo różni się od społeczeństwa opisanego w „Nowym Lepszym Świecie”, lecz zmierza bardzo szybko w danym kierunku. Oczywiście nie dzieje się to bez problemów, sprzeciwu i zwyczajnie niepowodzeń związanych z tym, że są pewne granice. Postaram się odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób i w jaki sposób jesteśmy kondycjonowani w rozdziale 7.

Wracając jednak do popędu strachu. Strach jest często wywoływany agresją. Jeżeli człowiek jest tłamszony przez całe życie będzie bardziej skłonny do strachu. Jak już stwierdziłem w poprzednich rozdziałach agresja we współczesnym społeczeństwie jest w dużej mierze związana z tranzakcjami pieniężnymi, dostępem do dóbr materialnych, rynków, przedsiębiorstw i temu podobne.

Strach jest także związany oczywiście jak już wymieniliśmy z seksualnością człowieka. Społeczeństwo współczesne według mnie, w którym wymienione są zależności międzypłciowe i oczekiwania ludzkie, najlepiej opisane jest jako hierarchiczne społeczeństwo w którym jest oszukańczo przedstawiona walka między płciami, żeby zakryć fakt, że największym odniesieniem i polem walki nie są kontakty między przeciwnymi płciami, a kontakty z osobnikami tej samej płci. Feminizm i inne teorie genderowe mają zakryć ten fakt, że źródłem problemów jakie boryka ten świat jest odczucie nieadekwatności do samego siebie. Powoduje to wiele różnego rodzaju konsekwencji. Jedną z nich jest rywalizacja. Drugą jest wykluczenie. Największym tematem tabu współczesnego społeczeństwa nie jest wykluczenie jednej płci, czy drugiej jak usiłuje się wmówić ludziom, a wykluczenie głównie mężczyzn przez mężczyzn.

Sam język jakim się człowiek posługuje mówi bardzo wiele o stosunkach międzyludzkich. Przykładowo bardzo częstym pytaniem jakie się zadaje jest pytanie z czego się żyje. Niby jest to niewinne pytanie, ale jak wiele jest w nim zakryte. Wisi w tym pytaniu groźba. Zginie się jak się nie będzie robiło tego, czy owego. Innymi słowy to pytanie powinno brzmieć – czy powinienem się o ciebie obawiać. Bo jeżeli odpowie się źle to są dwie możliwości. Z tego da się wyżyć? Albo, a myślałem o przyszłości? Czy innym pytaniem, a co jeżeli…. Innymi słowy jest to publiczne straszenie się wzajemne. Większość ludzi wydaje się w takim razie bardzo przerażona i sieje daną panikę na innych.

Czy dany strach jest racjonalny? Jeżeli zadaje się pytanie o racjonalność warto zadać pytanie czy jest to intencjonalne, by straszyć innych, czy jest to nieintencjonalne. Jeżeli jest coś intencjonalne jak już wspomniałem wcześniej dla kogo jest intencjonalne, a dla kogo nieintencjonalne. Trzeba odpowiedzieć wtedy na pytanie – kto na tym korzysta.

Bardzo dobrze sytuacje obrazuje Panoptikon. Koncept opisywany przez autora omawianego przeze mnie wcześniej M. Foucaulta. Panoptikon jest rodzajem zamkniętego systemu, który jest domykany przez osoby się w nim znajdujące. Blokują one możliwość wyjścia poza system określonego typu kontroli. Więc jest to samoodnoszący się system oparty na obserwacji czy ktoś odbiega od normy. J

W podobny sposób opisana jest kolejna legendarna już obok „Nowego Lepszego Świata” dystopia pod tytułem „1984” G. Orwell’a. Książka Orwella podchodzi do tematyki poruszonej przez A. Huxleya z innej strony. G. Orwell nie zastanawiał się nad wychowaniem. Zastanawiał się od nad tematem cenzury i autocenzury, czyli na ile można ograniczyć swój punkt widzenia dla własnej wygody. Oczywiście obie książki zazębiają się w tematyce. Jedna widzi źródło problemu w manipulacji, druga widzi źródło w kondycjonowaniu człowieka. Uważam, że obie te rzeczy są prawdziwe.

Książka „Nowy lepszy świat” opisuje jednak bardziej adekwatny obraz społeczeństwa. Okazuje ono podzielone społeczeństwo. Można powiedzieć więcej. Owe społeczeństwo bazuje na tym, że jest ono podzielone. Bazuje ono na zarządzaniu różnicami, nonstop odwołuje się do różnic i władza jaka go spaja jest wynika z zarządzania różnicami.

Tym zasadniczo jest to co nazywamy statusem społecznym. Jest to władza oparta na zarządzaniu różnicami między ludźmi. Dlatego istotne jest dla ludzi będących wyżej by była jak największa przepaść. Nie chodzi wcale o bogactwo. Chodzi o kontrole. Chodzi o władzę nad ludzkim strachem, niepewnością, odczuciem nieadekwatności.

Dana sytuacja nie mogłaby powstać gdyby człowiek nie został wyrwany ze swoich wspólnot, by zostać umieszczony w stowarzyszeniach. Stowarzyszenia mają to do siebie, że oparte są na jakichś statutach czy zasadach, a status społeczny to właśnie szczebelki na których opierają się zasady. Są to stopnie jakie na zasadach stowarzyszeniowych

Zasadniczo jedynym celem powstania publicznej edukacji było przekonanie wychowanków, że społeczeństwo oparte jest na określonych zasad. Innymi słowy te zasady są narzucone z góry i wskazują w jaki sposób oczekiwać zdobycie określonego rodzaju szczebelków.

Jednym ze sposobów na zaprowadzenie nowego porządku i potrzeby spowodowania popłochu i agresji wśród jakiegokolwiek gatunku zwierząt jest zmiana ich środowiska. Wtedy nagle z zastałego popłochu powstaje potrzeba władzy, która wprowadzana jest zawsze agresją.

Jeżeli kondycjonuje się młode dziecko zmieniając co jakiś czas jego środowisko, to będzie on w dużej mierze popędliwe, czy to chodzi o agresje, czy strach, gdyż dziecko stara się skomunikować ze środowiskiem by być pewne czy jest do niego adekwatne, by się nie musieć wstydzić.

Tak więc uczy się w ten sposób zupełnie jak w Pantontikonie jak opisywał M. Foucault być jednocześnie więźniem i strażnikiem, a także jak opisywał to Orwell, nie znając nic innego będzie on powielał dane mu wzorce.

(Rozdział niedopracowany)

„Dlatego mówię wam: Nie troszczcie się o wasze życie, co będziecie jeść albo co będziecie pić, ani o wasze ciało, w co będziecie się ubierać. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż ubranie?”

Utowarowanie, fetyszyzm, a pieniądze:

Niestety tak to wygląda, a głównym miernikiem oczekiwań pozwalający na przezwyciężenie granic rodzinnych to pieniadze.

Oczywiscie pieniadze sa tym mniej wazne, o ile wazne sa poszczegolne oczekiwania rodzinne i vice versa. Naturalnie w takim społeczeństwie będą budowały się klasy, co

wcale nie oznacza, że istnienie klas jest czymś naturalnym. Jest naturalne w społeczeństwach podlegających zazdrości, chęci posiadania, pożądaniu, kradzieży,

bałwochwalstwu, braku miłosierdzia, nie kochania bliźniego jak siebie samego, braku pomocy, a przede wszystkim kiedy człowiek wstydzi się własnego wstydu przez co ma on nad nim pełnię władzy.

Uważają oni, że wszystko jest możliwe do naprawienia pieniędzmi i zwykle mają

racje, gdyż świat jest tak ułożony, by umożliwić zagubionym ludziom możliwość braku potrzeby odnalezienia jakiegokolwiek sensu.

Największą obelgą w takim świecie jest nazwanie kogoś biedakiem, to mniejsza obelga, a większą jest to, że jest się przez coś ograniczonym i nie można czegoś. Jeżeli

czegoś nie może to znaczy jedynie, że nie chce i jest mu niby tak wygodnie. Współczesny człowiek miast uważa, że może wszystko jeżeli tylko ma odpowiednią ilość

pieniędzy, każdy kto nie może mimo pieniędzy godzien jest według nich wstydu. Nie ma gorszego grzechu dla współczesnego babilończyka, jak według nich skłamanie, że

czegoś nie można. Znienawidzą Ciebie gdyż zmusza się ich do zakotwiczenia w czymś, a nie w mitach wszechmocy, jeżeli tylko by się chciało.

Bóg nie jest autorem zagubienia

Wstyd a zagubienie:

Gemeinshaft a wstyd:

Przyczyny do posiadania wstydu głównie budowane są one na rodzinie i oczekiwaniach rodzinnych. Buduje się tak jakby semi plemie, a uzywa instytucji do tego, by wszyscy

byli jedna wielką babilońską rodziną.

Otóż dla każdego socjologa warto zadać pytanie czy społeczeństwa gemeinshaft nie różnią w tym aspekcie od geselshaft? Różnią się prawda? Dlaczego więc zakładać, że

jest coś stałym elementem skoro we wspólnocie oczekiwania społeczne są o wiele mniej znaczące niż relacje. Dlaczego nie uznać, że oczekiwania społeczną są istotne ze

względu na to, że coś jest nie w porządku z relacjami.

Można śmiało powiedzieć, że świat jest w stanie sprawić, że czujemy się zagubieni. Powiedziałbym wręcz, że osoba niezagubiona czuje się zagubiona jeżeli widzi, że nie pasuje do zagubionych ludzi.

Zagubienie może być rzeczą względną, lecz taka rzecz jak zblazowanie nie jest względne. Jest to przebodźcowanie tak zwane – mentalne załamanie ze względu na

niemożliwość uporządkowania wszystkiego. Większość mieszkańców miast tak ułożyła swoją psychikę, że niemożliwe jest zblazowanie. Są bardzo płynni w swoim postrzeganiu.

Płyn nie jest uporządkowany. Nie ma porządku. Tak więc można powiedzieć, że większość mieszkańców miast de facto jest zagubionych, gdyż nie ma żadnego punktu

zaczepienia. Najbardziej czego nie lubią to wypominania im braku punktu zaczepienia.

7. Jak instytucje na to wpływają?

Ważne jest to co Biblia implikuje na temat wychowania.

Znajdujemy przynajmniej dwa fragmenty świadczące o tym, że zło wynika ze złego zachowania.

Wyobraźnia jest zla od mlodosci.

By podejsc do pisma jak dzieci.

Są to dwa kontrastujące podejścia. Tak samo jak skontrastowane jest ciało i duch.

Większość współczesnego tak zwanego chrześcijaństwa podchodzi do interpretacji pisma wyłożonej przez Pawła apostoła wydawałoby się na chłopski rozum. Skoro Paweł mówi

o ciele, to pewnie mówi o sensualności. Jest to jednak niesamowite uproszczenie pism Pawła. Dlaczego ma to miejsce. Jest tak ze względu na to, że prym nad światem

protestanckim wiedzie kultura angielska.

Kultura angielska wyrosła z dwóch tradycji. Wiktorianizmu i empiryzmu. Tak więc naturalnym, że będą wszędzie w sposób naturalny widzieć te dwa aspekty.

Ale to właśnie o ironio to kulture, czyli ślepe przyzwyczajenia miał na myśli Paweł pisząc o ciele.

Jest to jedna z największym ironii współczesnego świata, że manifest, by ślepo nie podążać za jakąkolwiek kulturą miał oznaczać, by ślepo podążać za kulturą angielską.

W sposób oczywisty jest to błąd. Oczywiście nie jest błąd dla osób w niego zamieszanymi.

Skąd wiadomo jaki jest prawidłowy przekaz Pawła w jego listach do zagadnienia skontrastowania ciała i ducha.

Po pierwsze, jeżeli uznać, że pisma Pawła to interpretacja Pisma. Wielu apostatycznych chrześcijan niestety tak nie uważa. Z tego powodu Pismo przedstawiane z ich

perspektywy nie ma absolutnie żadnego znaczenia, gdyż jest to jedynie rozczłonkowane, podzielone i wzajemnie niezależne zbiory literek jakichś przypowieści, obietnic,

nakazów itp.

Otóż wierzę, że prawidłowym odczytaniem Biblii jest potraktowaniem jej całościowo. Biblia ma najwięcej odniesień do siebie samej, dlatego uważam iż jest to sensowne

podejście, by tak uczynić.

Po drugie. Uznając, że Paweł interpretuje musimy wiedzieć co Paweł interpretuje.

Po trzecie. Musimy sprawdzić, czy jego interpretacja zgadza się z wymową odnośnie do tego co jest interpretowane.

Po czwarte, czy istnieją jakieś inne fragmenty w Piśmie świadczące, że tak jest.

Wydaje mi się, że sposób odczytywania w ten sposób jest zdrowy i prawidłowy.

Uważam, że uznanie, że Paweł interpretuje ciało jako wychowanie spełnia wymienione przeze mnie przesłanki. Odnosi się to interpretacji słów Chrystusa odnośnie bycia

jak dziecko. Dziecko nie ma grzesznego ciała gdyż nie przyjeło do siebie jeszcze zgubnych nawyków dorosłych. Świadkiem, który świadczy o tym samym z innej perspektywy

jest fragment z księgi rodzaju mówiący o tym, że wyobraźnia człowieka zła jest od młodości. Nie ma tam mowy o poczęciu. Czyli chodzi o to samo co powiedział Chrystus.

Wywnioskować z tego można, że mowa tu jest o procesie wychowania w którym następuje spaczenie. Tym bardziej, że inne słowa Chrystusa świadczą o tym, że większość winy

mają Ci, przez których następuje złe wychowanie.

Lepiej im uwiesić kamień młyński.

Tak więc jest to istotne, by przyjrzeć się instytucjom, przez które wychowywane są nasze dzieci w aspekcie nas interesującym, czyli w aspekcie wstydu. Gdzie jest on

widoczny, gdzie uwidaczniany, jak przekazywany, jakie są jego efekty i czy jest w tym jakakolwiek metodyczność jaką możnaby komukolwiek przypisać, czy jest to raczej

kompulsywna reprodukcja jak pisze w swojej pracy Bordieu.

a) W jaki sposób szkoła uczy wstydu.

b) w jaki sposób materializm uczy wstydu.

c) w jaki sposób rodzice uczą wstydu. Nie spelnianie oczekiwan

d) w jaki sposob media ucza wstydu.

e) uzależnienia dzieci od zakrywania wstydu.

Po wstępnym uwarunkowaniu zachowań w stosunku do wstydu ważne są automatyczne sposoby reakcji, tak by wynikały niby z samego człowieka. Nazywa się to

kondycjonalizacją. Bardzo to pasuje do spojrzenia na człowieka jako ciało – jego wyuczone reakcje.

Gdy wstyd zaczyna być zbyt dotkliwy zazwyczaj wyuczonym, bo działa sposobem jego eliminacji jest odwracanie uwagi. Niektóre osoby doszły do mistrzowstwa w tym.

Jakie są sposoby w skrócie.

a) nie zwracanie na siebie uwagi.

b) żartowanie.

c) Zwalenie winy na kogoś

Zazwyczaj społeczeństwo zaczyna zawiera w sobie głównie ostatnią opcję w innym wypadku nie jest de facto społecznością tzn inaczej stowarzyszeniem mówiąc językiem

socjologii, gdyż nie ma jakiś oczekiwań, a oczekiwania mają to do siebie, że ktoś je spełnia, a ktoś nie. Więc osoby nie spełniające pełnią dyscyplinarną rolę.

Właśnie tutaj możemy powiedzieć o czymś o czym chrześcijanie powinni wiedzieć, czego mają się strzec. Jest to kwas faryzeuszy, czyli inaczej hipokryzja. Nie powinni oni traktować kogoś inaczej niż siebie.

Chodzi o to, że muszą świecić przykładem czyli punkt punkt a) wymieniony wyżej nie powinien ich obowiązywać.

Nie powinien mieć także miejsca punkt b) czy też zakłamywanie rzeczywistości, by nie mówić tak na tak, nie na nie.

W szczególności powinni unikać zwalania własnych przewinień na kogoś innego czyli punkt c)

  1. Duchowe znieczulenia i uzależnienia.

„Święty Baldachim” P. Bergera w bardzo dobry sposób opisuje uczucia nieadekwatności nazywając je anomią. Mówi on o wstydzie innymi słowy nazywając go eufemicznie. Ludzie tworzą religijne systemy by właśnie zbudować sobie święty baldachim. Jednak dla wierzącego w Boga Biblii osobnika „święty baldachim” jest z oczywistych względów budowaniem sobie bałwana który zakrywa Boga Niebios.

Uważam, że zanim omówię książkę „Święty baldachim” warto wymienić inną perspektywę wymienioną przez M. Eliade. Stwierdzał on wyjątkowość judaizmu i wynikającego z niego chrześcijaństwa. Polegało ono na innym podejściu do przykrości, historii, sensowności itp. Zasadniczo różnica polega na tym, że według judaizmu nieadekwatność człowieka wynika z nieprzestrzegania bożych przykazań. Z punktu widzenia poganizmu nieadekwatność nie jest wynikowa. Jest ona wynikiem kaprysów, losów, przypadków na które rytualizm i ofiary są sposobem na poczucie się znowu kimś adekwatnym.

W jaki sposób ów „święty baldachim” jest rozwijany. Według P. Bergera dzieje się to w sposób naturalny. Biblia może się o tyle zgodzić z danym stwierdzeniem, że człowiek naturalny, nie z ducha podlega bałwochwalstwu. Tak więc owe bałwochwalstwo wynika z odczucia nieadekwatności po uczynieniu jakiegoś grzechu, bądź będąc wbitym we wstyd kpinami i drwinami. Mniejsza o to co spowodowało dane odczucie wstydu. Spróbuje odpowiedzieć na to pytanie w podsumowaniu. Jednak na chwile obecną ważne by odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób osoba podlegająca anomii(nieadekwatności/wstydowi) odzyskuje jakby to powiedzieć twarz.

Następuje to za pomocą jak to Berger nazywa alienacji. Jednostka zrzeka się siebie na cześć czegoś. Bardzo dobrym przykładem jaki przedstawia sam Berger, a który nie jest do końca związany z kontekstem religijnym, jest przykład przemysłowca i robotnika w którym robotnik zrzeka się swojej pracy, ciała i umysłu na korzyść pracodawcy.

Berger zauważa, że kwestie religijności wiążą się z kwestią komunikacji między ludzkiej. Uważa on, że słowa są pewnym typem alienacji, a religia jest sposobem wyrażenia rzeczy ostatecznych które są poza możliwością poprawnego wyrażenia, są jedynie obrazem jakichś.

Berger uważa, że duchowe doświadczenie ma w sobie pewnego rodzaju masochizm. Oczywiście wszystkie te kategorię się zgadzają, ale względem pogaństwa.

Czyż nie przypomina to modelu uzależnienia? Chodzi przecież o bardzo ważną kwestię, która powoduje negatywne, jak zarówno pozytywne skutki, jakie wiążą się z zależnością, bądź nawet poddaństwem jak ma to miejsce w przypadku robotnika i pracodawcy.

8. Alternatywa.

Inkluzywne społeczności jako sposób na zaradzenie sobie z problemami społecznymi opartymi na wstydzie i jego wywoływaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *