Nietzsche, a sprawa antychrysta.

Powiem coś, co większość ludzi uzna za sprzeczność.

Jestem chrześcijaninem, natomiast zgadzam się w dużej mierze z wnioskami Nietzschego zaprezentowanymi w książce anty-chrześcijanin.

Oczywiście, że nie ze wszystkimi. Nie zgadzam się z wnioskiem, że Bóg nie żyje i że myśmy go zabili. Większość ludzi prawdopodobnie zatarasowała sobie drogę do Boga. Wiem, że być może jest to nieadekwatne porównanie, ale Eliasz także zwątpił.

Uważał, że wszystko już stracone, jednak Bóg powiedział mu, że zachował sobie resztkę wiernego Izraela. Nietzsche tego prawdopodobnie nie wiedział, lecz nie oznacza to, że my jako chrześcijanie, mamy tkwić w jego ciemności. Wychodząc od jego poszlak, możemy stawiać inne wnioski.

Nie godzę się z wnioskowaniem, że najbliżej nam do kogoś, kogo zwalczamy. Takie stwierdzenie, to niestety według mnie –  czysty lucyferianizm. Ktoś powie: oszalałeś. Jak można przystawać z ateistą i prawdopodobnie lucyferystą, na temat chrześcijaństwa. Ano można. Trzeba założyć jedynie, że Chrystus, kiedy prorokował, prorokował prawdziwie. Większość ludzi, która będzie nazywać Chrystusa Panem, to słudzy antychrysta. 
Dlatego też jeżeli Nietzsche szczerze chce ich przedstawić, obraz chrześcijaństwa w swoim wrażeniu ogólnym – taki jaki prezentuje większość wiernych, pastorów oraz księży, to jest to odbicie wyłaniające się bez wątpienia nie inaczej jak z czegoś przeciwnego –z fałszywego chrześcijaństwaTym samym, mam wrażenie, że Nietzsche zupełnie nieświadomie, w dużej mierze zakłada buty chrześcijaństwa prawdziwego.Tymczasem następstwem tego eksperymentu myślowego są ważne wnioski,  czym jest antychrześcijaństwo:

 

  1. Nietzsche uwielbia Chrystusa. Nazywa go prawdziwym hiperboryjczykiem, pierwszym człowiekiem itp., stanowiąc taką swoją postawą kontrast dla szeroko rozumianego chrześcijaństwaRefleksje nasuwają się same. Mimo że tzw. chrześcijanie, a właściwie – antychrześcijanie, uważają siebie za uczniów Chrystusa, to jednak w swej obłudzie nie podążają za swoim mistrzem, pełniącym przecież rolę wzoru do naśladowania.
  2. Prezentowany wizerunek chrześcijaństwa jawi się dla niego, jako czysty neoplatonizm. Nietzsche gardzi degeneracją platonicznych kłamstw, półprawd i nieszczerości. I należy przyznać mu rację, ponieważ postawiono Platona w miejsce Chrystusa. Prawdziwy chrześcijanin wiedziałby, że jest to zabronione i wiele razy napominane w Biblii, aby nie zamieniać Boga na filozofię.
  3. Postrzega chrześcijan, jako stado naśladujących się wzajemnie głupków. To także cecha mocno potępiona przez Chrystusa, który nauczał, by sprzeciwiać się światu.
  4. Nietzsche drwi z chrześcijan niepotrafiących dostrzec i uznać jasnych różnic pomiędzy koncepcjami, oczywistościami moralnymi itp. itd. Nadużywają oni rozgrzeszenia, by zacierać to, czym jest prawda, co stanowi ewidentnie niekwestionowaną wizytówkę antychrześcijan. Chrystus powiedział, by czcić Boga w duchu i prawdzie. A także, że prawda was wyzwoli. Prawda, jasne granice między pojęciami, a nawet nauka i sprawiedliwość, to cechy, które prawdziwy chrześcijanin powinien kochać, jednak nie znajdują one odzwierciedlenia w świecie antychrześcijańskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *